Reklama

Reklama

LM piłkarzy ręcznych. Orlen Wisła w czołowej "16" mimo porażki w Irun

Piłkarze ręczni Orlen Wisły Płock przegrali w Hiszpanii z zespołem Bidasoa Irun 19:24 (12:10) w drugim meczu barażowym, ale awansowali do czołowej "16' Ligi Mistrzów, gdyż we własnej hali zwyciężyli 32:25.


W 1/8 finału wicemistrzowie Polski zmierzą się z węgierskim Telekomem Veszprem.

Bidasoa Irun - Orlen Wisła 24:19 (10:12)

Bidasoa Irun: Xoan Menendez, Rangel da Rosa - Inaki Cavero, Adrian Crowley 4, Kauldi Odriozola 4, Iker Serrano 2, Esteban Salinas 3, Sergio De La Salud 4, Leo Renaud-David 6, Rodrigo Salinas 1, Thomas Tesorier, Matheus Da Silva, Donat Bartok, Rudy Seri.

Orlen Wisła: Ivan Srevanovic, Adam Morawski - Michał Daszek 3, Philip Stenmalm, Alvaro Ruiz Leon Susnja, Zoltan Szita 7, Igor Żabic, Lovro Mihic 2, Konstantin Igropulo 2, Renato Sulic 1, Niko Mindegia 3, Żiga Mlakar 1.

Reklama

Kary: Bidasoa - 12, Orlen Wisła - 18 min. Sędziowali: Martin Gjeding i Mads Hansen (Dania).

Orlen Wisła w Irun zagrała w takim samym składzie jak w Płocku, gospodarze musieli sobie radzić bez Jona Azkue, który w pierwszym spotkaniu z siedmioma golami był najskuteczniejszy w swoim zespole.

Określony przez EHF "meczem tygodnia" pojedynek barażowy lepiej rozpoczęli goście, bo jako pierwszy trafił Żiga Mlakar. Potem rzut karny wykorzystał Michał Daszek, a na 3:0 podwyższył Renato Sulic. Po chwili dwóch graczy Orlen Wisły złapało dwuminutowe kary, jednak miejscowi nie potrafili wykorzystać przewagi.

Co nie udało się w liczbnej przewadze, to rywale osiągnęli grając siedmiu na siedmiu. W minucie zrobiło się 3:3, ale szybko Daszek przywrócił prowadzenie gościom. W 12. min Orlen Wisła wygrywała 6:3 i trener Jacobo Guetara poprosił o przerwę w grze.

Kolejne minuty przebiegały według schematu - płocczanie odskakiwali na trzy gole, gospodarze się zbliżali i tak na zmianę (7:4 w 16. min, 9:6 w 22 min, 11:8 w 24. min).

Na przerwę wicemistrzowie Polski schodzili prowadząc 12:10, co łącznie z siedmiobramkową zaliczką z pierwszego meczu dawało bezpieczną wydawałoby się przewagę.

Krótko po przerwie płocczanie grali w czwórkę, ale dzięki świetnej postawie w bramce Ivana Stevanovica nie doznali zbyt dużych strat. Gospodarze wyrównali niedługo później po rzucie Adriana Crowleya, a w 34. min Esteban Salinas dał swojemu zespołowi pierwsze w meczu prowadzenie. Gdy Bidasoa je powiększyła do dwóch goli, trener Orlen Wisły Xavi Sabate poprosił o czas.

W 36. minucie Zoltan Szita odczarował bramkę gospodarzy, ale utrzymywali oni niewielką przewagę. Do remisu 18:18 doprowadził w 49. min węgierski rozgrywający Orlen Wisły, który był czołową postacią sobotniego spotkania.

Płocczanie choć przegrywali, to kontrolowali wynik, chcąc uniknąć nerwowej końcówki. W 56. min gospodarze wyszli na 21:18, a goście popełniali coraz więcej błędów, m.in. nie potrafili celnie rzucić, gubili piłkę, a przede wszystkim faulowali. Na dodatek po zderzeniu z rywalem boisko musiał opuścić Niko Mindegia, reżyser poczynań płockiej ekipy.

W 57. min na dwie minuty na ławkę powędrował Igor Żabic i była to już dziewiąta kara piłkarzy Orlen Wisły w tym meczu. Zaczęło być nerwowo, trener Sabate poprosił o przerwę, by nieco uspokoić swoich zawodników i wybić z rytmu miejscowych, którzy uzyskali cztery gole przewagi.

W 59. min pięknym rzutem popisał się Lovro Mihic i było tylko 19:21 z perspektywy płockiej drużyny. To praktycznie rozstrzygnęło losy dwumeczu i choć zawodnicy Bidasoy zdobyli jeszcze trzy gole, to awansu "Nafciarzom" nie byli w stanie odebrać.

Autor: Jolanta Marciniak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama