Reklama

Reklama

LM piłkarzy ręcznych. Łomża Vive - Flensburg-Handewitt 28-31

Nie udało się piłkarzom ręcznym Łomży Vive Kielce obronić pierwszego miejsca w grupie Ligi Mistrzów. W ostatnim meczu tej fazy kielczanie przegrali we własnej hali z wicemistrzem Niemiec Flensburgiem 28-31 i spadli na trzecie miejsce komplikując sobie drogę do turnieju finałowego Ligi Mistrzów

Przed meczem sytuacja była klarowna - w przypadku wygranej mistrzów Polski to oni wygrywają grupę, remis daje im drugie miejsce, a porażka spycha na trzecie, za francuski Paris Saint Germain. I o ile pierwsze miejsce dawało komfortową sytuację w fazie pucharowej nie tylko w postaci łatwiejszych rywali, ale też rozgrywania do końca meczów rewanżowych u siebie, to miejsce trzecie już w 1/8 konfrontuje kielczan z wicemistrzem Francji i finalistą Ligi Mistrzów sprzed dwóch lat, Nantes. A potem w przypadku awansu najpewniej na drodze do Final Four na przeszkodzie stanie węgierski potentat, Veszprem.

Reklama

Facetem, który kielczanom zepsuł drogę do FF i zaważył na ocenie całej fazy grupowej był bramkarz Flensburga, Benjamin Burić. Obronił 20 rzutów kielczan, w tym trzy karne (w całym meczu gospodarze zmarnowali cztery, bo jeszcze Branko Vujović). Bronił w nieprawdopodobnych sytuacjach, sam na sam, w kontrze, z drugiej linii, z koła. Bezradność gospodarzy w tym elemencie była potężna, bo nawet przy rzucie do pustej bramki z góra 12 metrów Alex Dujszebajew trafił w słupek... 

Przy takiej postawie bramkarza, przy tak fatalnej skuteczności w ataku, to cud że kielczanie przegrali tylko trzema golami i do końca spotkania mieli szanse na odwrócenie wyniku. Co prawda gonili od samego początku, ani razu nie byli na prowadzeniu, to największa ich strata wynosiła tylko cztery bramki. Tylko, bo trzeba pamiętać że właśnie tyle karnych zmarnowali. Większe wsparcie było potrzebne w bramce, bo przyzwoite 10 obron Andreasa Wolffa na tle Buricia okazało się zbyt małym. Ale to też dzięki kapitanowi kieleckiej "siódemki" jego zespół utrzymywał się w meczu do samego końca,. Na pewno z kolei nie pomagał w tym spotkaniu Igor Karacić. Jeden z najlepszych rozgrywających świata był cieniem samego siebie i mało co podawał, a jeszcze mniej rzucał. Świetna obrona Flensburga skutecznie uprzykrzała życie kieleckim "kołowym", ale i tak kluczowym elementem była skuteczność.

Jeszcze trzy minuty przed końcem przy wyniku 29-27 dla gości Łomża Vive Kielce miała piłkę i wypracowała świetną okazję, ale młodziutki Michał Olejniczak przegrał z Buriciem i stało się jasne, że całą dobrą fazę grupową w wykonaniu kielczan diabli wzięli.

1/8 Ligi Mistrzów i pojedynki z Nantes na przełomie marca i kwietnia. W weekend ostatnia przed przerwą na reprezentację kolejka PGNiG Superligi. 

Leszek Salva

Łomża Vive Kielce - SG Flensburg-Handewitt 28-31 (17-19)

Łomża Vive Kielce: Andreas Wolff, Mateusz Kornecki - Arkadiusz Moryto 6, Alex Dujshebaev 6, Władysław Kulesz 5, Daniel Dujshebaev 4, Arciom Karalek 3, Igor Karacic 2, Branko Vujovic 1, Szymon Sićko 1, Michał Olejniczak, Nikolas Tournat, Cezary Surgiel, Tomasz Gębala, Sigvaldi Gudjonsson.

SG Flensburg-Handewitt: Benjamin Buric, Torbjoern Bergerud - Hampus Wanne 11, Jim Gottfridsson 5, Johannes Golla 4, Magnus Roed 3, Goran Johannessen 3, Lasse Svan 3, Mads Mensah Larsen 2, Simon Hald Jensen, Magnus Joendal, Magnus Holpert, Lasse Moeller.

Karne minuty: Łomża Vive - 8, Flensburg - 8. Sędziowali: Peter Horvath, Balazs Marton (Węgry). Bez publiczności.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje