Reklama

Reklama

LM piłkarzy ręcznych. Karalek: Podnieśliśmy się po laniu w Paryżu

​Piłkarze ręczni Łomży Vive po wysokiej przegranej z Paris Saint-Germain, wygrali z MOL Pick Szeged 30-26. - Podnieśliśmy się po laniu w Paryżu, udowodniliśmy, że jesteśmy jednym z najlepszych klubów na świecie - powiedział obrotowy kielczan Arciom Karalek.

Po fatalnym występie przeciwko PSG kielczanie zapowiadali rehabilitację w starciu z wicemistrzami Węgier. Polska drużyna dotrzymała słowa, ale spotkanie dość długo było bardzo wyrównane.

Reklama

- W pierwszej połowie brakowało nam rzutów z drugiej linii, nasza skuteczność też nie powalała na kolana. Dlatego dobrze, że nie straciliśmy wtedy kontaktu z przeciwnikiem i na przerwę schodziliśmy przy wyniku remisowym - powiedział rozgrywający Vive Michał Olejniczak, który jednak w tym meczu zagrał na nietypowej dla siebie pozycji lewoskrzydłowego i zdobył trzy bramki.

W drugiej odsłonie pojedynku kielczanie zagrali jeszcze lepiej i na 10 minut przed końcem wyszli na trzybramkowe prowadzenie.

- Graliśmy zdecydowanie lepiej, niż dwa dni wcześniej. Walczyliśmy o każdą piłkę. Świetnie spisała się nasza obrona, bo rywale popełnili bardzo dużo błędów. W ataku super grali Alex Dujshebaev, Igor Karačić i Arciom Karalek. Ich defensywa miał problemy, aby ich zatrzymać - chwalił swoich kolegów z drużyny bramkarz Łomży Vive Andreas Wolff, który dodał, że dopiero na dwie minuty przed końcem był pewien zwycięstwa.

- Oni mają kapitalnych zawodników, jak Joan Canellas czy Dean Bombač, którzy potrafią odwrócić wynik w ostatniej chwili. Dlatego musieliśmy być do końca skoncentrowani. Przy naszym prowadzeniu czterema bramkami byłem już jednak pewien, że wygramy - zaznaczył niemiecki bramkarz, który dodał, że jego zespół nie mógł przegrać tego spotkania.

- Musieliśmy wygrać, aby zachować szansę na wygranie grupy. Walczyliśmy o to przez cały sezon, ale przegraliśmy ostatnio dwa mecze. Porażka jedenastoma bramkami w Paryżu była dla nas katastrofą. Musieliśmy teraz wygrać, bo inaczej Tałant byłby z nas bardzo, ale to bardzo niezadowolony - podkreślił Wolff.

- Podeszliśmy do meczu z szacunkiem do rywali, ale z chęcią udowodnienia, że tak wysoka porażka z PSG to był przypadek. Po laniu w Paryżu udowodniliśmy dzisiaj, ze jesteśmy jednym z najlepszych klubów świata - dodał Karalek.

Polski zespół z 19 punktami jest nadal liderem grupy A LM. Ostatni mecz w fazie grupowej kielczanie rozegrają 4 marca we własnej hali z niemieckim Flensburg-Handewitt.

Autor: Janusz Majewski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama