LM piłkarzy ręcznych. HBC Nantes - Łomża Vive Kielce 24-25
Z jedną bramką przewagi wracają z Francji piłkarze ręczni Łomży Vive Kielce. W pierwszym meczu 1/8 Ligi Mistrzów z Nantes kielczanie wygrali 25:24 i są w dobrej sytuacji przed rewanżem za tydzień w Hali Legionów.

Mistrzowie Polski drogę do Final Four skomplikowali sobie w ostatnim meczu fazy grupowej przegrywając u siebie z niemieckim Flensburgiem. To zepchnęło ich na trzecie miejsce w grupie i sprawie najpierw muszą mierzyć się z wicemistrzem Francji, a jeśli tę przeszkodę pokonają to trafią na lepszego z pary: Telekom Veszprem - Vardar Skopje, czyli na 99,99% będą Węgrzy.
I choć Nantes z pewnością nie jest faworytem w meczu z Kielcami, to jest to zespół, który stać na sprawienie psikusa. W składzie między innymi trzech mistrzów Europy z reprezentacją Hiszpanii, ale przede wszystkim legenda piłki ręcznej Macedończyk Kirył Łazarow.
Pierwsza połowa w wykonaniu drużyny Talanta Dujszebajewa była przeciętna, za to druga już co najmniej dobra, albo prawie bardzo dobra. Przez pierwszy kwadrans oba zespoły zrobiły tyle błędów, że można się było zastanawiać czy nie chcą zagrać na nosie nazwie rozgrywek - w Lidze Mistrzów nie tylko same niektóre błędy nie przystoją, ale przede wszystkim ich nagromadzenie w krótkim czasie było zadziwiające. Szybciej otrząsnęli się z tego Francuzi, który wyszli na prowadzenie 9:6. Ciągnął ich duński bramkarz Emil Nielsen, który bronił z rewelacyjną skutecznością i nawet gdy za chwilę kielczanie doszli na jedną bramkę, to tuż przed przerwą Nantes miało okazję schodzi do szatni z pięcioma golami zapasu. A to już byłaby sytuacja groźna. Na szczęście przy stanie 14:10 powagę sytuację pojął najlepszy zawodnik tego meczu Alex Dujszebajew, który podał do byłego gracza Nantes, kołowego Nicolasa Tournata i jeszcze sam podziurawił francuską siatkę. Swoją kartę dołożył w bramce Andy Wolff i z wynikiem 14:12 dla gospodarzy można było po przerwie licytować od nowa.
A wtedy, można się domyślać, że po solidnej mobilizacji ze strony trenera, kielczanie wyszli na drugą połowę z instynktem killera. Trzy pierwsze gole panów na A (Angel Fernandez Perez, Alex Dujszebajew i Arkadiusz Moryto) dały prowadzenie 15:14. Przy stanie 16:16 z bramkarskiej próby sił - Nielsen - Wolff zwycięsko wyszedł Duńczyk broniąc 4 razy przy jednej interwencji Niemca. I co? I nic, bo więcej wart od Nielsena jest starszy z synów Dujszebajewa: wrzutka do Igora Karacića plus bomba z drugiej linii, plus przechwyt i skuteczna kontra dały prowadzenie 19:16.
I taka przewaga na koniec byłaby bardziej sprawiedliwa, gdyby nie parę błędów w końcówce. Ale błędów nie aż tak kosztownych, by w Nantes nie wygrać. Andy Wolff obronił w drugiej połowie dwa karne (wcześniej jeszcze jednego), i to nie byle kogo, bo Lazarowa i Hiszpana Valero Rivery. Alex dzielił i rządził i podawał do kolegów i dlatego można trochę żałować, że końcowa wygrana 25:24 jest taka skromna. Bo taka przewaga w rewanżu przy założeniu że kielczanie u siebie zagrają nie gorzej - jest wystarczająca, ale ponieważ mówimy o piłce ręcznej, to akurat takie jednobramkowe zwycięstwo jest nieco zdradliwe - niby wygrana, ale skromniutka. Rewanż w środę w Hali Legionów o 20.45. Transmisja w Eurosporcie.
Leszek Salva
HBC Nantes - Łomża Vive Kielce 24:25 (14:12)
HBC Nantes: Emil Nielsen - Kiril Lazarov 5, Dragan Pechmalbec 5, Adrian Figueras 3, Rok Ovnicek 3, Alexandre Cavalcanti 3, Valero Rivera 1, David Balaguer 1, Sebastian Augustinussen 1, Theo Monar 1, Thibaud Briet 1, Baptiste Damatrin-Bertrand, Rock Feliho, Eduardo Gurbindo, Lucas De La Breteche.
Łomża Vive Kielce: Andreas Wolff - Alex Dujshebaev 6, Władysław Kulesz 4, Angel Fernandez Perez 4, Nicolas Tournat 3, Arkadiusz Moryto 3, Igor Karacic 2, Szymon Sićko 1, Sigvaldi Gudjonsson 1, Arciom Karalek 1, Branko Vujovic, Michał Olejniczak, Tomasz Gębala.
Karne minuty: Nantes - 8, Łomża Vive - 6. Czerwona kartka (za faul) - Dragan Pechmalbec (HBC Nantes) - 58. min.
Sędziowie: Mirza Kurtagic, Mattias Wetterwik (Szwecja).








