Reklama

Reklama

LM piłkarzy ręcznych. Fernandez Perez: Jeszcze nic nie wygraliśmy

​Piłkarze ręczni Łomży Vive Kielce pokonali na wyjeździe HBC Nantes (25-24) w pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Mistrzów. - Jeszcze nic nie wygraliśmy, przed nami jeszcze drugie 60 minut walki - powiedział prawoskrzydłowy kielczan Angel Fernandez Perez.

Pod koniec pierwszej połowy kielczanie przegrywali już czterema bramkami (10-14). Do przerwy polski zespół zniwelował cześć start, a po zmianie stron dominował na parkiecie. Podopieczni Tałanta Dujszebajewa mogli nawet wygrać wyżej. Na minutę przed końcem, przy dwubramkowym prowadzeniu (25=23), niecelnie rzucił Igor Karačić, a rywale odpowiedzieli bramką Roka Ovnicka.

- Czujemy lekki niedosyt. Wiadomo, że wyższa wygrana dałaby nam większy komfort przed rewanżem. Naszym głównym celem było jednak zwycięstwo. Udało się to zrealizować, ale losy awansu rozstrzygną się w naszej hali - nie ukrywał rozgrywający Vive Władysław Kulesz. Białorusin zdobył w tym meczu cztery bramki, ale nie był do końca zadowolony ze swojej postawy.

Reklama

- Nie zagrałem najlepszego spotkania. Fakt, że zdobyłem cztery bramki, ale oddałem chyba z osiem rzutów. Obijałem słupki i poprzeczki. Muszę poprawić skuteczność, aby jeszcze więcej dać drużynie. Najważniejsze jednak, że wygraliśmy. Teraz musimy tylko powtórzyć to za tydzień - podkreślił reprezentant Białorusi.

- Jesteśmy zadowoleni, ale jeszcze nic nie wygraliśmy. Najważniejsze jest sześćdziesiąt minut, które czeka nas w Kielcach. Wracamy do domu i w środę mamy kolejny finał, czyli rewanż z Nantes - dodał Fernandez Perez, który dołączył do zespołu po kontuzji dłoni. Hiszpański szczypiornista był jedną z jaśniejszych postaci kieleckiej drużyny, zdobył w tym meczu cztery bramki.

- Większość tych bramek zdobyłem z nietypowej dla siebie pozycji kołowego. Dobrze dogaduję się z Alexem (Dujshebaevem - PAP), więc dużo mi podawał. Najważniejsze, że pomogłem drużynie - zaznaczył prawoskrzydłowy Vive.

Po minimalnym zwycięstwie kielczan we Francji sprawa awansu do ćwierćfinału LM rozstrzygnie się za tydzień w stolicy regionu świętokrzyskiego. Mistrzowie Polski są nieco bliżej osiągnięcia tego celu, ale trener Vive ostrzegał przed nadmiernym optymizmem.

- Na pewno czeka nas kolejne trudne 60 minut w Kielcach i dopiero wówczas będziemy mogli się cieszyć, jeśli wygramy. Do tego czasu musimy być maksymalnie skoncentrowani. Jeśli ktoś mi powie, że też wygramy jedną bramką, to podpiszę się pod tym bez wahania - zapewnił Tałant Dujszebajew.

Rewanżowe spotkanie rozpocznie się w kieleckiej Hali Legionów w środę 7 kwietnia o godz. 20.45.

Autor: Janusz Majewski

Dowiedz się więcej na temat: łomża vive kielce

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje