Reklama

Reklama

LM piłkarzy ręcznych. Dujszebajew: Nie ma wytłumaczenia dla naszej porażki

Łomża Vive Kielce przegrała w Lidze Mistrzów piłkarzy ręcznych z białoruskim Mieszkowem Brześć 30-35. Szczypiorniści mistrza Polski są na prowadzeniu w grupie A, ale mecz zaległy ma SG Flensburg-Hendewitt, które w tym momencie posiada identyczny dorobek punktowy.

Po meczu Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych Mieszkow Brześć - Łomża Vive Kielce (35-30) powiedzieli:

Reklama

Raul Alonso (trener Mieszkowa Brześć): "Bardzo cieszymy się ze zwycięstwa nad jednym z najlepszych zespołów na świecie. W poprzednich latach wiele razy graliśmy przeciwko sobie i zazwyczaj to my przegrywaliśmy. Dlatego teraz tym bardziej gratuluję swoim zawodnikom zwycięstwa. Granie dwa dni wcześniej na pewno nie było dla rywali łatwe, ale cieszę się, że wykorzystaliśmy swoją szansę. Od początku meczu włożyliśmy dużo wysiłku w obronie, pomogli nam nasi bramkarze, a w drugiej połowie jeszcze podnieśliśmy rytm i powiększyliśmy przewagę. Podziwiam zespół z Kielc i trenera Dujszebajewa i bardzo cieszę się z tego zwycięstwa".

Zobacz Sport Interia w nowej odsłonie!

Sprawdź

Tałant Dujszebajew (trener Łomży Vive Kielce): "Nie ma wytłumaczenia dla naszej porażki, winę w stu procentach biorę na siebie. Nie udało mi się przygotować zespołu po meczu z Porto, który był ledwie 48 godzin temu. Nie możemy zrzucać winy ani na podróż, ani na to, że mieliśmy mało czasu przed spotkaniem w Brześciu. Muszę jeszcze bardziej zmotywować drużynę i wpajać jej, że w Lidze Mistrzów nie ma łatwych gier. Resztę wszyscy widzieli na parkiecie i każdy może sobie wyrobić zdanie".

Władysław Kulesz (rozgrywający Łomży Vive Kielce): "Gratulacje dla zespołu z Brześcia. Zrobiliśmy w tym meczu za dużo własnych błędów, żeby myśleć o zwycięstwie. Zawiedliśmy w sytuacjach sam na sam z bramkarzem rywali, w obronie także źle się poruszaliśmy. Musimy wyciągnąć wnioski i poprawić się przed kolejnym meczem".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy