Reklama

Reklama

LM piłkarzy ręcznych. Drugi trener Vive: w ostatnim kwadransie zawiodła skuteczność

- Przez 45 minut graliśmy bardzo dobrze, ale w ostatnim kwadransie zawiodła nas skuteczność – skomentował przegrany sobotni mecz z Vardarem Skopje w Lidze Mistrzów Tomasz Strząbała, drugi trener piłkarzy ręcznych Vive Tauron Kielce.

- Przez 45 minut to był bardzo dobry mecz z naszej strony. Jednak w sytuacji kadrowej, w jakiej jesteśmy, jeżeli znajdujemy się w sytuacji sam na sam z bramkarzem drużyny przeciwnej, to musimy takie akcje kończyć - stwierdził Strząbała.

Reklama

Jeszcze na piętnaście minut przed końcem Vive przegrywało tylko trzema bramkami i można było mieć nadzieję na korzystny wynik.

- Kiedy Arpad Sterbik (bramkarz Vardaru - przyp. red.) zaczął dobrze bronić, wtedy obrona gospodarzy była agresywniejsza. To pozwoliło im w krótkim czasie zdominować sytuację na parkiecie i uzyskać przewagę. Sześć, siedem bramek różnicy w takim meczu to bardzo dużo, ciężko było myśleć o odrobieniu strat - przyznał asystent Tałanta Dujszebajewa.

Jego zdaniem zawodnicy byli do spotkania w Skopje dobrze przygotowani pod względem taktycznym.

- Pozycje do rzutu były przecież dobre, ale niestety Sterbik w niejednej sytuacji okazywał się lepszy, broniąc rzuty karne i zatrzymując kontry naszego zespołu  - dodał Strząbała.

Według drugiego trenera Vive główną przyczyną porażki był brak skuteczności w ostatnich 15 minutach.

- To była najistotniejsza sprawa plus brak u nas na środku obrony trzech graczy. W obecnej chwili jesteśmy uzależnieni na tej pozycji od Mateusza Kusa i "Kaczki" (Mariusza Jurkiewicza - przyp.red.). Czasami na środku obrony może też zagrać Krzysiek Lijewski, ale to dla niego dodatkowe obciążenie, bo dużo gra w ataku. Możliwości taktyczne, zwłaszcza jeśli chodzi o obronę, mamy mocno ograniczone - przyznał Strząbała.

W Skopje brak Michała Jureckiego, Piotra Chrapkowskiego i Patryka Walczaka był bardzo widoczny. Mistrzowie Polski stracili w meczu z Vardarem aż 40 bramek.

- Zgadzam się, że 40 straconych bramek to bardzo dużo, zwłaszcza w takim meczu. Ale z drugiej strony my rzuciliśmy 34, mimo nieskutecznej gry i niewykorzystanych sytuacji sam na sam ze Sterbikiem. To był mecz, w którym obie drużyny postawiły na atak - stwierdził Strząbała.

Prosto ze Skopje mistrzowie Polski udali się do Chorwacji, gdzie w miejscowości Varażdin w środę rozegrają kolejny mecz w Lidze Mistrzów. Ich przeciwnikiem będzie ostatni w tabeli RK PPD Zagrzeb.

- To będzie dla nas kolejny trudny mecz. Zespół z Zagrzebia pokonał u siebie Vardar, a teraz przegrał po walce, zaledwie jedną bramką, na wyjeździe z Rhein Neckar Loewen. Musimy się przełamać i zdobyć punkty na wyjeździe. To jest istotne nie tylko ze względu na układ tabeli, ale pozwoli też zawodnikom odbudować się psychicznie - zakończył Strząbała, który mecz w Skopje oglądał w telewizji. Drugi trener Vive na jednym z ostatnich treningów przed wyjazdem skręcił nogę. 

Dowiedz się więcej na temat: Vive Tauron Kielce | Vardar Skopje | Tomasz Strząbała

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje