Reklama

Reklama

LM piłkarzy ręcznych. Branko Vujović: Porto to bardzo niebezpieczny zespół

Piłkarze ręczni PGE Vive w 12. kolejce Ligi Mistrzów zmierzą się w sobotę we własnej hali z portugalskim FC Porto Sofarma. - To bardzo niebezpieczny zespół, dobry taktycznie, cierpliwie rozgrywający akcje - ocenił rywali zawodnik kielczan Branko Vujović.

O sile portugalskiego zespołu kielczanie przekonali się pod koniec września ubiegłego roku, kiedy w pierwszej rundzie rozgrywek przegrali na wyjeździe 30-33.

"To dużo lepszy zespół niż wszyscy sądzą. Tym bardziej, że jeśli taka drużyna gra z nami, to nie ma nic do stracenia. Dlatego takie ekipy, jak Porto, Motor Zaporoże, Mieszkow Brześć właśnie wtedy spisują się najlepiej. Poza tym trzeba pamiętać, że w ubiegłym roku Porto dotarło do finału Pucharu EHF, a reprezentacja Portugalii, która w niedawnych mistrzostwach Europy zajęła szóste miejsce, oparta jest głównie na zawodnikach tej drużyny. To wszystko pokazuje, z jakim zespołem zagramy w sobotę" - komplementował rywali trener mistrza Polski Tałant Dujszebajew.

Reklama

Zdaniem Vujovicia, grają oni bardzo dobrze taktycznie, a każdą akcję rozgrywają cierpliwie, szukając tzw. pewnej piłki.

"Ich silną stroną jest obrona, a bramkarz portugalskiej Alfredo Quintana jest ostatnio w dobrej formie. Mogą być bardzo niebezpieczni" - ostrzegł Vujović.

Pod wrażeniem postępów, jakie poczyniła portugalska drużyna w ostatnich latach był też bramkarz PGE Vive Andreas Wolff.

"Porto ma świetnych zawodników, prezentuje bardzo dobry handball, ma ciekawy system gry. To będzie na pewno trudna przeprawa, ale jestem pewny, że z pomocą naszych kibiców możemy wygrać. Przeciwnicy są szybcy i niebezpieczni, jak rozgrywający Miguel Martins Soares. Musimy też zwrócić uwagę na obrotowych, bo są bardzo silni, ciężko walczyć z nimi fizycznie" - dodał Wolff, który chwalił też bramkarza rywali.

"Quintana to solidny bramkarz. Jest wysoki, bardzo spokojny. W ostatnim czasie rozegrał naprawdę kilka świetnych meczów, nie tylko w tym sezonie, ale i w poprzednich latach. To ważne, byśmy nie pozwolili mu złapać rytmu na początku spotkania" - dodał niemiecki golkiper PGE Vive.

Mimo wszystko za faworyta sobotniej konfrontacji uważa się kielecki zespół, tym bardziej że mistrzowie Polski zagrają we własnej hali.

"Kiedy gramy w swojej hali, to praktycznie w każdym meczu jesteśmy stawiani w roli faworyta. Ale Porto potwierdziło już niejednokrotnie w tym sezonie, że to bardzo niebezpieczny zespół. Czeka nas trudny, twardy mecz, ale jestem przekonany, że to my będziemy górą" - powiedział z przekonaniem Czarnogórzec Vujović.

Wszystko wskazuje, że w sobotnim meczu będą mogli zagrać zmagający się ostatnio z urazami chorwacki rozgrywający Igor Karaczić i słoweński skrzydłowy Blaz Janc. Wątpliwy natomiast jest występ Doruka Pehlivana, który na poniedziałkowym treningu nadciągnął więzadła w stawie skokowym.

"W jego przypadku musimy zachować cierpliwość. Jeszcze go boli. Zobaczymy, jak będzie wyglądał na treningach, ale prawdopodobnie nie zagra w sobotę" - poinformował Dujszebajew.

Jego młodszy syn Daniel ma problemy z barkiem i przez najbliższy miesiąc jeśli w ogóle będzie grał, to tylko w obronie. Na dłużej wypadł też ze składu Mariusz Jurkiewicz.

Po 11 kolejkach kielczanie w grupie B zajmują czwartą pozycję. Mają 12 punktów, o dwa punkty wyprzedzając sobotniego rywala. Liderem jest THW Kiel, który po środowym zwycięstwie nad Telekomem Veszprem (29-28) zapewnił sobie pierwsze miejsce w grupie na koniec fazy zasadniczej i bezpośredni awans do ćwierćfinału.

Sobotnie spotkanie rozpocznie się w Kielcach godz. 15.

Autor: Janusz Majewski

Dowiedz się więcej na temat: PGE Vive Kielce | Tałant Dujszebajew | Branko Vujović

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama