Reklama

Reklama

​LM piłkarzy ręcznych. Arkadiusz Moryto: Już w wieku 21 lat zagram w Final Four

Arkadiusz Moryto jest jednym z dziewięciu piłkarzy ręcznych PGE VIVE Kielce, którzy po raz pierwszy wystąpią w rozpoczynającym się w sobotę Final Four Ligi Mistrzów. - Nawet o tym nie marzyłem, że już w wieku 21 lat zagram w Kolonii - przyznał prawoskrzydłowy.

Moryto przyszedł do kieleckiego zespołu przed rozpoczęciem obecnego sezonu z Zagłębia Lubin. Reprezentant kraju, wbrew licznym obawom, bardzo szybko zaaklimatyzował się w zespole mistrza Polski. Teraz przed młodym zawodnikiem jedno z największych wyzwań w karierze. Występ w mogącej pomieścić blisko 20 tys. widzów Lanxess Arena.

- Przed taką publicznością jeszcze w życiu nie grałem. Nawet o tym nie marzyłem, że już w wieku 21 lat zagram w Final Four Ligi Mistrzów - podkreślił skrzydłowy PGE VIVE, który nie ukrywał, że cała atmosfera towarzysząca temu turniejowi trochę go oszołomiła.

Reklama

- Wychodzę z autokaru i widzę wszystkich ludzi związanych z piłką ręczną. Kamery i to trofeum, które tutaj stoi w holu. To coś niesamowitego. Faktycznie jest tak jak mi opowiadali koledzy z drużyny. Czuć atmosferę wielkiego sportowego święta - mówił zachwycony zawodnik, który stawia przed swoim zespołem odważne cele.

- Może i nie jesteśmy faworytem, ale nie możemy się zadowolić tylko samym występem tutaj. Gramy o złoto. Jeśli już tu jesteśmy, to chcemy osiągnąć maksimum. Nie mamy nic do stracenia, gramy o swoje marzenia - zapewnił Moryto.

W sobotnim spotkaniu półfinałowym przeciwnikiem kielczan będzie mistrz Węgier Telekom Veszprem, który po nienajlepszym początku sezonu, zmianie trenera (David Davis zastąpił Ljubomira Vranjesa) gra zdecydowanie lepiej i jest uważany obok Barcy Lassy za faworyta kolońskiego turnieju.

- Skład mają taki sam, ale wzrosła ich świadomość i pewność siebie. Widać, że wiedzą, co mają robić na parkiecie i już złapali ten rytm, który trener Davis chciał wprowadzić. Czują się mocni i są bardzo mocni - komplementował najbliższego rywala jeden z najbardziej doświadczonych zawodników PGE VIVE Mariusz Jurkiewicz.

W fazie grupowej ekipa z Veszprem dwukrotnie pokonała mistrzów Polski (29:27 i 36:35), ale zdaniem byłego reprezentanta kraju, te wyniki nie będą miały w sobotę żadnego znaczenia. - To już historia, do której nie ma sensu wracać. O zwycięstwie jednej z drużyny zadecyduje dyspozycja dnia. Oba zespoły znają się doskonale i trudno będzie czymś zaskoczyć rywala. Kluczem do pokonania ekipy z Veszprem będzie mocna obrona i unikanie strat - dodał Jurkiewicz.

Alex Dujszebajew zdaje sobie sprawę z tego, że jego drużyna nie jest zaliczana do faworytów tegorocznego Final Four, ale specjalnie się tym nie przejmuje. - Większość kibiców stawia na Barcę Lassę i naszego sobotniego rywala. Ale podczas kilku ostatnich edycji Final Four nie brakowało niespodzianek, a faworyci ulegali zespołom, na których mało kto stawiał. Także i w tym roku każde rozstrzygnięcie jest możliwe - zapewnił starszy syn trenera mistrzów Polski.

Program Final Four Ligi Mistrzów - Kolonia (Niemcy):

1 czerwca, sobota

Telekom Veszprem - PGE VIVE Kielce (godz. 15.15)

Barca Lassa - Vardar Skopje        (godz. 18.00)

2 czerwca, niedziela

mecz o 3. miejsce (15.15)

finał (18.00)

Z Kolonii Janusz Majewski 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL