Reklama

Reklama

Liga Mistrzów. FC Porto - Łomża Vive Kielce 32-32 w szóstej kolejce

Remisem 32-32 zakończył się mecz szóstej kolejki Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych, w którym kielczanie grali w Portugalii z FC Porto. Z przebiegu meczu wynika, że jedni i drudzy mogą sobie pluć w brodę.

Mistrzowie Polski zaczęli mecz bardzo dobrze, prowadzili 6-2, kontrolowali sytuację kilka udanych interwencji miał w bramce Andreas Wolf, a w ataku szybka i kombinacyjna gra przynosiła efekty bramkowe. I tak było przez kwadrans. Potem w portugalskiej bramce stanął Alfredo Quintana, który w poprzednim meczu tych drużyn był zaporą nie do przebycia, obronił wtedy bodaj sześć rzutów karnych i był ojcem tamtej niespodzianki. I po paru minutach pokazał, że nic nie stracił ze swoich umiejętności i raz za razem "leczył" polską siódemkę. 

Reklama

Zacięta pierwsza połowa zakończyła by się pewnie remisem, gdyby nie proste błędy techniczne kielczan - strata piłki i faul w ataku - i dzięki temu Portugalczycy schodzili do szatni prowadząc 19-17.Taka liczba straconych goli pokazywała gdzie Łomża Vive Kielce ma rezerwy. Bo poza początkowymi obronami Wolffa tym razem Niemiec nie dawał takiego wsparcia drużynie, a drużyna w defensywie nie dawał wsparcia jemu. 

Do 50. minuty kielczanom nie udawało się dojść rywala - tracili ciągle 2-3 bramki, a jak dochodzili na jedną to tylko na chwilę. Dziurawa obrona była zupełną przeciwnością portugalskiej: twardej, agresywnej i ruchliwej. Niewiele dawali kieleccy kołowi ściśnięci jak śledzie w beczce, nie grali kielczanie ze skrzydłowymi, nie mieli też zbyt dużego rażenia z drugiej linii (chimeryczny Szymon Sićko i brak kontuzjowanego Władysława Kulesza) i w efekcie większość goli zdobywali po sytuacyjnych okazjach i indywidualnych popisach. W końcówce wystarczyło poprawić kilka z tych elementów by wynik zaczął się zmieniać. Przydały się odważne wejścia Branko Vujoivića, zauważenie Artsioma Karaleka na kole i szczypta geniuszu Alexa Dujszebajewa, by w ostatnich czterech minutach kielczanie wychodzili na jednobramkowe prowadzenie. 

I gdyby nie nadal rozkojarzona obrona to właśnie w tej końcówce Łomża Vive Kielce mogła i powinna przechylić szalę wygranej na swoją stronę. Tak się nie stało, bo już ostatnich 90 sekundach jeszcze dwa razy dał o sobie znać Alfredo Quintana - portugalski bramkarz przy remisie 32-32 obronił karnego rzuconego przez Sigvaldiego Gudjonssona, a potem jeszcze rzut rozpaczy Alexa Dujszebajewa. FC Porto miało z kolei 16 sekund na decydującą akcję ale zbierało się do niej tak, że kielczanie w sumie bez problemów uniemożliwili rywalom rzut. 

Łomża Vive Kielce pozostaje liderem grupy A, ale też z tego powodu że był to jedyny rozegrany mecz w szóstej kolejce, bo pozostałe zostały odwołane. Liga Mistrzów robi sobie teraz trzy tygodnie wolnego - kielczanie 19 listopada powinni zagrać w Skopje z Vardarem.

lech

Wyniki 6. kolejki:

grupa A

FC Porto - Łomża Vive Kielce               32-32 (19-17)

Pick Szeged - SG Flensburg-Handewitt       przełożony

Paris Saint-Germain - Vardar Skopje        przełożony

Elverum HH - Mieszkow Brześć               przełożony

                             M  Z R P   bramki  pkt     

1. Łomża Vive Kielce      6  4 1 1  188-168   9  

2. SG Flensburg-Handewitt 5  4 0 1  159-153   8  

3. FC Porto               6  2 2 2  166-167   6  

4. Mieszkow Brześć        5  3 0 2  134-138   6  

5. Vardar Skopje          3  1 1 1   78-75    3  

6. Paris Saint-Germain      4  1 0 3  127-125   2  

7. Elverum HH             4  1 0 3  116-131   2  

8. MOL-Pick Szeged        3  0 0 3   66-77    0 

Dowiedz się więcej na temat: łomża vive kielce

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje