Reklama

Reklama

LE piłkarzy ręcznych. Wiśniewski: Za rok chcemy wrócić do Final Four

„Daliśmy z siebie wszystko, ale to było za mało. Mam nadzieję, że zdobyte doświadczenie zaprocentuje w następnym sezonie i wrócimy do Final Four” - powiedział PAP po powrocie z Mannheim z finału Ligi Europejskiej piłkarzy ręcznych dyrektor sportowy Wisły Płock Adam Wiśniewski.

Jedyną polską drużyną piłki ręcznej, która w tym roku dotarła do Final Four rozgrywek europejskich była Orlen Wisła. Płocczanie po wygraniu grupy A oraz zwycięstwach w 1/8 finału ze Sportinguiem Lizbona i w ćwierćfinale z duńskim GOG znaleźli się w gronie czterech najlepszych zespołów.

Obok Nafciarzy, awans do półfinału wywalczyły trzy niemieckie zespoły: SC Magdeburg, Rhein Neckar Loewen i Fuechse Berlin.

Piłkarze ręczni Wisły nie wygrali w turnieju Final Four w Mannheim żadnego meczu. Najpierw nieznacznie ulegli późniejszemu zwycięzcy zawodów SC Magdeburg 29:30.

Reklama

"Rzuciliśmy na pierwszy mecz wszystkie siły, chłopaki zostawili na parkiecie serce, walczyli jak lwy, prowadząc przez większą część spotkania. Niestety końcówka należała do rywali. Zdawaliśmy sobie sprawę, że jest to najważniejszy mecz, od niego zależy, co będzie dalej. Niestety nie udało się, choć zabrakło tak niewiele" - tłumaczył Wiśniewski.

Mecz o trzecie miejsce z Rhein Neckar Loewen, przegrany 27:32, był zupełnie inny. "Od początku goniliśmy wynik, rywal odskoczył po naszych własnych błędach, które niemiecka drużyna wykorzystała z zimną krwią. Przeciwnik wygrał grając skutecznie w ataku i w obronie. Świetne zawody rozegrał Niklas Katsigiannis w bramce. My daliśmy z siebie wszystko, ale tego dnia to było za mało. Mam jednak nadzieję, że zdobyte doświadczenie zaprocentuje w następnym sezonie i znowu wrócimy do Final Four" - zapowiada dyrektor sportowy SPR Wisła Płock.

To był debiut płockiej drużyny w finale europejskich rozgrywek. Do tej pory tylko trzy razy w historii klubu Orlen Wisła dotarła do ćwierćfinału. Miało to miejsce w latach 90-tych XX wieku.

Orlen Wisła ma jeszcze w tym sezonie do rozegrania trzy mecze ligowe, już z udziałem publiczności, na koniec sezonu z Łomża Vive w Kielcach. Potem zawodnicy wyjadą na urlopy, wrócą pod koniec lipca, by przygotować się do kolejnego sezonu.

"Sezon był długi, trudny i wyczerpujący, a utęsknieniem czekamy na przerwę w rozgrywkach" - dodał Wiśniewski

Wcześniej, bo na początku lipca, zapadną rozstrzygnięcia dotyczące rozgrywek europejskich przyszłego sezonu. Wzorem lat poprzednich SPR Wisła będzie aplikować do Ligi Mistrzów.

"Na razie trudno wyrokować, czy uda nam się dostać do Ligi Mistrzów, czy ponownie dostaniemy się do Ligi Europejskiej. Żeby wrócić do elity, trzeba spełnić wiele warunków. EHF monitoruje dokładnie poczynania klubu, między innymi sprawdza, jak drużyna się rozwija, kto gra w jej barwach, prześwietla klub organizacyjnie. Ciężko dostać się do tego grona, ale my nie rezygnujemy" - podkreślił Wiśniewski.

W Lidze Europejskiej Orlen Wisła odniosła sukces. Pierwszy raz w historii dotarła do Final Four. "Trudno powiedzieć, co dla nas będzie lepsze, start w trudniejszej Lidze Mistrzów, czy rozwijanie się przez grę w Lidze Europejskiej. Decyzja należy do EHF" - zapewnił Wiśniewski.

Drużyna w poniedziałek wróciła z Mannheim, na wtorek trener Xavi Sabate zaplanował dzień przerwy, zawodnicy mają wypocząć po trudach udziału w Final Four.

W środę rozpoczynają przygotowania do meczu ligowego ze Stalą Mielec, który odbędzie się w sobotę 29 maja o godz. 16.00. Pojedynek z trybun będą oglądać kibice.

marc/ krys/



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje