Reklama

Reklama

LE piłkarzy ręcznych. Dyrektor Wisły Płock: Szkoda wyniku

„Niestety nie udało nam się wygrać meczu półfinałowego. Szkoda tego wyniku, bo byliśmy blisko. Stanęliśmy przed wielką szansą, ale się nie udało. Mam nadzieję na korzystny rezultat w meczu o trzecie miejsce” - stwierdził Adam Wiśniewski, dyrektor SPR Wisła Płock.

W Mannheim odbywa się Final Four Ligi Europejskiej. W pierwszym półfinałowym spotkaniu zmierzyła się trzecia drużyna Bundesligi SC Magdeburg i wicemistrz Polski Orlen Wisła. Spotkanie wygrała ekipa niemiecka 30:29 (13:15).

Płocka drużyna spisała się w meczu bardzo dobrze. Szczególnie pierwsza polowa mogła się podobać obserwatorom. "Prowadziliśmy przez całą pierwszą połowę, mogliśmy do szatni zejść nawet z przewagą czterech bramek. Stało się inaczej" - podsumował ten fragment gry Adam Wiśniewski.

I wylicza, że po stracie pierwszej bramki w meczu, potem były tylko dwa remisy. "Poza tym cały czas prowadziliśmy. Dało to nadzieję na dobry końcowy rezultat. W 29. min. wygrywaliśmy 15:12, ale nie wykorzystaliśmy swojej szansy, za to Omar Magnusson rzucił bramkę i zmniejszył rozmiary porażki. Zamiast z przewagą czterech goli, schodziliśmy do szatni tylko z dwiema bramkami różnicy" - przypomina Wiśniewski.

Reklama

Wiśniewski: To była minimalna porażka

Dyrektor sportowy klubu podsumowuje występ piłkarzy ręcznych. "Pewne niewykorzystane sytuacje zadecydowały o naszej ostatecznej porażce. Bo choć zagraliśmy dobry mecz, zaprezentowaliśmy się z dobrej strony, to jednak zaliczyliśmy minimalną porażkę".

W niedzielę drużyna zagra o trzecie mecze w turnieju. "Musimy się przełamać, zagrać równie dobrze, a może nawet lepiej i pokonać rywala. Jest nam obojętnie, która z drużyn stanie nam w niedzielę na drodze. Będzie to na pewno trudny przeciwnik. Na tym etapie, a jest to już czwórka najlepszych zespołów Ligi Europejskiej, nie ma słabego rywala, wszystkie są doskonale przygotowane do turnieju, bo wiedzą o co grają. Zresztą po tym pierwszym meczu, z trzecią drużyną Bundesligi, możemy powiedzieć, że wszystkie, łącznie z naszym, prezentują podobny, wysoki poziom" - zapewnia.

Zdaniem dyrektora sportowego, jeśli odpowiednio zafunkcjonuje obrona i drużyna pokaże jakość w ataku, to nie powinna obawiać się o wynik. Jedyny problem, to może być zmęczenie. "Obydwa zespoły będą po ciężkim boju. Mamy przewagę dwóch godzin. Od razu po meczu pojechaliśmy do hotelu, zaczęli działać fizjoterapeuci, w niedzielę nie powinno być gorzej" - obiecuje Adam Wiśniewski.

Na Wisłę Płock czeka jeszcze jedno spotkanie

Mecz z udziałem Orlen Wisły o trzecie miejsce rozpocznie się o godz. 18.00, spotkanie finałowe o godz. 20.45.

Dowiedz się więcej na temat: SPR Wisła Płock | LE piłkarzy ręcznych

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje