Reklama

Reklama

LE piłkarzy ręcznych. Azoty Puławy nie zagrają w fazie grupowej

Piłkarze ręczni Azotów Puławy przegrali w Szwecji rewanżowy mecz 2. rundy kwalifikacyjnej Ligi Europejskiej z IFK Kristianstad 22:24 (8:12) i odpadli z dalszej rywalizacji. Do fazy grupowej awansowali rywale, który przed tygodniem wygrał na wyjeździe 25:24.


Reklama

Bez konieczności udziału w kwalifikacjach, w fazie grupowej Ligi Europejskiej występować będzie wicemistrz Polski Orlen Wisła Płock.

Azoty: Mateusz Zembrzycki, Wojciech Borucki - Michał Jurecki 6, Michał Szyba 4, Andrii Akimenko 1, Łukasz Rogulski 2, Bartosz Kowalczyk, Wojciech Gumiński 6, Kacper Adamczuk, Dawid Dawydzik 2, Mateusz Seroka, Paweł Podsiadło 1.

Bramki dla IFK: Anton Halen 6, Adam Nyfjall 4, Fredrik Petersen i Olafur Gudmundsson po 3, Emil Frend-Ofors, Markus Olsson i Teitur Einarsson po 2 oraz Johan Nilsson i Gregor Ocvirk po 1.

Trudnego rywala, częściej ostatnio grającego w Lidze Mistrzw przydzielił los puławianom w tej rundzie kwalifikacji Ligi Europejskiej i to drużyna ze Szwecji potwierdziła swoją wyższość dwukrotnie pokonując Azoty.

O ile przed tygodniem w Puławach gra była bardzo wyrównana, to w rewanżu było tak tylko przez początkowy kwadrans, do stanu 5:5. Kiedy była szansa na dalsze prowadzenie równorzędnej walki, to przy stanie 7:5 najpierw Paweł Podsiadło z rzutu karnego trafił w poprzeczkę, a później, po kolejnej dobrej bardzo dobrej interwencji Mateusza Zembrzyckiego, nastąpiła prosta strata piłki i gospodarze podwyższyli na 8:5. Na przerwę spokojnie grający zespół szwedzki schodził z czterobramkową przewagą, którą w ciągu pięciu minut po wznowieniu gry powiększył do siedmiobramkowej - 16:9.

To był kluczowy okres gry, decydujący o sukcesie drużyny IFK, bo jeszcze na 13 minut przed końcową syreną na tablicy widniał rezultat 21:14. Wtedy do bardziej zdecydowanych ataków ruszyła polska drużyna systematycznie zmniejszając przewagę. Po celnych rzutach głównie Michała Szyby i Jureckiego w 55. minucie doprowadziła do stanu 22:20. Wówczas o czas poprosił trener IFK na tyle mobilizując swoich podopiecznych, że ci nie pozwolili już na wyrównanie, do końca utrzymując bezpieczny dwubramkowy dystans.

Puławianie mogli pokusić się o wyjazdowe zwycięstwo, które leżało w ich zasięgu, ale za dużo w ich grze było momentów dekoncentracji przejawiających się zwłaszcza niedokładnymi podaniami w prostych niekiedy sytuacjach.

Autor: Andrzej Szwabe

Dowiedz się więcej na temat: Azoty Puławy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje