Reklama

Reklama

​LE piłkarek ręcznych. Perła Lublin o krok od ćwierćfinału

Piłkarki ręczne MKS Perły Lublin stoją przed szansą awansu do ćwierćfinału Ligi Europejskiej. Muszą jednak wygrać w niedzielę z rosyjską Ładą w Togliatti, a w sprzyjających okolicznościach może im wystarczyć remis.

Niezwykle ciekawie zapowiada się ostatnia kolejka fazy grupowej LE w grupie B, w której występuje Perła. Każda bowiem z czterech drużyn ma jeszcze szanse na awans do ćwierćfinału, a żadna z nich nie jest tego awansu pewna. W trzech pozostałych grupach grę w dalszej fazie tych rozgrywek zapewniły już sobie: rumuński CS Minaur Baia Mare, węgierski Siofok KC oraz Herning-Ikast z Danii.

Sytuację w grupie lublinianek wyjaśnią niedzielne spotkania, w których mistrzynie Polski zmierzą się w Rosji z Ładą, a francuskie Nantes Atlantique Handball zagra w Turcji z Kastamonu Belediyesi GSK. Prowadzące w tabeli Nantes, z dorobkiem sześciu punktów, o jeden tylko wyprzedza Perłę oraz Kastamonu i o dwa Ładę. Grająca o dwie godziny wcześniej polska drużyna, by być pewną awansu musi wygrać, by nie czekać na rezultat z Turcji.

Wprawdzie Łada przed rozpoczęciem rozgrywek uważana była za głównego grupowego faworyta, ale na parkiecie w pięciu dotychczasowych kolejkach wygrała jedynie mecz u siebie z Nantes, a kolejne dwa punkty zostały jej dopisane po przyznaniu walkowera, kiedy sytuacja związana z pandemią COVID-19 spowodowała odwołanie meczu Rosjanek we Francji. W Lublinie podopieczne Kima Rasmussena wygrały z ekipą rosyjską 28:23. W konfrontacji z tureckim Kastamonu Łada dwukrotnie przegrała (25:29 i 27:29 w Togliatti), natomiast Perła po wyjazdowym remisie 20:20, w miniony poniedziałek wręcz rozgromiła u siebie ekipę z Turcji 35:26, na dziesięć minut przed końcem mając czternastobramkową przewagę (31:17).

Właśnie poniedziałkowa dyspozycja mistrzyń Polski pozwala na optymizm, co m.in. podkreśliła trenerka Kastamonu Helle Thomsen. "MKS zagrał po mistrzowsku. To było najlepsze spotkanie, jakie widziałam od dłuższego czasu" - oceniła doświadczona duńska trenerka pracująca wcześniej m.in. z reprezentacjami Szwecji i Holandii.

Tę wypowiedź druga trenerka Perły Monika Marzec uszczegółowiła danymi statystycznymi.

"Fantastyczne zawody rozegrała Marta Gęga, która zdobyła siedem bramek na dziewięć oddanych rzutów. Zagrała niemal perfekcyjnie, bo do zdobyczy bramkowej dołożyła osiem asyst i nie popełniła żadnego błędu. Takie mecze, zwłaszcza dla rozgrywających zdarzają się bardzo rzadko. Skrzydłowa Dagmara Nocuń rzucała ośmiokrotnie, zdobywając sześć goli, obrotowa Joanna Szarawaga pięciokrotnie pokonywała bramkarkę Kastamonu, a bramkarki zanotowały niemal 40-procentową skuteczność" - wyliczała Marzec.

Dobra dyspozycja w kontynentalnych rozgrywkach cieszy, ale niepokoić może to, co prezentują zawodniczki Perły w krajowej rywalizacji, stąd wtorkowa decyzja kierownictwa klubu o dołączeniu do sztabu szkoleniowego trenerki mentalnej Beaty Drewienkowskiej, która już wcześniej miała kilka spotkań z zespołem.

"Widzimy, że od strony fizycznej i taktycznej drużyna jest bardzo dobrze przygotowana, natomiast przyczyn tak różnych występów szukać trzeba w głowach dziewczyn, stąd potrzeba systematycznego treningu mentalnego, który wydobędzie z nich to co najlepsze, to co naprawdę potrafią. Jednym z zasadniczych celów, jakie wytyczyliśmy sobie na ten rok, było godne zaprezentowanie się na arenie europejskiej i to już realizujemy, a w Togliatti chcemy jeszcze zaakcentować" - zaznaczył prezes MKS Bogusław Trojan.

Mecz 6. kolejki Ligi Europejskiej w grupie B Łada Togliatti - MKS Perła Lublin odbędzie się w niedzielę o godz. 14.

Autor: Andrzej Szwabe 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje