Reklama

Reklama

Kwalifikacje do igrzysk w Rio. Polska - Macedonia 25-20

Polscy piłkarze ręczni o krok od awansu na igrzyska w Rio de Janeiro! W pierwszym swoim meczu turnieju kwalifikacyjnego w Gdańsku pokonali Macedonię 25-20 i trudno wyobrazić sobie, by wypuścili szansę z ręki, skoro grają jeszcze ze światową trzecią ligą, czyli Tunezją i Chile, a awans wywalczą dwie najlepsze ekipy.

Kliknij, aby zobaczyć zapis relacji NA ŻYWO z meczu Polska - Macedonia!

Reklama

Tutaj znajdziesz zapis relacji LIVE w wersji mobilnej

Gdyby Bogusław Linda i Świetliki mogli dołożyć jedną zwrotkę do piosenki "Nigdy nie będzie takiego lata", to brzmiała by ona tak: "nigdy już piłkarze ręczni nie będą mieli łatwiejszej drogi na igrzyska, nigdy...". Z grona trzech rywali "Biało-czerwonych" najtrudniejszy był ten pierwszy - Macedonia. Rywal niewygodny, grający twardo i solidnie i od lat nie pasujący polskiej reprezentacji. Pierwsze przełamanie na dużym turnieju miało miejsce w styczniu w Krakowie  gdzie Polacy wygrali jednym golem 24-23.

W gdańskim turnieju zarówno dla Polaków, jak i dla Macedończyków kluczowe w kwestii awansu na igrzyska są mecze z pozostałymi drużynami - Tunezją i Chile. Do Rio pojadą bowiem dwie najlepsze drużyny, a zarówno "Biało-czerwoni", jak i Macedończycy nie powinni mieć większych kłopotów z Tunezją, o Chile nie wspominając.

Mecz z Macedonią był także debiutem w roli selekcjonera Talanta Dujszebajewa, który objął zespół po klęsce w na Euro 2016. I po ponad trzech latach kibice, zawodnicy i dziennikarze muszą się nauczyć inaczej patrzeć na reprezentację Polski. Na to, że o zmianach i zagrywkach decyduje trener, a nie Michał Jurecki, obronę ustawia trener, a nie Sławomir Szmal. Na to, że trener podpowiada skrzydłowemu w obronie, ustala zagrywki, i tak dalej i tym podobnie.

W styczniowym meczu w Krakowie Polska wygrała z Macedonią, a zrobiła to dzięki dwóm zawodnikom: Michał Jurecki i Krzysztof Lijewski w drugiej połowie plus "Kasa" w bramce "rozwalili system" i dali jednobramkowe zwycięstwo. Teraz było o niebo łatwiej. Bramki oprócz "Dzidziusia" i "Lijka" zdobywali też inni. Obrona ze Szmalem robili dobrą robotę i od początku mecz układał się jak należy. Niewielkie, ale jednak prowadzenie - dwoma trzema golami, niemal od początku aż do czterech bramek zapasu do przerwy. Na środku rozegrania zamiast Michała Jureckiego grał Przemysław Krajewski, a nominalni lewoskrzydłowi - Mateusz Jachlewski i Adam Wiśniewski - w obronie latali jak harty za zwierzyną za legendarnym Kiryłem Łazarowem.

Po przerwie Polacy poprawili oba elementy - płynność w ataku i agresję w obronie i z czterech goli odskoczyli na siedem. Pomagały kary dla Macedończyków, ale dynamika, zaangażowanie i entuzjazm były po stronie Polaków. I nasze zwycięstwo nie było ani przez moment zagrożone. Polska wygrała 25-20 i musiałby nastąpić koniec świata, by na igrzyska nie pojechała.

Do awansu na igrzyska "Biało-czerwonym" brakuje jednego zwycięstwa - w sobotę o 20.30 grają z Chile, a w niedzielę o tej samej porze z Tunezją. Po wygranej z Macedonią trudno wyobrazić sobie brak zwycięstwa z zespołami, które są od niej słabsze.

Leszek Salva, Gdańsk

Polska - Macedonia 25-20 (13-9)

Polska: Szmal, Wichary - Jachlewski, Lijewski 3, Krajewski 4, Bielecki 7 (4/4), Rojewski, Wiśniewski 1, B. Jurecki 2 (1/2), M. Jurecki 4, Masłowski, Syprzak 1, Daszek 2 (1/1), Kus, Szyba 1, Chrapkowski.

Karne: 6/7. Kary: 8 min.

Macedonia: Ristowski, Mitrewski - Manaskow 3 (1/2), Stoiłow 2, Łazarow 8 (2/3), Mitkow 1, Jonowski, Taleski, Mirkulowski, Markoski, Mojsowski, Pribak 1, Georgiewski 4, Ojleski, Kuzmanowski, Peszewski.

Karne: 3/5. Kary: 10 min.

Kary: Polska - 8 min. (Wiśniewski - 4 min.; M. Jurecki, Bielecki - po 2 min.); Macedonia - 10 min. (Mirkulowski - 4 min.; Pribak, Markoski, Mitkow - po 2 min.). Sędziowali: J. Eliasson oraz A. Palsson (Islandia). Widzów: 10000.

MVP: Michał Jurecki.

"Biało-czerwoni" szybko wypracowali dwubramkową zaliczkę i choć rywale błyskawicznie odrobili straty po niemal identycznych kontrach zakończonych trafieniami Dejana Manaskowa, to nasz zespół dyktował warunki. Przy stanie 4-4 trafił Przemysław Krajewski, a później dwie bramki dołożył Bartosz Jurecki i w 11. minucie Orły prowadziły 7-4.

Macedończycy popełniali mnóstwo błędów w ataku. Często ich atak pozycyjny kończył się faulami ofensywnymi. Po rzucie Krajewskiego w 14. minucie prowadziliśmy już 9-5 i trener rywali poprosił o czas.

Pomiędzy 17. a 27. minutą padł tylko jeden gol (Kirył Łazarow; 10-8). Kapitalnie bronił Sławomir Szmal, z kolei jego koledzy mieli problemy z wypracowaniem czystej sytuacji, a Borko Ristovski bronił rzuty wyblokowywane przez Macedończyków. Z kolei Nikola Mitrewski zatrzymał Bartosza Jureckiego, którzy wykonywał rzut karny.

Przestój w ofensywie przerwał Kamil Syprzak, a w końcówce rozkręcił się Karol Bielecki i nasz zespół schodził na przerwę prowadząc 13-9.

Macedończycy mieli problemy w ataku także na początku drugiej połowy i "Biało-czerwoni" szybko odskoczyli na 7 goli (17-10). Na przełomie 39. i 40. minuty nasz zespół mógł zupełnie pogrążyć rywali, ale dwie kapitalne interwencje zaliczył Mitrewski. Mimo tego Orły kontrolowały sytuację i utrzymywały bezpieczny dystans.

W końcówce naszym piłkarzom przytrafił się przestój. Stracili cztery gole z rzędu (23-19). Dopiero Michał Szyba w 58. minucie przerwał czarną serię, a po chwili wypracował rzut karny, który na gola zamienił Bielecki.

Wygrana 25-20 to pierwszy krok naszego zespołu w kierunku igrzysk w Rio de Janeiro. Drugi, dający jednocześnie awans, zapewnić może sobotnia wygrana nad Chile.

W pierwszym piątkowym meczu Tunezja pokonała Chile 35-29.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje