Reklama

Reklama

Krzysztof Lijewski: Zaczęliśmy zbyt nonszalancko

- W pierwszej połowie brakowało nam szacunku do przeciwnika, graliśmy zbyt nonszalancko - powiedział po meczu ekstraklasy piłkarzy ręcznych z MMTS-em Kwidzyn zawodnik Vive Krzysztof Lijewski. Kielczanie pokonali rywali 36-21, choć do przerwy przegrywali jedną bramką.

- Druga połowa to już zupełnie inny obrazek, przede wszystkim nasza szczelna i twarda obrona, szybkie kontrataki i pełna kontrola w ataku pozycyjnym oraz Sławek Szmal, który bronił bardzo wysokim procencie. Spinając klamrą: pierwsza połowa - amatorzy, oldboje, brak szacunku do przeciwnika, druga - pełen profesjonalizm - dodał Lijewski.

Reklama

Grę drużyny w pierwszej połowie skrytykował także szkoleniowiec Vive Tałant Dujszebajew. - Od siódmej minuty do końca pierwszej połowy zagraliśmy bardzo źle. Potem w szatni porozmawialiśmy i na boisko wyszedł inny zespół. Nie możemy, tak jak w pierwszej części spotkania, robić siedmiu błędów technicznych, nie rzucając nic - podsumował.

Były szkoleniowiec reprezentacji Polski pozytywnie ocenił występ swojego starszego syna Aleksa, podkreślając, że przez trzy miesiące nie grał żadnego meczu. - Jest krok w tyle za swoimi kolegami, którzy rozegrali już kilka spotkań, ale pozostaje mu tylko ich gonić i wkrótce na pewno będzie lepiej - dodał.

W trzeciej kolejce PGNiG Superligi szczypiorniści Vive zmierzą się z Zagłębiem Lubin. Drużyna z Kwidzyna na własnej hali zagra natomiast z zespołem Spójni Gdynia.

Dowiedz się więcej na temat: Krzysztof Lijewski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje