Reklama

Reklama

Krzysztof Kotwicki: Jak z reprezentacją Europy

We wtorkowym meczu ekstraklasy z Vive Targami Kielce piłkarze ręczni MMTS-u bliscy byli sprawienia sensacji. Ostatecznie kwidzynianie przegrali u siebie z mistrzami Polski 28-29. - Graliśmy z reprezentacją Europy - zauważył ich trener Krzysztof Kotwicki.

We wtorkowym meczu ekstraklasy z Vive Targami Kielce piłkarze ręczni MMTS-u bliscy byli sprawienia sensacji. Ostatecznie kwidzynianie przegrali u siebie z mistrzami Polski 28-29. - Graliśmy z reprezentacją Europy - zauważył ich trener Krzysztof Kotwicki.

W tym sezonie żadna drużyna nie była tak blisko odebrania punktów kieleckiemu zespołowi jak MMTS. Z 13 meczów (dziewięciu w ekstraklasie i czterech w Lidze Mistrzów) siedem zakończyło się dwucyfrowym zwycięstwem mistrzów Polski. Do tej pory najtrudniejszą przeprawę ekipa trenera Bogdana Wenty miała z zawodnikami Orlenu Wisły, z którymi wygrała w Płocku oba mecze - 32-28 w ekstraklasie oraz 30-28 w LM.

- Uważam, że za to, co zaprezentowaliśmy we wtorkowym spotkaniu, zasłużyliśmy na remis. Nie wykorzystaliśmy trzech rzutów karnych, a ponadto w końcówce zabrakło nam jednego uczciwego gwizdka arbitrów. Nie wiem dlaczego, chociaż przepisy mówią o tym wyraźnie, sędzia nie dał dwóch minut kary Chrapkowskiemu za wyjątkowo czytelne złapanie za koszulkę Łangowskiego. Wtedy gralibyśmy z przewagą jednego gracza i ten zawodnik nie zdobyłby decydującej o sukcesie gości bramki. Po meczu nie chciałem pytać sędziego o powody takiej decyzji, bo w nerwach powiedziałbym mu jeszcze coś niestosownego - powiedział Kotwicki.

Kwidzyński szkoleniowiec zgadza się z opinią, że żaden zawodnik jego zespołu mógłby nie znaleźć się w meczowej "16" Vive Targów.

- Po spotkaniu powiedziałem chłopakom, że przegraliśmy jedną bramką z reprezentacją Europy. Kielczanie są naszpikowani gwiazdami i właściwie każdy z piłkarzy rywali występuje w swojej drużynie narodowej. U nas ociera się o nią jedynie Michał Daszek. Poza tym po raz kolejny udowodniliśmy, że na boisku pieniądze nie grają, a pewne braki w umiejętnościach można zniwelować innymi elementami - stwierdził.

Kotwicki przyznał, że przed meczem z mistrzami Polski jego drużyna została dodatkowo umotywowana.

- Przeczytaliśmy bowiem, że mecz w Kwidzynie będzie dla kielczan przebieżką. Dzięki temu nie musiałem mobilizować chłopaków. Taka prognoza wywołała u nich sportową złość i za wszelką cenę chcieli utrzeć nosa faworytom. Poza tym graliśmy bez specjalnej presji, bo przegrana z Vive Targami ujmy nie przynosi. Zdaję sobie jednak sprawę, że w meczach z takimi zespołami jak MMTS kielczanie nie są maksymalnie skoncentrowani, bo w głowach mają raczej ważniejsze spotkania w Lidze Mistrzów. Pomimo porażki, w szatni panowała dobra atmosfera, bo mieliśmy świadomość, że zaprezentowaliśmy się z bardzo dobrej strony - ocenił.

W konfrontacji z Vive Targami świetnie zagrał zwłaszcza Tomasz Klinger. 22-letni rozgrywający zdobył w tym meczu osiem bramek.

- Tomek jeszcze lepiej spisał się w ostatnim wyjazdowym ligowym spotkaniu z Piotrkowianinem, w którym zaliczył dziewięć trafień. Myślę, że Klinger może być brany pod uwagę przy powołaniach do reprezentacji. Z zastrzeżeniem, że ten zawodnik lepiej się czuje w szybkiej i agresywnej grze, którą preferuje właśnie MMTS. W drużynie, która stawia na bardziej ułożoną i statyczna piłkę ręczną, znacznie trudniej, ze względu na słabsze warunki fizyczne, będzie mu się odnaleźć - dodał.

Przed tym sezonem wydawało się, że kwidzynianie znacznie się osłabili. Do Górnika Zabrze odszedł bramkarz Sebastian Suchowicz i reprezentant Polski Robert Orzechowski, natomiast do Tauronu Stali Mielec powędrował Michał Adamuszek.

- Na pewno najbardziej znaczące było odejście Suchowicza. Nie powiem jednak, że jesteśmy obecnie słabsi, tylko że jesteśmy ...inni. Nasz klub musi bazować na własnym szkoleniu, a nie na spektakularnych zakupach, ale to jest wdzięczna praca od podstaw. Wydaje mi się, że obraliśmy dobry kierunek, bo nie kontraktujemy podstarzałych zagranicznych zawodników, tylko udowadniamy, że drużyna składająca się z samych, głównie młodych, Polaków również może prezentować dobry poziom. Zapewniam, że jeszcze w tej lidze namieszamy - podsumował Krzysztof Kotwicki.

Reklama

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL