11 spotkań w Lidze Mistrzów - i 11 zwycięstw obrońcy tytułu w tych elitarnych rozgrywkach. SC Magdeburg jako jedyny jest tu niepokonany, a patrząc na wszystkie zmagania, od początku października tylko jeden klub był w stanie zabrać mu punkty. THW Kiel z Andreasem Wolffem, pod koniec grudnia remisując, a półtora tygodnia temu wygrywając w rewanżu.
Już tylko to pokazuje, jak ciężkie zadanie czekało Orlen Wisłę Płock, która w tabeli grupy B nie jest już w stanie zagrozić właśnie "Gladiatorom" czy Barcelonie, ale też jest i blisko zajęcia trzeciego miejsca. Zagrozić "Nafciarzom" może właściwie już tylko Pick Segedyn, Węgrzy przyjadą do Orlen Areny na zakończenie zmagań grupowych, za dwa tygodnie. Niemniej dzisiaj podopieczni Xaviera Sabate mogli praktycznie zapewnić sobie tę pozycję. Musieli mieć jednak w głowach też to, że w niedzielę czeka ich prestiżowa potyczką z Industrią, zapewne decydująca o pierwszym miejscu w Orlen Superlidze po fazie zasadniczej.
Liga Mistrzów. Orlen Wisła Płock kontra SC Magdeburg. Rosjanin szalał w Płocku
Zaskoczeniem w składzie Magdeburga był brak Omara Ingi Magnussona - Islandczyk jest jednym z najlepszych snajperów w Lidze Mistrzów. Tak samo zaskoczeniem w zestawieniu Płocka było to, że Sabate postawił na Siergieja Kosorotowa. Niemcy też jakby zlekceważyli Rosjanina, który w tym sezonie w tych rozgrywkach miał właściwie tylko jeden wybitny mecz. Ale właśnie w Magdeburgu, gdy jego osiem trafień sprawiło, że mistrzowie Polski aż do ostatniej akcji byli w grze o niespodziewany remis. Przegrali wtedy jedną bramką, bo zmarnowali dwie okazje w ostatnich 10 sekundach.

A teraz Kosorotow rzucał jak natchniony, w 7. minucie miał już cztery zdobyte branmki, w 11. zaś trafił po raz piąty. "Nafciarze prowadzili, ale minimalnie, jedną, dwoma bramkami. Cieszył powrót na boisko Abela Serdio, bo przy kontuzji Dawida Dawydzika, odniesionej tydzień temu w Bitoli, hiszpański trener Wisły miał spory problem na pozycji obrotowego.
Gdy skończył swoją serię lewy rozgrywający "Nafciarzy", czarować zaczął Miha Zarabec. Płocczanie odskoczyli na 14:11, a jeszcze Mirko Alilović nie dał się pokonać z rzutu karnego Timowi Hornke. Chorwat wszedł tylko na tę sytuację, bo trudno było mieć jakiekolwiek zastrzeżenia do Torbjorna Bergeruda.
Mistrzowie Polski wygrali tę połowę 14:12. I mogli mieć żal do siebie, że wyraźniej nie wykorzystali znakomitej postawy Norwega w bramce. Sami trochę się pogubili w ofensywie, przez siedem końcowych minut nie zdobyli bramki. A szkoda, mogli wyraźniej odskoczyć.

Tyle że po przerwie wcale gorzej nie było. W 34. minucie Miha Zarabec trafił na 17:12, za moment Mitja Janc rzucił na 18:12. I słynny trener Magdeburga Bennet Wiegert nie wytrzymał, po 4 minutach i 28 sekundach poprosił o przerwę. Był wściekły, nie oszczędzał swoich podopiecznych. Jemu nie w smak była porażka w Płocku, a tu coraz więcej na nią wskazywało. Przede wszystkim zaś - wskazywała na nią perfekcyjna gra "Nafciarzy w obronie.
Przewaga Płocczan cały czas wahała się w miarę bezpiecznym przedziale 4-6 bramek. Gdy zaczynało się ostatnie 10 minut, Wisła prowadziła 26:22.
To wciąż nie był bezpieczna przewaga, zwłaszcza że siadła gra gospodarzy w ataku. Ważne trafienie zaliczył Przemysław Krajewski, ale to wciąż było mało. Gdy zaś duński mistrz Europy Magnus Saugstrup rzucił na 25:27, patrząc z perspektywy gości, Sabate momentalnie poprosił o przerwę. Do końca meczu zostało jeszcze ponad sześć minut.
Świetnie funkcjonował środek defensywy, zabezpieczany przez Saugstrupa i Christiana O'Sullivana. Mihić, Janc czy Szita nie mogli wywalczyć tam przewagi, a goście się nakręcali. W 56. minucie Philipp Weber rzucił kontaktowego gola.
I wtedy to Niemcy w końcu trochę pomogli. A dokładniej - Oscar Bergendahl, trafiając ręką w twarz Janca. Portugalscy sędziowie pierwszy raz w spotkaniu wykluczyli kogoś na dwie minuty.
Płocczanom udało się to wykorzystać o tyle, że na 2 minuty przed końcem prowadzili 29:27.
Kluczowy był rzut karny, wywalczony przez Zarabeca 80 sekund przed końcem. Melvyn Richardson mógł podwyższyć na 30:28, a przegrał pojedynek z Sergeyem Hernandezem. Hiszpan pierwszy raz pojawił się na boisku. Niemcy też wywalczyli siódemkę. I nie wyrównali - Alilović obronił rzut Matthiasa Musche. Piłka jednak wyleciała na aut, goście wciąż grali. I Gisli Kristjansson trafił na 29:29, 10 sekund przed syreną.

Sabate miał jeszcze czas na żądanie, dostał minutę na naradę z zespołem. Akcja do skrzydła nie dała zwycięstwa,. Mihić mógł odkupić winy z Magdeburga, tam nie trafił na remis. A tu nie rzucił na zwycięstwo.
Skończyło się więc remisem, który i tak zapewnia Nafciarzom trzecie miejsce w grupie. Na dwie kolejki przed końcem.
Dokładny zapis relacji na żywo z meczu Orlen Wisła Płock - SC Magdeburg można znaleźć tutaj.
Orlen Wisła Płock - SC Magdeburg 29:29 (14:12)
Orlen Wisła: Bergerud (8/34 - 24 proc,.), Alilović (2/5 - 40 proc.) - Kosorotow 7, Richardson 6 (0/1), Zarabec 5, Janc 4, Serdio 3, Krajewski 3, Mihić 1, Susnja, Samoiła, Ilić, Szita, Fazekas, Daszek, Sroczyk.
Bez kar. Rzuty karne: 0/1.
SC Magdeburg: Mandić (12/41 - 29 proc.), Hernandez (1/1 - 100 proc.) - Musche 5 (5/6 z karnych), Legergren 5, Kristjansson 4, Weber 3, Claar 2, Zehnder 2 (0/1), Hornke 2 (0/1), Saugstrup 2, Barthold 2, Zechel 1, Pettersson 1, Mertens, O'Sullivan, Bergendahl.
Kary: 2 minuty. Rzuty karne: 5/8.












![Kiedy US Open? Gdzie oglądać Świątek i Chwalińską? [TERMINARZ, TRANSMISJE]](https://i.iplsc.com/000N5PSW9Q1U9OPH-C401.webp)


