Reklama

Reklama

Karolina Kudłacz: Z Rosją musimy zagrać z głową, a nie siłą

Kapitan reprezentacji piłkarek ręcznych Karolina Kudłacz uważa, że w czwartkowym meczu grupy A mistrzostw Europy w węgierskim Gyoer z Rosją, który zadecyduje o awansie, Polki nie będą faworytkami. Sile fizycznej rywalek muszą przeciwstawić przemyślaną grą.

"Rosja to bardzo dobry zespół. Obydwa spotkania w ME (remis z Węgrami 29:29 i porażka z Hiszpanią 24:25 - przyp. red) grała jak równy z równym z wyżej notowanymi drużynami. W spotkaniu z nami Rosjanki są faworytkami i to... bardzo dobrze. Bo to nam służy. Mają swoje słabsze momenty i też tracą seryjnie bramki po swoich błędach. Są bardzo silne fizycznie, więc na pewno ich nie przepchniemy. Dlatego musimy zagrać z głową, a nie siłą i mięśniami" - powiedziała rozgrywająca drużyny narodowej.

Polska po dwóch porażkach z Hiszpanią (22:29) i Węgrami (23:29) musi wygrać z Rosją, żeby awansować do drugiej rundy. Przegrane na początek turnieju mocno poruszyły morale zespołu, choć nie wszystko jest stracone.

Reklama

"Nie jest łatwo wypowiadać się w takich sytuacjach i w takich dniach. Team spirit jest, choć nie tak dobry, jak był w zeszłym roku w Serbii, gdy były zwycięstwa (Polki zajęły czwarte miejsce w MŚ - przyp. red), bo te budują zespół, ale jest. Na tym można jeszcze coś zbudować. To cechuje naszą drużynę, że walczymy, na przekór przeciwnościom losu i gorszym momentom" - twierdzi 29-letnia zawodniczka HC Lipsk.

Zarówno w klubie, jak i w reprezentacji pełni funkcję kapitana. To wbrew pozorom ciężkie zadanie, zwłaszcza gdy drużyna nie wygrywa.

"Moim zadaniem nie jest za dużo mówić. Czasem trzeba coś krzyknąć, ale przede wszystkim trzeba pokazać, że podejmuje się ryzyko, pociągnąć koleżanki za sobą, zwłaszcza w tych trudniejszych momentach. Czasem jest tak, że reszta to zauważy, a czasem, tak jest w sporcie, przez negatywne emocje panujące wokoło, tego się nie zauważa. Jest mi przykro, kiedy się staram, a nic z tego nie wychodzi" - dodała.

W obu przegranych meczach na ME, w których Kudłacz - jedna z czołowych zawodniczek Ligi Mistrzów - zdobyła po siedem bramek, pomimo jej starań, żeby pociągnąć za sobą zespół, były długie okresy kiedy "Biało-czerwonym" nic się nie udawało.

"Kilka koleżanek jest w większym dołku niż to się wszystkim wydaje. Są za bardzo skupione na sobie, nie chcą popełniać błędów, nie chcą się może skompromitować. Za mało patrzą, co się dzieje wokół nich. Jeśli się nie chce popełnić błędu - to prosty przykład z psychologii - to już jest przegrana" - podkreśliła.

Według Kudłacz Polki powinny wykorzystać tę ostatnią szansę, żeby pozostać w turnieju.

"Musimy docenić to, że mamy jeszcze jedną szansę, bo mogłyśmy jej nie mieć. Żeby ruszyć tę ogromną obronę Rosjanek musimy grać spokojnie, budować przemyślane akcje. Skrzydła opadają, gdy się tworzy ciekawe sytuacje, kiedy cały zespół ciężko pracuje i cały wysiłek jest zaprzepaszczony kolejnymi błędami. Oczywiście nie wszystko wpada to co by się chciało, ale w trudnej sytuacji, gdy się odrabia straty, takie kolejne złe zagranie powoduje, że naprawdę nie jest łatwo" - zakończyła rozgrywająca reprezentacji.


Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy