Reklama

Reklama

Kadrowicze ćwiczyli z dziećmi w Katowicach

Trzech reprezentacyjnych szczypiornistów ćwiczyło w środę z uczniami katowickich szkół w ramach akcji promującej przyszłoroczne mistrzostwa Europy. - Ja też zaczynałem swoją przygodę z piłką od zwykłych szkolnych zajęć - powiedział Adam Wiśniewski.

Do sali gimnastycznej przy "Spodku" przyjechał wraz z Robertem Orzechowskim i Jakubem Łucakiem. Czekało na nich ok. 300 uczniów szkół podstawowych i gimnazjów.

Reklama

- W tej sposób podsumowujemy pierwszą część naszej akcji "Kocham Ręczną" promującą ME. Włączyło się w nią aktywnie 30 szkół, od września dołączą uczniowie szkół średnich - powiedziała Ewelina Kajzerek, Pełnomocnik Prezydenta Katowic ds. Organizacji Imprez Strategicznych.

Podobna akcja, tyle że na większą skalę, poprzedziła ubiegłoroczne MŚ siatkarzy, których Katowice również były współgospodarzem.

Dzieci zostały podzielone na cztery drużyny prowadzone przez kadrowiczów i zawodniczkę chorzowskiego Ruchu Katarzynę Sadowską.

Najwięcej emocji wywołał konkurs rzutów. Bramki zostały bowiem zasłonięte i trzeba było trafić w jeden z wyciętych w zasłonie otworów.

- Najfajniejsze jest to duże zainteresowanie. To, że dzieci chcą uczestniczyć w takich zajęciach. Mnie też jest miło, że jestem rozpoznawany - dodał uśmiechnięty Wiśniewski.

Zawodnicy rozdawali zdjęcia, autografy, pozowali do wspólnych zdjęć.

Reprezentacja Polski przygotowuje się w Krakowie do sobotniego towarzyskiego meczu z Danią. Kadrowicze mieli komunikacyjny problem z dotarciem do Spodka na czas, oczekiwanie wypełnił konkurs wiedzy o zespole narodowym i piłce ręcznej. Okazało się, że młodzi katowiczanie nieźle orientują się w tej problematyce.

Była też okazji do przećwiczenia meksykańskiej fali i siły dopingu. W tej ostatniej "konkurencji" uczniowie dali z siebie wszystko.

- Kiedy ja zaczynałem grać w ręczną, takich spotkań nie było, albo może bywały sporadycznie. Wiadomo, chcemy, aby nasza ukochana dyscyplina rosła w siłę. Często mam okazję odwiedzać szkoły, przedszkola. Ja zaczynałem przygodę z dyscypliną od zwykłego szkolnego SKS i nigdy nie myślałem, że dojdę do miejsca, w jakim jestem. Ważne, by dzieci trenowały, a nie przesiadywały przed komputerami - zakończył zawodnik Wisły Płock.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama