Polscy piłkarze ręczni znaleźli się wśród 24 reprezentacji uczestniczących w mistrzostwach Europy do lat 18 po dodatkowych kwalifikacjach - te udało się zakończyć na premiowanym awansem miejscu w turnieju w Szwajcarii. W losowaniu grup Biało-Czerwoni znaleźli się w ostatnim, czwartym koszyku, co też pokazuje siłę polskiej piłki ręcznej.
A jednak kadra Wojciecha Jedziniaka była w stanie w Belgradzie pokazać coś więcej niż się od niej oczekiwało. Pokonała wyżej notowane drużyny Norwegii (32:26) oraz Słowacji (38:33), uległa dopiero w ostatniej potyczce Danii. I to wysoko, 23:35, choć po 25 minutach oba teamy dzieliło tylko jedno trafienie.
Właśnie z Danią Polacy trafili w fazie zasadniczej turnieju do grupy III. A także z Hiszpanią i Wyspami Owczymi, dwoma najlepszymi ekipami z grupy F. Tu rywalizacja toczyła się już o ćwierćfinał - uzyskiwały go po dwie najlepsze drużyny z trzech grup, ale także dwie z trzech z trzecich pozycji. Decydowały punkty, później bilans bramek.
Stąd tak ważne było poniedziałkowe starcie z Farerami - to ono mogło otworzyć drogą do najlepszej ósemki w Europie. I Polacy byli blisko sukcesu, prowadzili w 56. minucie 34:29. Ciężko w to uwierzyć, ale meczu nie wygrali. Stracili bramkę w ostatniej sekundzie, na remis - 35:35.
Mistrzostwa Europy do lat 18. Drugi mecz Polaków w fazie zasadniczej turnieju. Rywalem szczypiorniacka potęga
Dziś Polacy kończyli tę fazę - potyczką z Hiszpanią. Wielkim faworytem, który w poniedziałek toczył zacięty bój z Danią - i minimalnie go przegrał. Gdyby Hiszpanie polegli i dziś, znaleźliby się za naszym zespołem w tabeli. Nie mogli więc traktować tego starcia ulgowo.
I takiej ulgi nie było z żadnej ze stron. Polacy postawili się gigantowi, który przecież w młodszych kategoriach wiekowych pokazuje masę talentów. Mało tego, to podopieczni Jedziniaka mieli inicjatywę, po kwadransie wygrywali 8:6. A później Hiszpanie zdobyli cztery bramki z rzędu.

Nie było jednak tego, co stało się w sobotę w potyczce z Danią. Gdy jeden przestój oznaczał już koniec emocji, bo rywale momentalnie odskoczyli na 10 trafień. Dziś było blisko remisu, w 28. minucie Artur Wiśniewski wyrównał nawet na 14:14. Znów szkoda było ostatnich sekund, zamiast wykorzystać okazję na remis 15:15, Polacy zgubili piłkę. I do przerwy schodzili przy wyniku 14:16.
W drugiej połowie Hiszpanie mieli już kilka razy pięć trafień przewagi, ale i nawet wtedy nie mogli czuć się pewni zwycięstwa. Brakowało może skuteczności liderów polskiej drużyny - Jakuby Moryty i Mateusza Tkaczyka, ale punktowali inni. W 52. minucie z karnego trafił Jacek Skiba, na 24:26. A Hiszpanie ratowali sytuację przerwą na żądanie.
Dwie bramki dzieliły jeszcze oba zespoły w 59. minucie (31:29 dla Hiszpanii). A później jednak, gdy na 40 sekund przed końcem rzucił Aleks Kruszelnicki. Polacy musieli ryzykować, to się opłaciło. Choć na krótko, bo zamiast remisu była strata. I trafienie Hiszpanów na 32:20.
To nasz rywal zagra więc w ćwierćfinale. Polska może zająć jeszcze trzecie miejsce w grupie III, jeśli Dania ogra Wyspy Owcze dziesięcioma bramkami. Ale nawet i w tej sytuacji spadnie do grona zespołów walczących w przedziale 9-16.
A prawdopodobnie wystarczyło pokonać w poniedziałek Farerów...
Polska - Hiszpania 30:32 (14:16)
Polska: Drzewiński, Taiwo - Skiba 7, Kruszelnicki 5, Foltyn 5, Tkaczyk 4, Moryto 4, Wiśniewski 2, Sobczyk 2, Ciszewski 1, Steczek, Cieśla, Pruszkowski, Arciszewski, Adamczyk, Lendzion.
Kary: 6 minut. Rzuty karne: 4/4.














