Jeszcze Szwedzi nie zaczęli, a tu żałoba na trybunach w Malmö. To już był koniec
Środa była ostatnim dniem faza zasadniczej mistrzostw Europy piłkarzy ręcznych - w obu grupach rozegrano po trzy spotkania. O ile w Herning, zgodnie z planem, Duńczycy byli już spokojni, to w Malmö panował duży niepokój. Szwedzi sami byli sobie winni, zawalili we wtorek końcówkę meczu z Węgrami. I dziś musieli liczyć na pomoc Słoweńców lub owych Węgrów. Emocje w tym ostatnim starciu były potężne, wszystko rozstrzygnęło się w ostatniej minucie. Najmłodsi fani "Trzech Koron" płakali.

We wtorek wieczorem kibice w żółto-niebieskich strojach już byli pewni swego - w samej końcówce spotkania z Węgrami ich zespół prowadził 30:28. Jakim cudem Szwecja tego nie wygrała, pozostanie chyba zagadką na długie lata. Skończyło się na remisie 32:32, ostatni rzut bramkarza Andreasa Palicki do pustej bramki rywali był niecelny. Zabrakło metra.
Ta strata punktów sprawiła, że dziś Szwedzi, grający w Malmö Arena jako ostatni, musieli czekać na wcześniejsze wpadki rywali. Albo Islandii, albo Chorwacji.Bo wygrane tych drużyn sprawiłyby, że już przed swoją potyczką ze Szwajcarią Szwedzi zostaliby z niczym. Bez półfinału, co jednak przy takim układzie sił w obu grupach byłoby dla nich ogromną porażką.
Pierwsza szansa przepadła dość szybko - Islandia rozprawiła się z osłabioną Słowenią, której w drugiej połowie zabrakło sił.
Została jeszcze ta druga. I tu było całkiem blisko miłego dla Szwedów planu.
Najpierw Chorwacja - Węgry, później Szwecja - Szwajcaria. Kibice w Malmö wierzyli w cud
Chorwaci byli oczywiście faworytami potyczki z Węgrami, bo oni walczyli o coś wielkiego. A Węgrzy, choć przecież nie grają w tych mistrzostwach źle, szanse na medal stracili już wcześniej.
Było więc inaczej niż rok temu, gdy do starcia tych zespołów doszło w Zagrzebiu - w ćwierćfinale mistrzostw świata. Wtedy Węgrzy prowadzili tuż przed końcem 30:26, jeszcze w ostatniej minucie było 30:30, zespół Chemy Rodrigueza miał piłkę. Strata, kontra Chorwatów, trafienie Marina Šipicia w ostatniej sekundzie i awans do półfinału - tak cieszyli się Chorwaci.
Teraz doszło do niemal idealnej powtórki w meczu, w którym przez większą część czasu inicjatywę posiadali Węgrzy.

W pierwszej połowie remis był tylko raz, gdy w 3. minucie trafił Veron Načinović. A tak przez cały czas prowadzili Węgrzy, chorwaccy kibice mogli się niepokoić. A ci ze Szwecji, czekający już na późniejszy mecz swoich ulubieńców, cieszyli się. I czekali na dalszy ciąg.
Świetną skuteczność w pierwszej połowie miał Bence Imre, dostawał wsparcie od kolegów. A Chorwatom brakowało kontuzjowanego Zvonimira Srny, znów niepokojąco nieskuteczny był bombardier Ivan Martinović. Węgrzy kilka razy odskakiwali na cztery trafienia, pierwszą połowę wygrali 15:13.
Po przerwie Węgrzy też znacznie uciekli (19:15 w 35. minucie). I stanęli. Strata, cztery nieskuteczne rzuty, w bramce Chorwatów w końcu coś zaczął odbijać Dominik Kuzmanović. Wicemistrzowie świata nawiązali kontakt (18:19, 41. minuta), a później objęli prowadzenie (21:20, 46. minuta).
Został więc kwadrans prawdy - szczególnie dla Chorwacji. Teraz to ona minimalnie prowadziła, Węgrzy dochodzili na jedną bramkę. Na półtorej minuty przed końcem było 26:25 dla Chorwacji, to wicemistrzowie świata mieli piłkę, ale i problemy w ataku. I już sędziowie mieli odgwizdać grę pasywną, gdy Adrian Sipos trafił ręką w szyję Lukę Klaricę. To oznaczało, że Węgrzy do końca spotkania mieli radzić obie w osłabieniu.

Wybronili jednak tę akcję dzięki Kristofowi Palasicsowi, mieli minutę na wyrównanie. Decyzję podjął Zoran Ilić, trafił, ale sędziowie z Hiszpanii... odgwizdali faul ofensywny. Trener Węgrów był wściekły, a David Mandić potwierdził za moment awans Chorwatów do półfinału. Trafił na 27:25.
Chorwaci na trybunach świętowali, Szwedzi nie mogli w ten scenariusz uwierzyć. Kamera pokazała jednego z najmłodszych kibiców - płakał. I marnym pocieszeniem było to, że Szwecja rozbiła Szwajcarię 34:21.
Cztery lata temu Szwedzi byli mistrzami Europy, dwa lata temu zdobyli brąz. Teraz polecą do Herning tylko po to, by w piątek powalczyć o piątą pozycję z Portugalią.
Chorwacja - Węgry 27:25 (13:15)
Słowenia - Islandia 31:39 (16:18)
Chorwacja - Węgry 27:25 (13:15)
Szwajcaria - Szwecja 21:34 (12:14)
- 1. Chorwacja - 5 meczów, 8 punktów - 139:136
- 2. Islandia - 5 meczów, 7 punktów - 165:149
- ---------
- 3. Szwecja - 5 meczów, 7 punktów - 161:144
- 4. Słowenia - 5 meczów, 4 punkty - 160:170
- 5. Węgry - 5 meczów - 2 punkty - 141:147
- 6. Szwajcaria - 5 meczów, 2 punkty - 147:167












