Reklama

Reklama

Jakub Łucak: Pretensji do "Dzidziusia" nie mamy żadnych

Polacy przegrali w Aarhus z Francją 27-28 w swoim drugim meczu mistrzostw Europy. Jednym z najlepszych zawodników w naszym zespole był Jakub Łucak, który rzucił pięć goli.

Rozmawialiśmy przed meczem z Francją i mówiłeś, że tremy nie czujesz, że ona cię tylko mobilizuje. Przyznam, że nie do końca wierzyłem...

Jakub Łuczak: Jak mówimy, że postaramy się dobrze zagrać, to nie są to buńczuczne słowa tylko wierzymy w swoje umiejętności i wierzymy że potrafimy wygrać z każdym.

A co trzeba zrobić żeby taki mecz jak ten z Francją, zacięty, dramatyczny i naprawdę dobry w waszym wykonaniu, to nie był jednorazowy wyskok, a reguła? Bo to co było w poniedziałek i środę to niebo a ziemia.

- W poniedziałek było dobrze w obronie, a z Francją było dobrze i w obronie i w ataku. Powtórzmy to, jak graliśmy w środę w każdym następnym, tylko rzućmy o jedną bramkę więcej od rywali. Wtedy nie będziemy musieli zajmować się takimi dylematami.

Reklama

Dostałeś nagrodę dla najlepszego zawodnika w polskiej drużynie - koledzy z zespołu podpisują się pod tym obiema rękami - w meczu przeciwko francuskim "galacticos". A przecież jesteś niemal absolutnym debiutantem!

- Jest to wyróżnienie, ale nie smakuje tak samo, jakbyśmy wygrali ten mecz. Za dobre granie nie ma punktów i ta nagroda nie cieszy tak, jak powinna.

Jak zareagowałeś gdy Michał Jurecki nie wykorzystał tego ostatniego rzutu?

- Nie byłem załamany, bo mogliśmy ten mecz rozstrzygnąć wcześniej. Mieliśmy dużo sytuacji, które trzeba było wykorzystać. A ten ostatni rzut to, były trzy sekundy i loteria. Facet wziął na swoje barki odpowiedzialność za ten rzut i chwała mu za to. Nie rzucił, trudno. To nie jest tak, że nic się nie stało, bo stało się: przegraliśmy i nie mamy punktu, ale pretensji do "Dzidziusia" nie mamy żadnych. Tak się w sporcie zdarza.

Rozmawiał w Aarhus Leszek Salva

Reklama

Reklama

Reklama