Gwinea pobiła swój historyczny rekord. W meczu z Polską, w mistrzostwach świata
Polscy piłkarze ręczni już przed spotkaniem z Gwineą mieli pewność, że we wtorek powalczą o triumf w Pucharze Prezydenta. Brzmi to może i górnolotnie, ale w rzeczywistości oznacza tylko 25. miejsce na świecie. Nie zlekceważyli jednak rywala z Afryki na tyle, by ten mógł mieć choć przez chwilę nadzieję na korzystny wynik. Polska pokonała Gwineę 40:28 (21:13), ale i rywale mogli się cieszyć. Jeszcze nigdy na mundialu nie zdobyli tylu bramek.

Trzy mecze Polaków w fazie wstępnej mundialu to trzy starcia z rywalami z Europy. I łącznie zdobytych 75 bramek, co nie wystarczyło do awansu do fazy zasadniczej. Biało-Czerwoni zostali zdegradowani do gry o Puchar Prezydenta - to trofeum pocieszenia dla najsłabszych ekip w turnieju. Formalnie nas w tym gronie być nie powinno, pokazały to mecze już w Poreču. W losowaniu Polskę dopadł jednak pech: zamiast trafić z ostatniego koszyka taką właśnie Gwineę czy inne Chile, trafiła na Szwajcarię, która dostała dziką kartę. Efekt właśnie widzimy.
Nie da się ukryć, że Biało-Czerwoni w Pucharze Prezydenta wszystkie swoje spotkani wygrali bez poważniejszego angażowania się w grę. A na sam koniec fazy grupowej zmierzyli się z najsłabszymi wśród słabych - reprezentacją Gwinei.
Polacy już przed tym spotkaniem wiedzieli, że we wtorek przyjdzie im rywalizować z Bahrajnem, Japonią lub USA o 25. miejsce. A Gwinea - że czeka ją starcie o przedostatnią lokatę w turnieju.
Polska - Gwinea w mistrzostwach świata w piłce ręcznej. Nigdy z tym zespołem jeszcze nie graliśmy. Duża przewaga od początku
Algierii Polacy rzucili 38 bramek, Kuwejtowi - już 42. Dziś można się było spodziewać, że ten ostatni rekord zostanie pobity. Gwinea to drużyna niemal wyłącznie złożona z amatorów lub półzawodowców, choć większość jej zawodników gra we Francji. Przy czym jedynie bramkarz Rubens Pierre, występuje tam z najlepszymi - jego klub Tremblay to średniak w Liqui Moly StarLigue.

Nic więc dziwnego, że Polacy wygrali to spotkanie łatwo, a Marcin Lijewski mógł rotować składem. I szansę dostał każdy z jego podopiecznych. Podobnie jak i każdy z bramkarzy spędził na parkiecie po 20 minut, choć znów wszystkich przyćmił Marcel Jastrzębski. Młody bramkarz Orlenu Wisły Płock zaczął od dwóch obron w pierwszej akcji, później też było dobrze. Mimo że obrońcy często mu nie pomagali, niespecjalnie skupiali się na tym, by szarpać się z rywalami.
W ataku było zaś dobrze, przez 20 minut dwaj gwinejscy bramkarze, choć nie Pierre, odbili zaledwie jeden rzut. Zaczął tę strzelaninę Jan Czuwara, zakończył w ostatniej sekundzie inny skrzydłowy: Mikołaj Czapliński. A przewaga Polaków rosła systematycznie, po dość nieoczekiwanych pierwszych minutach meczu. Było więc później 9:4, 14:7 i 17:8. I 21:13 przy zejściu do szatni.
Gwinea goniła po swój historyczny rekord. A Kacper Ligarzewski nie chciał jej w tym pomóc
W drugiej połowie sytuacja znacząco się nie zmieniła. Nadal Polacy bez większych przeszkód zdobywali kolejne bramki, choć na przeszkodzie od czasu do czasu stawał im Rubens Pierre. Szybko odskoczyli na 24:13, a później znów zaczęło się odpuszczanie w defensywie. Widać to było przy trafieniach z dystansu Liliana Pasqueta, który wyskakiwał z dziewiątego metra i rzucał nad blokiem. I nikt nie próbował go spychać.

Przewaga Polaków był bezpieczna, tu nie było żadnych wątpliwości, kto wygra to spotkanie. Gwinea stanęła jednak przed historyczną szansą, by w swoim debiutanckim turnieju, bo to jej pierwsze mistrzostwa świata, ustanowić swój rekord strzelecki. Holandii i Algierii rzucili 23 bramki, Kuwejtowi - 24. I do tego ostatniego osiągnięcia zbliżali się w niepokojącym tempie. Aż tę 24. bramkę z rzutu karnego na 10 minut przed końcem zdobył Fenotina Bryan Doisel.
Na kolejną, rekordową, Gwinejczycy musieli kilka minut poczekać, bo na przeszkodzie stawał im dwukrotnie Kacper Ligarzewski. No i brak sił, bo popełniali coraz więcej błędów. Aż w końcu w 57. minucie ze skrzydła trafił Theo Leon, po raz 25. A było wówczas 37:25 dla Polski. Skończyło się zaś na wyniku 40:28. Tego ostatniego gola wywalczył Czapliński, skończył strzelaninę w pierwszej i drugiej połowie.
We wtorek o godz. 20.30 Polska zagra o 25. miejsce. Rywala pozna w niedzielę.
Gwinea - Polska 28:40 (13:21)
Gwinea: Jabea Njo (1/11 - 9 proc.), Camara (0/4 - 0 proc.), Pierre (12/38 - 32 proc.) - Pasquet 8, Sidibe 4, Corcher 4, Doisel 3 (2/2 karnych), Lebon 3, Diallo 2, Sawadogo 1, Toure 1, Pitre 1, Eponouh 1, Sylla, Sissoko, Baradji.
Kary: 2 minuty Rzuty karne: 2/2.
Polska: Jastrzębski (6/14 - 43 proc.), Morawski (1/12 - 8 proc.), Ligarzewski (2/10 - 20 proc.) - Czapliński 7, Bis 6, Adamski 5 (2/2 z karnych), Paterek 5, Pietrasik 4, Czuwara 4, Rogulski 3, Olejniczak 2, Marciniak 2, Przytuła 1, Gębala 1, Jędraszczyk (0/1), Wojdan.
Kary: 8 minut. Rzuty karne: 2/3.

![Real Betis – FC Barcelona 3:5. Grad bramek w Sewilli [WIDEO] (Eleven Sports)](https://i.iplsc.com/000M1E3T4SP3CG90-C401.webp)

![Resovia zdominowała mistrzów! JSW Jastrzębski Węgiel – Asseco Resovia [SKRÓT MECZU]](https://i.iplsc.com/000M1E2SJQ23A4SP-C401.webp)


