Reklama

Reklama

El. ME piłkarzy ręcznych. Polska - Niemcy. Mobilizacja w obozie rywali

Reprezentacja Niemiec w piłce ręcznej, która w tym tygodniu dwukrotnie zmierzy się z Polską, może po tych meczach być pewna awansu na przyszłoroczne mistrzostwa Europy. - Zero eksperymentów, dwa zwycięstwa - oczekuje wiceprezes tamtejszej federacji Bob Hanning. Pierwsze starcie już dzisiaj w Gliwicach (godz. 18).

"Biało-Czerwoni" podejmą Niemców w środę w Gliwicach, a rewanż odbędzie się trzy dni później w Halle.

Reklama

Podopieczni Christiana Prokopa wygrali swoje pierwsze dwa mecze w grupie 1. - z Izraelem i Kosowem - i mają cztery punkty. Polacy zajmują drugą pozycję z dwoma "oczkami" po zwycięstwie nad Kosowem i porażce z Izraelem.

- Teraz trzeba to wykorzystać. Jesteśmy w takiej sytuacji, że po dwóch wygranych z Polską moglibyśmy robić już plany na turniej finałowy - stwierdził Hanning.

W marcowym spotkaniu towarzyskim Niemcy niespodziewanie ulegli przeciętnej reprezentacji Szwajcarii.

- Nie myślimy już o tym. W tygodniu, w którym odbył się tamten mecz, mieliśmy wiele ważnych treningów. Ale fakt, to był rozczarowujący występ - przyznał Prokop.

Na dwumecz z Polską do kadry wróciło kilku ważnych zawodników, w tym kapitan Uwe Gensheimer.

- Widzę bardzo duże szanse na to, że rozstrzygniemy oba mecze na naszą korzyść i przedwcześnie się zakwalifikujemy - uważa Gensheimer.

Organizatorami turnieju finałowego ME (10-20 stycznia 2020) będą po raz pierwszy trzy kraje: Austria, Norwegia oraz Szwecja. Decydujące o medalach mecze odbędą się w Sztokholmie.

W ostatniej fazie eliminacji uczestniczą 32 zespoły podzielone na osiem grup.

Awans zapewnią sobie po dwie najlepsze drużyny z każdej z nich, a także cztery z trzecich miejsc z najlepszym bilansem. Oprócz trzech gospodarzy zagwarantowany udział w turnieju, w którym pierwszy raz wystąpią 24 drużyny, ma broniąca tytułu Hiszpania.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje