Reklama

Reklama

Ekstraklasa piłkarzy ręcznych. Orlen Wisła jedzie do Kielc po zwycięstwo

„Niedzielny mecz nie ma już żadnego znaczenia dla układu tabeli, ale wierzę, że przyniesie sporo emocji. Oczywiście jak zawsze jedziemy do Kielc po zwycięstwo” - powiedział dyrektor sportowy Wisły Płock Adam Wiśniewski przed przed meczem piłkarzy ręcznych z Łomżą VIVE.

Mecz Płocka z Kielcami jest zawsze wydarzeniem. W tym sezonie sytuacja jest szczególna. "Zmieniły się zasady i w tych rozgrywkach nie ma play offów, gramy tylko mecz i rewanż. My przegraliśmy pierwsze ligowe spotkanie z Pogonią w Szczecinie i właściwie w tym momencie już straciliśmy szansę na tytuł mistrzowski. Do tego dołożyliśmy porażkę z Kielcami w Orlen Arenie w ostatniej kolejce pierwszej rundy, co oznacza, że mamy tylko srebrny medal. Wynik niedzielnego spotkania nie ma żadnego znaczenia dla układu tabeli" - podkreślił Wiśniewski.

Reklama

Ostatni raz Nafciarze wygrali w Kielcach w 2011 roku. "Tak, to było dziesięć lat temu. Na swoim koncie mamy jeszcze remis w Hali Legionów, po którym przegraliśmy w rzutach karnych, więc trudno się dziwić, że bardzo chcemy bilans poprawić" - zapewnił dyrektor Wisły.

Orlen Wisła nie ma na swoim koncie zbyt wielu zwycięstw nad rywalem z Kielc. W 2011 roku, po spotkaniach wygranych w play offach, płocczanie sięgnęli po raz ostatni po tytuł mistrza Polski.

Potem, 24 maja 2014 roku, Orlen Wisła wygrała 31:27 trzeci mecz play off (wtedy drużyny grały do trzech wygranych) przy stanie 2:1 dla Kielc. Kolejne zwycięstwo Nafciarzy miało miejsce dokładnie po 659 dniach od poprzedniego. 13 marca 2016 roku drużyny rozgrywały rewanżowy mecz ligowy. Goście przegrali pojedynek, a wynik na tablicy był dokładnie taki sam, jak w maju 2014 roku - 31:27 dla płocczan.

Z biegiem lat różnica między obiema drużynami stale się powiększała i tak na kolejne zwycięstwo Orlen Wisły kibice musieli czekać aż 1335 dni. Nafciarze pokonali rywali w pierwszym meczu ligowym w sezonie, 9 października 2019 roku 27:26, co dało im na kilka miesięcy pierwsze miejsce w tabeli. Stracili je w lutym 2020, po meczu rewanżowym w Kielcach.

Mecze obu drużyn zwykle są emocjonujące, nawet wtedy, gdy rywal jest w wyśmienitej formie, a Orlen Wisła ma słabszy dzień. Tak było w pierwszym pojedynku w tym sezonie 13 grudnia 2020 roku. Nafciarze byli mocno osłabieni brakiem: Przemysława Krajewskiego, Zoltana Szity, Davida Fernandeza, Zorana Ilica, Leona Susnji i Alvaro Ruiza. Kilku zawodników tuż po chorobie musiało wybiec na parkiet i był tego efekt. Orlen Wisła przegrała 19:31, choć do przerwy trzymała się całkiem przyzwoicie, na tablicy był wynik 12:14.

Niedzielny mecz, ostatni w tym sezonie, tradycyjnie przyniesie emocje. Zwłaszcza że na trybunach zasiądą kibice, a wśród nich 100 sympatyków Orlen Wisły

"Nie ma znaczenia, że mecz jest praktycznie o nic. My zawsze chcemy wygrać, wierzymy, że nam się to uda, a poza tym chcemy pokazać się z dobrej strony na koniec sezonu, przed wyjazdami na urlop. Mieliśmy trudny sezon, przed dwoma tygodniami wystąpiliśmy w Final Four Ligi Europejskiej i nie ukrywamy, że przydałby się na koniec pozytywny akcent" - podsumował Wiśniewski.

Mecz Łomża Vive Kielce - Orlen Wisła zostanie rozegrany 6 czerwca, początek o godz. 12.15. Będzie to ostatnie spotkanie sezonu 2020/21.

marc/ krys/



Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje