Reklama

Reklama

Ekstraklasa piłkarzy ręcznych. Michał Jurecki: Przez 60 minut nie mam brata

Wtorkowy mecz na szczycie ekstraklasy piłkarzy ręcznych w Kielcach, to również pojedynek braci Jureckich - Michała, zawodnika PGE VIVE i Bartosza, trenera Azotów Puławy. "Rozmawiamy ze sobą codziennie, ale przez te 60 minut nie będę miał brata" - żartuje rozgrywający kielczan.

Wtorkowy hit w stolicy regionu świętokrzyskiego zapowiada się niezwykle interesująco. Kielczanie, którzy po ośmiu kolejkach mają na koncie komplet punktów, podejmą wicelidera tabeli, drużynę z Puław. "To bardzo groźny zespół, od bramkarzy po solidną obronę i groźne kontrataki. To jedna z najlepszych polskich drużyn. Musimy szybko wracać do obrony i być skoncentrowanym przez całe spotkanie" - komplementował najbliższego rywala kołowy VIVE Julen Aginagalde.

"W zespole z Puław najważniejsza zmiana w porównaniu do poprzednich rozgrywek, to ta na ławce trenerskiej" - powiedział uśmiechając się Michał Jurecki, którego brat od tego sezonu jest szkoleniowcem Azotów.

Reklama

"Rozmawiamy ze sobą codziennie o meczach naszych drużyn. Teraz jest w nowej roli, pisze nową historię w swoim życiu. Cieszę się, że dostał szansę trenowania zespołu z ekstraklasy" - zapewnił popularny "Dzidziuś", który jest przekonany, że po meczu to nie jego brat, a on będzie w dużo lepszym humorze.

"Nie zakładam innego scenariusza. My walczymy o swoje cele, a Bartek ma swoje zadanie do wykonania. Przez 60 minut nie będę miał brata" - podkreślił ze śmiechem młodszy z braci Jureckich, który zwrócił uwagę na główne atuty drużyny z Puław.

"Grają twardo w obronie, mają rosłych zawodników. W defensywie grają systemem 6-0, czasami 5-1. Ich skrzydłowi szybko wychodzą do kontrataków. Przegrali do tej pory tylko jedno spotkanie ligowe i nieprzypadkowo są tak wysoko w tabeli. Marzę o tym, żeby obie drużyny spotkały się w decydującej walce o mistrzostwo Polski. Ale do tego jeszcze daleka droga" - nie ukrywał rozgrywający mistrzów Polski.

Piłkarze ręczni ekstraklasy wracają do gry po półtoratygodniowej przerwie na mecze reprezentacji. Mecz z Azotami to również powrót na parkiet Mariusza Jurkiewicza, dla którego będzie to pierwszy występ w barwach zespołu z Kielc  w tym sezonie. Rozgrywający VIVE kontuzji dłoni doznał podczas wakacyjnego odpoczynku. Kolec drzewa ogrodowego przebił mu na wylot palec lewej dłoni. W zraniony palec wdało się zakażenie. Były reprezentant Polski przeszedł trzy zabiegi czyszczenia rany i po długotrwałej rehabilitacji po raz pierwszy w tych rozgrywkach znalazł się w meczowej kadrze zespołu z Kielc.

W starciu z zespołem Bartosza Jureckiego nie zagra natomiast Marko Mamic. Chorwat kontuzji stawu skokowego nabawił się na początku września. Po miesiącu wrócił do gry i zagrał w ligowym spotkaniu z Piotrkowianinem i z IFK Krisstianstad w Lidze Mistrzów. W pojedynku z mistrzem Szwecji uraz się odnowił i zawodnik po raz kolejny musiał się poddać leczeniu. 

"Nie jestem w tej chwili w stanie powiedzieć, kiedy Marko wróci na parkiet. Na razie próbujemy leczenia bezinwazyjnego. Mam nadzieję, że przyniesie ono dobry skutek" - powiedział drugi trener 15-krotnych mistrzów Polski Uros Zorman.  

Wtorkowe spotkanie PGE VIVE z Azotami Puławy rozpocznie się w Kielcach o godz. 20.15.

Autor: Janusz Majewski

Reklama

Reklama

Reklama