Reklama

Reklama

Dujszebajew: pracę w Polsce i na Węgrzech można pogodzić

Pracę w Polsce i na Węgrzech da się pogodzić, dużo trudniej będzie nauczyć się języka, przyznał w rozmowie z PAP trener Vive Tauronu Kielce, a od kilku dni także selekcjoner węgierskiej reprezentacji piłkarzy ręcznych Tałant Dujszebajew.

Marek Klapa: - Kiedy w styczniu rozpoczynał pan pracę w Kielcach, zapowiedział, że w ciągu pół roku nauczy się języka polskiego. Ten plan udało się zrealizować przed czasem. Jak będzie z językiem węgierskim?

Tałant Dujszebajew: - To będzie bardzo ciężkie (śmiech). Dla mnie nauka polskiego była o tyle łatwiejsza, że mówię po rosyjsku. To jednak pokrewne języki, część słów jest bardzo podobna, część taka sama, zatem nauka idzie bardzo szybko. Węgierski język jest dla mnie bardzo ciężki. Plusem jest to, że nie będę tam mieszkał codziennie. Będę tam spędzał dwa miesiące w roku. Oczywiście, chciałbym się czegoś nauczyć i pewnie będę starał się poznawać słowa w tym języku, nie zniechęcam się.

Reklama

Trudno będzie pogodzić pracę w Kielcach i w Budapeszcie, które dzieli ponad 500 kilometrów?

- Nie, na pewno nie! Jestem przecież jeszcze młody, mam dużo energii i chcę ją wykorzystać. Proszę zauważyć, że kiedy są przerwy w kalendarzu na reprezentację, to w Kielcach mam do dyspozycji zaledwie trzech zawodników, reszta jedzie na zgrupowania. Teraz będę jeździł również ja. Moje dzieci też grają w reprezentacjach, mają te same terminy, nie ma tu żadnych problemów. Da się to dobrze połączyć i pogodzić.

Ostatni dwumecz ze Słowenią pod wodzą pańskiego poprzednika o udział w mistrzostwach świata w Katarze, zakończył się dla Węgrów porażką i zwolnieniem trenera. Jakie stawia pan cele przed swoimi nowymi podopiecznymi?

- Jest tam siedmiu, ośmiu zawodników bardzo doświadczonych, którzy mają za sobą występy w igrzyskach olimpijskich, mistrzostwach świata, Europy. Chciałbym między innymi doprowadzić do tego, aby ta reprezentacja awansowała do mistrzostw Europy, które odbędą się w Polsce w styczniu 2016 roku.

Będzie to o tyle ciekawe wyzwanie, że nad Dunajem piłka ręczna jest bardzo popularną dyscypliną...

- Zarówno piłka ręczna mężczyzn jak i kobiet jest bardzo popularna na Węgrzech. Wiem, że tam niemal wszyscy ludzie bardzo żyją tą dyscypliną i interesują się nią. To dla mnie, jako trenera reprezentacji, bardzo ważne. Uważam, że mam ogromne szczęście, że mogę pracować z taką drużyną. Bardzo chcę wnieść coś nowego do węgierskiej piłki ręcznej.

Powróćmy jeszcze na chwilę do Polski. Objęcie posady trenera reprezentacji Węgier nie oznacza przecież, że żegna się pan z Kielcami. Za nami trzy mecze Vive Tauronu w fazie grupowej. Jest pierwsze miejsce i komplet punktów, kolejny rywal to francuska Dunkierka...

- Jestem bardzo zadowolony z dotychczasowej postawy mojego zespołu. Mamy jeszcze kilka dni przerwy w Lidze Mistrzów, ale wcześniej, już we wtorek gramy w krajowej lidze z bardzo mocnym polskim zespołem, Górnikiem Zabrze. Teraz chcę myśleć wyłącznie o Zabrzu. Potem mogę myśleć o Dunkierce. W tym momencie jednak koncentruję się wyłącznie na wtorkowym meczu. Mamy tylko 43 godziny odpoczynku, ale bardzo chcemy zagrać naprawdę dobre spotkanie.

Rozmawiał Marek Klapa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama