Demolka w meczu mistrza Polski na Bałkanach. Popis 40-letniego Chorwata
Dla Orlenu Wisły Płock mecz w Zagrzebiu był już trzecim w ostatnich siedmiu dniach. Ten z zeszłego czwartku z obrońcą trofeum w Lidze Mistrzów SC Magdeburg sprawił, że "Nafciarze" mogli do Zagrzebia udać się jak na typową wycieczkę. Pewni trzeciego miejsca w grupie B. A rywale nie mieli już najmniejszej szansy na awans do fazy pucharowej. Tyle że podopieczni Xaviera Sabate ani myśleli odpuszczać, kwadrans przed końcem mieli 10 goli zapasu. A w Arenie Zagrzeb najlepszym zawodnikiem był... 40-letni Chorwat.

Gdy rok temu Chorwaci w tej samej Arenie Zagrzeb świętowali awans do finału mistrzostw świata, ogrywając 31:28 Francuzów, na trybunach świętowało 15,6 tys. kibiców. Stworzyli kocioł, tak typowy dla bałkańskich obiektów sportowych. Grali tam wtedy m.in. Melvyn Richardson, Leon Šušnja, Filip Glavaš, Igor Karačić czy Luka Lovre Klarica.
Oni na parkiecie Areny Zagrzeb byli też dzisiaj - w spotkaniu Ligi Mistrzów. Tyle że na trybunach tego potężnego obiektu pojawiła się garstka kibiców, pustki aż straszyły. Nie było gorącej atmosfery, nie było większych emocji.
Doszło bowiem do sytuacji zaskakującej, choć patrząc z perspektywy mistrza Polski - komfortowej. Rok temu do Zagrzebia w ostatniej kolejce przyjechała Industria Kielce, musiała wygrać, by awansować do fazy pucharowej. Jej mecz był dramatyczny, wygrała jednym golem.
A teraz "Nafciarze" z Płocka na dobrą sprawę już o nic nie walczyli. Po ostatniej kolejce - i remisie z Magdeburgiem - zapewnili sobie trzecie miejsce w grupie A. Awansować nie mogli, spaść z niego - również. Mistrz Chorwacji zaś nie miał już nawet matematycznych szans na awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów. W razie dwóch zwycięstw mógł jeszcze opuścić ostatnie miejsce, choć i to było wątpliwe.
A po pierwszej połowie spotkania było już jasne, że HC Zagrzeb będzie jednak ostatni. I niekoniecznie zasługuje na "dziką kartę" do kolejnej edycji.
Liga Mistrzów. HC Zagrzeb - Orlen Wisła Płock. Profesjonalne podejście "Nafciarzy".
Mistrzowie Polski mieli za sobą bardzo ciężki tydzień, zremisowali z Magdeburgiem, zremisowali "Świętą Wojnę" z Kielcami, choć tu wygrali konkurs rzutów karnych. Dziś więc Sabate mógł patrzeć na wszystko z większym spokojem, a że jego zespół potraktował rywala poważnie, to i pewnie było na rękę samemu Hiszpanowi.
A zaczęło się od faulu reprezentanta Chorwacji Filipa Glavaša na... reprezentancie Chorwacji Lovro Mihiciu. Zawodnik z Zagrzebia dostał karę, Orlen Wisła zaś rzut karny. Melvyn Richardson jednak przestrzelił.

Po dość spokojnych 10 minutach zaczęła się jednak zarysowywać coraz większa przewaga gości. Duży wpływ na to miał kolejny Chorwat - i to znów z płockiej ekipy. Mowa o 40-lertnim Mirko Aliloviciu - legendzie "Hrvatskiej", wicemistrzu świata i Europy z czasów naszej wielkiej drużyny Bogdana Wenty.
Weterana brakowało w składzie na starcie z Kielcami, w Lidze Mistrzów raczej szansę dostawał ostatnio Torbjorn Bergerud, teraz więc Sabate postawił na najstarszego z golkiperów. Alilović odwdzięczył się świetną grą, w 26. minucie miał już osiem parad i 47 procent skuteczności.
Przewaga Płocczan rosła błyskawicznie - w 12. minucie Przemsław Krajewski podwyższył na 6:4, w 18. Michał Daszek na 9:6, w 26. Lovro Mihić na 14:8. Spora część tych trafień była efektem kontr, napędzanych tak przez Alilovicia, jak i świetną defensywę. Mimo że tym razem brakowało w niej Kiryła Samoiły.

Po pierwszej połowie "Nafciarze mieli już sześć bramek przewagi (17:11), po sześciu minutach drugiej - aż dziewięć (22:13). Trener mistrza Chorwacji Boris Dvoršek miał już dość tak samo jak jego zawodnicy, przerwy na żądanie niewiele dawały. Zaczął więc wstawiać rezerwowych, szansę dostał też m.in. polski obrotowy Patryk Walczak. W 44. minucie, gdy trafił Richardson, oba zespoły dzieliło już 10 bramek (16:26).
I było jasne, że zespół z Mazowsza wygra po raz ósmy w tym sezonie w Lidze Mistrzów. Rundę zasadniczą "Nafciarze" zakończą w przyszłą środę - o godz. 18.45 podejmą Pick Segedyn. Wiadomo też, że grupę A wygra ekipa mistrza Niemiec. Fuechse Berlin pokonało na wyjeździe Aalborg 35:31. I to Duńczycy mogą być rywalem mistrza Polski w ćwierćfinale, gdy decydować się będą losy awansu do Final 4 w Kolonii. Wcześniej jednak "Nafciarze" będą musieli wygrać dwumecz z szóstym zespołem grupy A.
Dokładny zapis relacji na żywo z meczu HC Zagrzeb - Orlen Wisła Płock można znaleźć tutaj.
HC Zagrzeb - Orlen Wisła Płock 26:34 (11:17)
Zagrzeb: Mestrić (4/24 - 17 proc.), Suljević 3/17 - 18 proc.) - Czowrebadze 6 (2/2 z karnych), Klarica 4, Karačić 4, Bielawski 4 (1/2), Gavrić 3, Glavaš 3 (1/2), Trivković 2, Walczak, Gojun, Cavar, Dodić, Topić, Pavlović, Sadowski.
Kary: 10. Rzuty karne: 4/6.
Orlen Wisła: Alilović (13/38 - 34 proc.), Bergerud (0/1 - 0 proc.) - Richardson 8 (4/5), Mihić 6, Kosorotow 4, Janc 3, Krajewski 3, Ilić 3, Serdio 3, Daszek 2, Šušnja 1, Fazekas 1, Zarabec, Szyszko, Sroczyk, Szita.
Kary: 4 minuty. Rzuty karne: 4/5 .











