Deklasacja w meczu Polek w MŚ, pięć trafień w 30 minut. Decydował się awans
Niespełna dobę po zakończeniu pierwszego spotkania w mistrzostwach świata U-20 polskie piłkarki ręczne musiały ruszyć już do kolejnego. W Jinzhong mierzyły się z Tajwanem, czwartą ekipą zeszłorocznych mistrzostw Azji. Z polskiej perspektywy kluczowe znaczenie miało wcześniejsze starcie Węgier z Tunezją, wygrana tej pierwszej ekipy sprawiła, że Polska miała już w zasadzie wyklarowaną sytuację w kontekście awansu do drugiego etapu. Musiała po prostu ograć Tajwan. Wszystko było w zasadzie jasne po niecałym kwadransie, nasz zespół prowadził 8:1. Niesamowite było też ostatnie 10 minut tej potyczki.

Dwa lata temu Polkom nie udało się w ogóle zakwalifikować na juniorskie mistrzostwa świata piłkarek ręcznych, cztery lata temu w Słowenii nie wyszły z grupy do fazy zasadniczej - zdecydowała o tym przegrana z Egiptem.
Bardzo istotne jest bowiem losowanie - tak jak wtedy, Polska znów została w nim rozstawiona w drugim koszyku. To losowanie, kilkanaście tygodni temu, okazało się pomyślne. W Chinach Biało-Czerwone znalazły się w jednej grupie z Węgrami, Tunezją i Tajwanem. Od początku było jasne, że faworytkami do pierwszej lokaty będzie ekipa Węgier, o drugą zaś Polska powinna walczyć z Tunezją. A tylko dwie ekipy miały zapewniony awans.
W środę Węgry rozbiły Tajwan aż 46:10, Polska zaś pokonała Tunezję 26:22, ale grając bardzo nierówno. Dziś nad ranem polskiego czasu Węgierki ograła też drużyną z Afryki 32:24, a to już dość jasno klarowało sytuację Biało-Czerwonych. Wygrana z Tajwanem gwarantowała bowiem przynajmniej drugą pozycję.
Mistrzostwa świata U-20. Polska grała z Tajwanem. Zwycięstwo dawało awans
Gdyby Polki nie wygrały spotkania z czwartą drużyną Azji, byłaby to spora sensacja. O takiej nie było jednak mowy. Już w pierwszej minucie trafiła z kontry Zuzanna ZImnicka, świetnie radziła sobie defensywa, a gdy trzeba było, także i Maria Pentek w bramce okazywała się zaporą dla rywalek. Po sześciu minutach Polki wygrywały już 4:0, dopiero wtedy trafiła ze skrzydła Ching Lin.
Przewaga drużyny trenera Marka Jagodzińskiego wciąż rosła. Po kwadransie było 8:1, w 28. minucie - już 12:3. Wszystko było już jasne, więc selekcjoner naszej drużyny sprawdzał różne układy w kontekście sobotniego starcia z Węgrami.
Pierwszą połowę Polki wygrały 14:5, drugą - aż 19:5. Co istotne, po 51. minucie rywalki nie zaliczyły już żadnego trafienia, każda z polskich bramkarek zanotowała ponad 60-procentową skuteczność. Martwić mogło jedynie 19 strat, w potyczce z tak słabym rywalem to się nie powinno zdarzyć.
Polska wygrała 33:10, w sobotę rano naszego czasu zagra z Węgrami o pierwszą pozycję w grupie. Będzie to arcyważne spotkanie, bo jego wynik zostanie zapisany do tabelki w kolejnym etapie.
Polska - Tajwan 33:10 (14:5)
Polska: Pentek (9/14 - 64 proc.), Kalbarczyk (4/6 - 67 proc.), Smelcerz (6/9 - 67 proc.) - Chwojnicka 6, Zimnicka 4 (1/3 z karnych), Kanczkowska 4, Grzesista 4, Mazurkiewicz 3 (1/1), Kępka 3, Machnio 2, Schlabs 2, Krupa 2, Wrzesińska 1, Trochimczyk 1, Biesaga 1, Gardian.
Kary: 8 minut. Rzuty karne: 2/4.











![Lemański rozbił Bułgarów zagrywką. Pięć asów w meczu Ligi Narodów [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N215N2ODRSMQU-C401.webp)


![Polski mur nad siatką. Najlepsze bloki z meczu z Bułgarią [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000N213CA1CM6W4U-C401.webp)