Reklama

Reklama

Challenge Cup. Pogoń Szczecin. Wawrzynkowska: Zagrać jak Liverpool

Piłkarki ręczne Pogoni przegrały pierwszy mecz finału Challenge Cup z Rocasą Gran Canaria 23:30 i są w trudnej sytuacji przed niedzielnym rewanżem na Wyspach Kanaryjskich. Szczeciniankom marzy się rola Liverpoolu czy Tottenhamu z piłkarskiej Ligi Mistrzów.

Szczecinianki przegrały u siebie pierwszy mecz różnicą aż siedmiu bramek i wszyscy zgodnie w Szczecinie powtarzają, że porażka była zbyt wysoka w kontekście tego, jak wyglądał mecz.

- Nie zagrałyśmy super spotkania zarówno w obronie jak i ataku. W tym sezonie już pokazałyśmy, że potrafimy zagrać dużo lepiej - przyznała bramkarka Pogoni Marta Wawrzynkowska.

- W pierwszej połowie zrobiłyśmy zbyt wiele błędów w ataku. Rywalki zdobywały łatwe bramki z kontry. Później już trudno było odrobić straty - dodała rozgrywająca Valentina Blażević.

Reklama

Szczypiornistki Pogoni na Wyspy Kanaryjskie wybrały się w piątkowe popołudnie (z Berlina wyleciały o godz. 19), wrócą do Szczecina dopiero w poniedziałek. Spędzą nad Oceanem Atlantyckim niemal cztery dni. To swego rodzaju nagroda za trud w całym sezonie i sukces, jak niewątpliwie należy traktować awans do finału Challenge Cup.

Pomimo konieczności odrobienia aż siedmiobramkowej straty w zespole ciągle słychać głosy nadziei. Wawrzynkowskiej marzy się rozstrzygnięcie podobne do tego z półfinału piłkarskiej LM, w którym Liverpool po porażce z Barceloną 0-3 w rewanżu wygrał 4-0, a Tottenham po przegranej u siebie 0-1 z Ajaxem, w Amsterdamie zwyciężył 3-2.

- Wierzę, że w sporcie może się wszystko wydarzyć. Choćby ostatni sukces Vive. Skazani na porażkę z Paris Saint-Germain kielczanie awansowali do Final Four Ligi Mistrzów. Czy wyniki w półfinałach piłkarskiej Ligi Mistrzów, którymi żyje cała Europa. Musimy do końca wierzyć w sukces, dopóki piłka jest w grze i zagrać nasze najlepsze spotkanie - stwierdziła Wawrzynkowska.

W drużynie hiszpańskiej w pierwszym spotkaniu imponowały zwłaszcza dwie zawodniczki: rozgrywająca Haridian Hernandez Rodriguez oraz 40-letnia bramkarka Silvia Navarro Gimenez. Pierwsza z nich rzuciła 9 bramek, druga broniła z ponad 40-procentową skutecznością i to po jej paradach koleżanki z zespołu zdobywały gole z kontr.

- Nie spodziewałam się aż tak wysokiej wygranej. Powiedziałam jednak koleżankom, że jeśli my wygrałyśmy w Szczecinie różnicą siedmiu bramek, to rywalki mogą to samo zrobić u nas i wrócić do gry. Finał, to 120 minut gry i myślenie o tym, że to już koniec rywalizacji może być błędem - przyznała Navarro dla eurohandball.com.

Mecz rewanżowy Pucharu Challenge odbędzie się w Gran Canarii w niedzielę o godz. 13.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL