Reklama

Reklama

Były trener piłkarzy ręcznych: W Katarze o medale

- Ta drużyna wygląda naprawdę bardzo dobrze i w Katarze może osiągnąć dobry wynik. Plan minimum to wywalczenie awansu do kwalifikacji olimpijskich, ale myślę, że drużynę Bieglera stać na walkę o medale - mówi w rozmowie z Interią Bogdan Kowalczyk, były trener kadry szczypiornistów.

Interia: Za tydzień w Katarze rozpoczynają się mistrzostwa świata. Na co będzie stać naszą drużynę?

Bogdan Kowalczyk (były trener reprezentacji Polski piłkarzy ręcznych): - Głęboko wierzę w to, że będzie to dla nas udany turniej. Trener Biegler ma do dyspozycji praktycznie najmocniejszą drużynę od lat. Bardzo dobrze wygląda druga linia, nieźle radzą sobie obrotowi, nie mamy też problemów w bramce. Tak naprawdę każda drużyna na świecie musi się w tej chwili liczyć z "Biało-czerwonymi". Na tym turnieju Polaków stać naprawdę na wszystko łącznie z grą o najwyższe cele.

Reklama

Tym razem trenerowi kadry odpadł problem kontuzji. Poza Bartłomiejem Jaszką wszyscy zawodnicy są do dyspozycji.

- Brak Jaszki to spora strata, ale faktycznie, w tym roku los był dla nas łaskawy. Nawet uraz Jaszki nie jest bardzo poważny i niewykluczone, że dołączy do kolegów podczas mistrzostw. Zawodnicy są zdrowi, kontuzje nie zakłóciły przygotowań, trener miał do dyspozycji drużynę przez długi czas, więc miał okazję, aby z nimi solidnie popracować. Teraz czas zobaczyć efekty.

Zgadza się pan z opinią, że mistrzostwa świata to generalny test przed przyszłorocznymi mistrzostwami Europy, które odbędą się w naszym kraju?

- Nie do końca. Przecież mundial to pierwsza szansa ku temu, aby zakwalifikować się na igrzyska, które przecież też odbędą się w 2016 roku (bezpośredni awans zapewni sobie tylko mistrz świata - przyp. red). Nie możemy katarskich mistrzostw potraktować jako przetarcia przed Euro, bo jeśli teraz wypadniemy bardzo źle, wówczas stracimy szansę na udział w turnieju kwalifikacyjnym do Rio.

Minęło już dwa i pół roku odkąd Biegler prowadzi naszą kadrę. Czy trenerowi udało się przez ten czas przebudować zespół?

- Nie wydaje mi się. Przecież o sile drużyny dalej stanowią zawodnicy, którzy w 2007 roku zdobyli srebrny medal mistrzostw świata. Mam tutaj na myśli Sławomira Szmala, Karola Bieleckiego czy Bartosza Jureckiego. Ci którzy teraz odgrywają większe role, czyli Krzysztof Lijewski czy Mariusz Jurkiewicz też grywali już w kadrze Wenty. A młodzież? Biegler zabiera na turnieje wyróżniających się piłkarzy z naszej ligi, ale nie sądzę, aby któryś z nich odegrał większą rolę podczas mundialu. 

Turniej zaczynamy od meczu z Niemcami, których pokonaliśmy w barażach. Mimo tego otrzymali oni od organizatorów dziką kartę.  

- Wygraliśmy z nimi wtedy, więc i tym razem powinniśmy sobie poradzić. Mecze barażowe graliśmy osłabieni brakiem Lijewskiego i Jurkiewicza. Teraz są w pełni formy. Spodziewam się, że pokonamy Niemców po raz kolejny. Oni wprawdzie wygrali nie tak dawno temu z Islandią w Reykiaviku, ale moim zdaniem na mundialu nie będą już tacy groźni.

Tak wielka impreza po raz pierwszy trafia do arabskiej części Azji. Czy wybór tak egzotycznego gospodarza jak Katar będzie miał wpływ na przebieg turnieju?

- Nie sądzę. W Katarze wszystko jest bardzo uporządkowane. Kwestie organizacyjne są dopięte na ostatni guzik, wybudowano wspaniałe hale i znakomite hotele. Temperatura też nie będzie dawać się we znaki, bo o tej porze w Katarze pogoda jest mniej więcej taka, jak w latem w Europie.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy