Reklama

Reklama

Było tak blisko! Barcelona po rzutach karnych wygrywa Ligę Mistrzów

Tak jak w 2016 roku, rzuty karne wyłoniły zwycięzcę Ligi Mistrzów. Łomża Vive Kielce miała swoją okazję na wygraną w dogrywce, ale jej nie wykorzystała. A później jeden pojedynek z Gonzalo Perezem de Vargasem przegrał Alex Dujszebajew i puchar pojedzie do Katalonii. Barcelona pokonała kielczan 37-35.

Łomża Vive Kielce, aby zdobyć Puchar Europy, musiała dokonać tego, co nie udawało jej się do tej pory w Final4. Trzykrotnie kielczanie trafiali w Kolonii na Barcelonę i trzykrotnie te spotkania przegrywali. Gdy Barçy zabrakło w Final4 w 2016 roku, zdobyli to najcenniejsze trofeum. Ba, Łomża Vive mogła byc pierwszą drużyną, która w jednym sezonie Ligi Mistrzów trzykrotnie pokona Dumę Katalonii. Od początku spotkania było jednak widać, ze to niezwykle trudne zadanie.

Kiepski początek Łomży Vive Kielce

Mistrzowie Polski zaczęli trochę nerwowo - zwłaszcza w ataku. Trener Tałant Dujszebajew nieco zaskoczył składem, wypuszczając od razu do boju na bokach rozegrania Szymona Sićko i Branko Vujovicia, ale z perspektywy czasu - te decyzje się obroniły. W 8. minucie Katalończycy prowadzili 6-3, bo lepiej wykorzystywali swoje okazje w ataku pozycyjnym i szybciej wznawiali grę po straconej bramce. W tym brylował Aleix Gómez, który pokonywał Andreasa Wolffa ze skrzydeł i rzutów karnych. Zaskoczeniem były za to liczne trafienia drugiego skrzydłowego Angela Fernandeza, czyli byłego gracza Vive. Stąd wzięła się przewaga mistrza Hiszpanii, bo kielczanie, a zwłaszcza Dylan Nahi, dość skutecznie powstrzymywali lidera rywali Dikę Mema.

Reklama

Mistrz Polski odzyskuje właściwy rytm

Sytuacja kielczan poprawiła się po dwóch udanych akcjach Szymona Sićko, który najpierw zmarnował idealną pozycję, a później trafiał ze znacznie trudniejszych, Jak w 10. minucie, gdy sytuacyjnym rzutem pokonał Gonzalo Pereza de Vargasa, a przy okazji wyrzucił z boiska na dwie minuty Thiagusa Petrusa. To było przy stanie 4-7. Po szalonych dziesięciu minutach sytuacja trochę się uspokoiła, Barcelona miała jeszcze raz szansę odskoczyć na cztery trafienia, ale Langaro pospieszył się z rzutem. Jedni i drudzy mieli coraz większe problemy w ataku, mistrzowie Polski zaczęli jednak zmniejszać straty. W 21. minucie obie drużyny dzieliła już tylko jedna bramka, ale do remisu kielczanie doprowadzili dopiero w 25. minucie. Złożyły się na to: gol Alexa Dujszebajewa, dziwna kara dla Fernandeza za "faul" na Alexie oraz cudowne trafienie Arcioma Karaloka z dobitki, gdy złapał piłkę na 5. metrze przed bramką i od razu rzucił w bliższy róg bramki. Było więc 12-12. A pierwsza połowa zakończyła się minimalnym prowadzeniem Barçy, gdyż Hiszpanie w ostatnich sekundach znów wykorzystali szybkie wznowienie gry ze środka, a Gómez po raz szósty pokonał Andreasa Wolffa.

Druga połowa. Mocny początek kielczan!

Po przerwie kielczanie zaczęli grać tak jak w sobotę. Nowy zestaw bocznych rozgrywających był równie, a może nawet bardziej skuteczny - Daniel Dujszebajew w 11 minut zdobył trzy bramki, a Władysław Kulesz raził bombami z dystansu, ale także skutecznie zbiegał na szósty metr. On do 50. minuty miał już cztery trafienia. W 35. minucie Karalok trafił w przewadze, Wolff obronił rzut Aitora Ariño, a w kolejnej akcji Daniel Dujszebajew wyprowadził Vive na prowadzenie (17-16), Przez kolejne 20 minut to mistrzowie Polski mieli inicjatywę - a to prowadzili, a to był remis. Kilkakrotnie Łomża Vive mogła odskoczyć na dwie bramki, ale jakby jakaś magiczna bariera powstrzymywała ich ofensywne akcje w tych właśnie chwilach. Nawet gdy z dystansu trafiał Kulesz, a po chwili bronił Wolff.

Dramatyczna końcówka. Vive ratuje mecz trzy sekundy przed końcem!

Emocje były niesamowite - im bliżej było końca spotkania, tym bardziej narastały. Na pięć minut przed końcem był remis 25-25, dwie minuty później - 27-27. I wtedy Barcelona zyskała coś, co mogło dać jej końcowy triumf. Na 2,30 min przed końcem karę dostał Tomasz Gębala za faul na Memie, a rzut karny po raz piąty wykorzystał Gómez. Mało tego, w kolejnej akcji kielczan Kulesz nie złapał piłki zagrywanej przez Igora Karačicia. Duma Katalonii miała piłkę, prowadziła, a rywal był w osłabieniu. A jednak mistrz olimpijski Dika Mem w dobrej sytuacji rzucił daleko obok bramki! Na pół minuty przed końcem Tałant Dujszebajew wziął czas, rozrysował akcję, a tuż przed syreną Karalok wyrównał na 28-28! Mieliśmy więc dodatkowe 10 minut emocji - powtarzała się sytuacja sorzed sześciu lat. 

Dogrywka była nerwowa z jednej i drugiej strony. Wolff w pięć minut zaliczył trzy obrony, ale kielczanie też często mylili się w ataku. Po pierwszej połowie dogrywki Barcelona miała jedną bramkę przewagi, ale po zmianie stron to Kielce przejęły inicjatywę. Dokładnie jak sześć lat temu w finale z Veszprem. Moryto pewnie wykonywał rzuty karne, na półtorej minuty przed końcem wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Wyrównał jednak Mem (32-32). Ostatnia akcja należała do kielczan, tyle że w bardzo trudnej sytuacji Alex Dujszebajew został wyblokowany. Doszło więc do karnych.

Rzuty karne. Pomylił się Alex Dujszebajew...

A w nich pierwsza rzucała Barcelona, jak Veszprem w 2016. Najpierw trafił Gómez, szybko odpowiedział Moryto. W drugiej serii Wolff był bliski obrony rzutu Mema, ale piłka wtoczyła się do bramki po jego ręce i słupku. Nie pomylił się też Karačić (34-34).

Równie pewnie siódemkę wykonał Melvin Richardson, a - niestety - pomylił się Alex Dujszebajew. Przegrał pojedynek ze swoim kolegą z reprezentacji Hiszpanii Perezem de Vargasem. Kolejne dwa rzuty też były celne, wiec w piątej serii szansę zakończenia meczu uzyskał Ludovic Fabregas. I pokonał Wolffa, a to oznaczało, że Barcelona znów w Final4 okazała się lepsza od mistrza Polski, I obroniła trofeum.

To była więc ta różnica w porównaniu do finału z 2016 roku. Wtedy kielczanie też pomylili się raz, ale ich obaj bramkarze: Sławomir Szmal i Marin Šego, obronili w sumie dwa rzuty rywali. Tym razem Wolff nie dał rady ani jednego.

FC Barcelona Handbol - Łomża Vive Kielce 37-35 po rzutach karnych (14-13, 28-28, 30-29)

FC Barcelona: Perez de Vargas - Gómez 9+1, Mem 5+1, N'Guessan 5, Arino 3, Fernandez 3, Richardson 2+1, Janc 1, Thiagus Petrus 1, Maguc 1, Langaro 1, Fabregas 1+1, Cindrić, Ben Ali, Zeinelabedin +1. Kary: 6 minut. Rzuty karne: 10/10.

Łomża Vive: Wolff, Kornecki - Vujović 4, Kulesz 4, Alex Dujszebajew 4+0, Moryto 4+1, Daniel Dujszebajew 4+1, Karalok 4, Sićko 3, Tournat 2, Nahi 2, Karačić 1 +1, Sanchez-Migallon, Gębala. Kary: 8 minut. Rzuty karne: 7/9.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL