Reklama

Reklama

Biegler: Wenta skończył swoje zadanie, a ja zacząłem swoje

Sprawa jeszcze nie jest zamknięta, ale chciałbym, aby moim asystentem był Jacek Będzikowski - oświadczył trener reprezentacji Polski piłkarzy ręcznych Michael Biegler na swojej pierwszej po objęciu funkcji konferencji prasowej.

- Rozmawialiśmy na ten temat z panem prezesem (Związku Piłki Ręcznej w Polsce Andrzejem Kraśnickim - red.). Przedstawiłem swoje wyobrażenia, jakimi cechami powinna się taka osoba  charakteryzować. Zależało mi, aby znała polskie realia. Znam wielu polskich graczy, z wieloma współpracowałem. Dlatego chciałbym, żeby to był ktoś z nich. Chodzi też o to, aby ta osoba znała moje zasady i filozofię treningu. Na stanowisko drugiego trenera poleciłem Jacka Będzikowskiego - powiedział.

Do pomysłu 51-letniego niemieckiego szkoleniowca władze ZPRP ustosunkowały się przychylnie, ale jeszcze trwają ostateczne rozmowy. Jak dowiedziała się PAP, Będzikowski przyjął propozycję, ale w trakcie są negocjacje w kwestii jego kontraktu. - Sprawa jeszcze nie jest zamknięta - podkreślił Biegler.

Reklama

Jacek Będzikowski w reprezentacji Polski rozegrał 102 mecze. W latach 2005-2008 występował w Wilhelmshavener HV, którego szkoleniowcem był wówczas Biegler. Po zakończeniu kariery zawodniczej w 2011 roku był trenerem piłkarzy ręcznych Zagłębia Lubin.

Biegler duży nacisk chce położyć na wprowadzanie do drużyny narodowej młodych, przyszłościowych piłkarzy.

- Mam już na oku kilku zawodników i sam jestem ciekaw ich reakcji na powołanie do reprezentacji, które powinno nastąpić około 20 października. Podporządkowałem się filozofii budowania drużyny na mistrzostwa Europy w 2016 roku (w Polsce - PAP). Dlatego trzeba ją uzupełniać młodymi. Już 25 października rozpocznie się zgrupowanie przygotowujące do meczów eliminacyjnych ME 2014 z Holandią i Ukrainą. Kilku kluczowych graczy z lig zagranicznych przyjedzie trochę później. Będę chciał wykorzystać czas przed ich przyjazdem, aby poobserwować młodzież, zobaczyć jak się będzie układała współpraca. Musimy opracować system, który pomoże w łatwym przechodzeniu z drużyny juniorskiej do seniorów - wyjaśnił.

Niemiecki szkoleniowiec, przynajmniej na razie, nie widzi potrzeby zamieszkania na stałe w Polsce.

- Nie można powiedzieć, że będę przebywał tylko kilka dni Polsce, bo przy takim podejściu moje zadania byłoby niewykonalne. Z drugiej strony nie jest też wykonalne, żebym znalazł sobie w Polsce mieszkanie w jakimś jednym miejscu, ponieważ moja praca będzie polegała przede wszystkim na jeżdżeniu. Stale będę w drodze, a odległości do pokonania są duże - oznajmił.

Jak się okazuje, jedyną prawdziwą pasją życiową Bieglera jest właśnie piłka ręczna i jej poświęca wszystkie, także wolne chwile.

- Na hobby nie mam czasu, ale się tym nie przejmuję, bo moją największą radością jest piłka ręczna. W wolnych chwilach piszę np. sporo publikacji dotyczących nowych metod treningowych. Żyję w szczęśliwym związku z moją partnerką, a którą wychowujemy prawie czteroletnią córeczkę. Na razie nie widzę też sensu, żeby się one musiały przenosić do waszego kraju - przyznał.

Według nowego trenera Polaków, najbliższy, debiutancki dla niego mecz w eliminacjach ME, będzie wielką niewiadomą, bo trudno przewidzieć, czego można spodziewać się po Holendrach.

- Holendrzy też mają nowego trenera, trzeba będzie przekonać się, czy ta drużyna będzie miała jakiś nowy pomysł na grę, jak się przeorganizowała. Trzeba mówić o ogólnym zadaniu do wypełnienia. Mamy w grupie Holandię, Ukrainę i Szwecję, a celem jest wyjść z tej grupy i zakwalifikować się do mistrzostw w Danii. Dobrze by było zacząć kwalifikacje sukcesem, przejść pozytywnie przez taką próbę ognia - zapowiedział.

Historia lubi się powtarzać, na co zwrócił uwagę Biegler.

- Z reprezentacją Niemiec też rozegrałem 99 meczów i pierwszy z moim udziałem również był przeciwko Holandii - przypomniał.

Na pytanie, czy nie ma obaw, jak go przyjmą piłkarze, którzy jeszcze przed wyborem selekcjonera głośno mówili, że chcą, aby miejsce Bogdana Wenty, który podał się do dymisji, zajął tandem jego asystentów Daniel Waszkiewicz - Damian Wleklak, odpowiedział: "Nie patrzę w przeszłość. Jeśli ktoś to robi, to jest jego problem, nie mój. Aczkolwiek nie spotkałem się do tej pory z żadnymi negatywnymi wypowiedziami".

Biegler w superlatywach mówił o swoim poprzedniku: "Wenta przyczynił się nie tylko do rozwoju polskiej piłki ręcznej, ale i niemieckiej. I to nie tylko jako trener. On był wielkim zawodnikiem i wielkim trenerem. Teraz on zakończył swoje zadania, a ja zacząłem swoje".

Nowego selekcjonera czeka teraz seria podróży po kraju, w trakcie których dojdzie do wielu konsultacji.

- W trakcie moich wizyt będę rozmawiał nie tylko z trenerami ale i z zawodnikami. Przykro, że Marcin Lijewski doznał kontuzji, bo był wyróżniającym się zawodnikiem o ustalonej pozycji w HSV Hamburg. Wysłałem mu sms-a, w którym życzyłem mu rychłego powrotu do zdrowia, bo to zawodnik niezwykle potrzebny kadrze i klubowi. W drużynie narodowej powinni grać najlepsi. Będę rozmawiał. Jeśli ktoś powie, że nie, że czuje się tak obciążony bądź przemęczony, że nie może grać w reprezentacji, będę go namawiał, ale decyzja nie należy do mnie - zakończył trener.

Biegler do tej pory pracował z utytułowanymi klubami Bundesligi, m.in. SC Magdeburg, VfL Gummersbach, Frisch Auf Goeppingen. W latach 1993-1996 współpracował z reprezentacją Niemiec jako drugi trener. Był również szkoleniowcem bramkarzy kadry Brazylii.

Dowiedz się więcej na temat: Michael Biegler | szczypiorniści | reprezentacja Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje