Reklama

Reklama

Bartosz Jurecki: Serduchem rekompensujemy niedociągnięcia

- Może nie zawsze nasza gra na tym turnieju wyglądała świetnie, ale serducho, które zostawiamy na boisku jakoś te niedociągnięcia rekompensuje - powiedział Bartosz Jurecki przed ćwierćfinałem mistrzostw świata piłkarzy ręcznych z Chorwacją (środa godz. 16.30).

W środę o godzinie 16.30 Polska zagra z Chorwacją w ćwierćfinale MŚ. Transmisja w TVP. Relacja minuta po minucie w Interii.

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Polska - Chorwacja

Relacja na żywo dla urządzeń mobilnych

Wygrany 24-20 mecz ze Szwedami w 1/8 finału przywrócił dobre humory w polskiej ekipie.

Reklama

- Na śniadanie schodziliśmy dziś w bardzo dobrych humorach. Po meczu w hotelu było trochę radowania. Przed samym spotkaniem ze Szwedami byliśmy mocno naładowani i to było widać na boisku, gdzie walczyliśmy jeden za drugiego do samego końca - powiedział 35-letni zawodnik SC Magdeburg.

Dojście do 1/4 finału oznacza, że Polacy prawie na pewno wystąpią w kwalifikacjach olimpijskich do igrzysk w Rio de Janeiro, a to był plan minimum polskiej reprezentacji.

- Wykonaliśmy plan minimum, bo celem zawsze jest finał. Może nie zawsze nasza gra na tym turnieju wyglądała świetnie, ale serducho, które zostawiamy na boisku jakoś te niedociągnięcia rekompensuje. Chorwaci na pewno żadnego błędu nam nie odpuszczą - przestrzegł starszy z braci Jureckich (młodszy o pięć lat Michał gra na pozycji rozgrywającego).

Polakom nie wiodło się w ostatnich latach w potyczkach z Chorwatami.

- W zeszłym roku graliśmy bardzo zacięty mecz z Chorwatami w Danii na mistrzostwach Europy, ale przegraliśmy (28-31 - przyp. red.). Sporo czasu minęło od ostatniego wygranego spotkania z nimi w meczach o stawkę. Ostatni raz to było na olimpiadzie w Pekinie w 2008 roku. To niewygodny przeciwnik. Na każdej pozycji ma doskonałych zawodników. Jednak gdy w bramce będziemy mieli Sławka Szmala w takiej samej formie jak wczoraj ze Szwecją, czy Piotrka Wyszomirskiego, to powinno być dobrze - powiedział.

Bartosz Jurecki przestrzega przed zbytnim optymizmem wynikającym z pozornie nie najwyższej formy bałkańskiej drużyny we wcześniejszych pojedynkach w Katarze. - Co prawda w meczach grupowych, a szczególnie w 1/8 finału z Brazylią ich zwycięstwa nie wyglądały zbyt przekonująco, ale póki co nic nie przegrali, co świadczy o tym, że to dużej klasy drużyna. Nawet jak nie grają najlepiej, to wygrywają. Może w dodatku przyjdzie ten dzień kiedy zaprezentują się fenomenalnie - podkreślił.

Oprócz konfrontacji z Chorwatami Polaków czekają jeszcze co najmniej dwa mecze. Zwycięstwo oznacza awans do półfinału i grę o medale. Z kolei w przypadku porażki do rozegrania będą mieli spotkania o miejsca 5-8. Prawo gry w olimpijskich turniejach kwalifikacyjnych mają zapewnione drużyny z pozycji 2-7. Mistrz świata kwalifikuje się bezpośrednio. Jeśli na przyszłorocznym czempionacie Europy, którego organizatorem będzie Polska, złoty medal wywalczy któraś z tych ekip, wówczas prawo gry w eliminacjach do igrzysk zyska ósma z MŚ 2015.

Z Dauhy Cezary Osmycki

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje