Reklama

Reklama

Bartosz Jurecki odejdzie z Magdeburga. "Pierwszy tydzień nie był łatwy"

SC Magdeburg nie przedłużył kontraktu z Bartoszem Jureckim. Dla naszego szczypiornisty było to zaskoczeniem. - Pierwszy tydzień nie był łatwy - przyznał.

- Opuścić Magdeburg nie będzie nam łatwo. Córka chodziła tam do przedszkola, potem do szkoły, więc troszeczkę się zżyliśmy z różnymi ludźmi i było nam tam bardzo dobrze. Nie wiadomo, gdzie teraz wylądujemy. No ale takie jest życie sportowca i na wszystko musi przyjść czas - powiedział szczypiornista SC Magdeburg, który w poniedziałek przyjechał do Warszawy na zgrupowanie kadry narodowej przed towarzyskimi meczami z Tunezją.

Reklama

Niemiecki klub nie przedłużył z Jureckim umowy, która obowiązuje do końca sezonu 2014/2015. Dla 35-letniego szczypiornisty taka decyzja była sporym zaskoczeniem.

- Pierwszy tydzień po tej decyzji nie był łatwy. Nikt się tego nie spodziewał. Usiedliśmy z rodziną, porozmawialiśmy na spokojnie i teraz tylko czekamy na decyzję co i jak. Córka chodzi do drugiej klasy, świetnie sobie radzi z językiem. Polski i niemiecki opanowała perfekt. Żona nie pracowała, ale wspierała mnie, opiekowała się córką - przypomniał.

Bartosz Jurecki sam nie zajmuje się poszukiwaniem nowego pracodawcy. Koncentruje się na grze.

- Tymi sprawami zajmuje się mój menedżer. Prowadzi rozmowy z różnymi klubami. W tej chwili nie mogę nic konkretnego powiedzieć. Nie chcę sobie za dużo tym głowy zawracać. Koncentruję się, żeby grać jak najlepiej. Teraz jest czas dla reprezentacji, chcę dać jej z siebie jak najwięcej. Były oczywiście myśli takie żeby wrócić do Polski, ale na tę decyzję przyjdzie jeszcze czas. Pożyjemy zobaczymy. Najgorzej zawsze na takich zmianach wychodzą dzieci. Córka przyjęła fakt ewentualnych przenosin do wiadomości i na szczęście jest pozytywnie do tego nastawiona - dodał.

Według reprezentanta Polski "Biało-czerwoni" trafili do niezwykle wyrównanej grupy w styczniowych mistrzostwach świata w Katarze.

- Bardzo wyrównana grupa, zwłaszcza jak wypadła z niej Australia i dzięki dzikiej karcie Niemcy wskoczyli na to miejsce. Rywalizacja o te cztery premiowane awansem miejsca będzie bardzo trudna. Musimy grać swoje, nie patrzyć się na rywali. Duńczycy wydają się być najmocniejsi, Rosjanie są nieobliczalni, ciężko się z nimi gra. Niemców nie muszę przedstawiać, mamy jeszcze w pamięci dwa bardzo zacięte mecze w eliminacjach MŚ. Argentyna jest niewygodnym rywalem. Jedyna ekipa odstająca od czołówki to Bahrajn. Każdy mecz to będzie walka na noże - ocenił.

Kolegą klubowym Jureckiego jest Andrzej Rojewski - debiutant w drużynie narodowej, który pojedzie z ekipą do Tunisu.

- Jest to chłopak bardzo waleczny, który gra do ostatniej sekundy. Jest świetnym obrońcą, gra bardzo twardo w defensywie. W ataku pozycyjnym też potrafi rzucić z dziesiątego metra albo wykonać rzut z biodra. Nasza gra dwójkowa układa się coraz lepiej. Pomagamy sobie. Na pewno będzie dużym wzmocnieniem reprezentacji, a zarazem pewnym odciążeniem dla Krzyśka Lijewskiego - zakończył. 

Dowiedz się więcej na temat: Bartosz Jurecki | Magdeburg | ME w piłce ręcznej mężczyzn

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje