Reklama

Reklama

Barcelona faworytem finału LM? Kielce mają na nią sposób!

W piłce ręcznej Barcelona to potentat - nie przegrała żadnego meczu od końca listopada zeszłego roku, wygrała ostatnich 26 spotkań we wszystkich rozgrywkach. Bukmacherzy widzą ją w roli dość zdecydowanego faworyta finału Ligi Mistrzów, a jednak kibice Łomży Vive Kielce mogą być optymistami. To mistrzowie Polski jako ostatni znaleźli sposób na Katalończyków - i to dwukrotnie!

Jedni i drudzy rzadko kiedy przegrywają. Fazę grupową Barcelona i Łomża Vive Kielce zakończyły z taką samą ilością punktów - dało to bezpośredni awans do ćwierćfinału. Porażki Barcelony? Na początku sezonu na Węgrzech z Telekomem Veszprem 28-29, później dwie z mistrzem Polski po pasjonujących dreszczowcach (30-32 i 27-29) oraz w październiku zeszłego roku w finale Super Globe, czyli klubowych mistrzostw świata, z Magdeburgiem (28-33). Była też wpadka w krajowej lidze ASOBAL z zespołem Bathco Torrelavega, ale tylko regulaminowa, bo na boisku Katalończycy wyraźnie wygrali 41-28. Zagrał w nim jednak reprezentant Kataru Youssef Benali, choć nie powinien i Barça została ukarana walkowerem. Porażek Łomży Vive jest równie mało: cztery w fazie grupowej Ligi Mistrzów (w Bukareszcie, Porto, Paryżu i Veszpremie), jedna w krajowych zmaganiach (w finale Pucharu Polski z Orlenem Wisłą Płock). Obaj potentaci są więc przyzwyczajeni do wygrywania, a jednak pewną przewagę psychologiczną będą mieli dzisiaj w Kolonii kielczanie

Reklama

CZYTAJ TEŻ: W taki sposób Łomża Vive awansowała do finału Ligi Mistrzów!

Łomża Viva znów zdobywa Barcelonę!

- Patrząc na ten sezon, to jednak Vive dwa razy wygrało z Barceloną, więc mentalnie powinno być mocniejsze - mówił w rozmowie z Interią Sławomir Szmal, legendarny bramkarz zespołu z Kielc i reprezentacji Polski. Do tych starć doszło w odstępie sześciu dni w listopadzie zeszłego roku, a jednak takie rzeczy na długo zostają w pamięci. Na zakończenie pierwszej rundy fazy grupowej Łomża Vive zmierzyła się bowiem z Barçą w Palau Blaugrana - stawką było pierwsze miejsce w tabeli grupy B. W Katalonii gospodarze nie przegrali spotkania w Lidze Mistrzów od grudnia 2015 roku, gdy ich halę zdobyli... kielczanie! Po wyrównanym początku przewagę zdobyli zawodnicy z Barcelony (10-6), ale jeszcze przed przerwą kapitalnie zaczęli grać gości. To oni uzyskali cztery trafienia przewagi (18-14) i już do końca spotkania prowadzenia nie oddali. Nie było więc 45. z rzędu meczu bez porażki w Lidze Mistrzów w swojej hali. - Gdy grasz z taką drużyną, zawsze możesz mieć okresy słabszej gry i momenty przestoju. Najważniejsze jednak żeby się podnieść i pokazać charakter. Moi zawodnicy poradzili sobie z presją, walczyli do końca i zasłużyli na tę wygraną - mówił po tamtym spotkaniu Tałant Dujszebajew.

Niesamowita pogoń kielczan. Barcelona na kolanach

 Sześć dni później doszło jednak do rewanżu w Kielcach i tu górą znów był mistrz Polski. Mecz miał jednak zupełnie inny przebieg, widać było rozdrażnienie Katalończyków po sensacyjnej porażce. To oni bardzo szybko odskoczyli (5-1), a później cały czas kontrolowali grę. Jeszcze w 52. minucie Katalończycy prowadzili 27-23, a jednak... stracili sześć ostatnich bramek. Bramkę Kielc dosłownie zamurował Andreas Wolff, w ofensywie szalał reprezentant Hiszpanii Alex Dujszebajew, który albo sam trafiał, albo dogrywał do obrotowych. A po ostatnim rzucie Arkadiusza Moryty hala w Kielcach niemal odleciała z radości. Takie rzeczy się pamięta, zwłaszcza, gdy coś zaczyna iść nie po własnych myślach. W tamtym meczu w Kielcach gracze z Kielc pokazali, ze potrafią dźwigać się z sytuacji skrajnie trudnych

Barcelona - Łomża Vive Kielce. Gdzie transmisja?

Finałowe starcie Ligi Mistrzów między Barceloną a Łomżą Vive - o godz. 18. Wcześniej w Lanxess Arenie w Kolonii zmierzą się THW Kiel i Telekom Veszprem, a stawką będzie trzecie miejsce (godz. 15.15). Transmisje z tych spotkań - w Eurosporcie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL