Reklama

Reklama

Barcelona faworytem Final4, w finale zagra z mistrzem Polski? Tak to widzą

Najpierw w Kolonii zjawiła się w środę Barcelona, w czwartek przed południem dołączyli do niej mistrzowie Polski z Kielc. Następni w kolejności byli szczypiorniści THW Kiel, a dopiero w czwartek wieczorem do hotelu dotarli gracze Telekomu Veszprem. Bukmacherzy faworytów do wygrania Ligi Mistrzów widzą bardzo podobnie - ich zdaniem w finale Barça powinna zmierzyć się z Łomżą Vive.

Od 2010 roku w jeden z weekendów w maju lub czerwcu niemiecka Kolonia jest stolicą piłki ręcznej - to tu odbywa się finałowy turniej z udziałem czterech najlepszych klubów w Europie. Po raz piąty od tego czasu w tym gronie jest mistrz Polski - Łomża Vive Kielce. To jednak wciąż niewiele przy osiągnięciu "Dumy Katalonii" - ona w Final4 zagra po raz dziesiąty.

I to właśnie Barcelona jest faworytem u bukmacherów - na jej zwycięstwo w całej rywalizacji kurs wynosi zwykle między 1,9 a 2:1. W finale mistrz Hiszpanii powinien zmierzyć się z Łomżą Vive Kielce (4:1) - szanse podopiecznych Tałanta Dujszebajewa są oceniane wyżej niż ich sobotniego rywala z Węgier (5:1). Najgorzej wygląda tu sytuacja THW Kiel, który w ostatnim czasie stracił dwóch podstawowych graczy: Sandera Sagosena i Hendrika Pekelera. Jego awans do finału byłby sporą niespodzianką, a wygranie całej Ligi Mistrzów - dużym wyczynem. Dziś za złotówkę postawioną na Niemców można wygrać sześć lub nawet siedem złotych.

Reklama

Kielce czekają na to, co się wydarzy w Kolonii

 Niemal dokładnie w takiej kolejności drużyny pojawiły się w hotelu Radisson Blue w Kolonii - jako pierwsza dotarła Barcelona, po niej zaś kielczanie. Katalończycy zameldowali się jako jedyni już w środę. - Chcieliśmy być tu najszybciej jak to możliwe - mówił bramkarz Barcelony Gonzalo Perez de Vargas, cytowany przez oficjalną stronę Ligi Mistrzów. Kielczanie do Kolonii wyruszyli także w środę, ale pierwszą noc spędzili w Warszawie, a następnego dnia rano polecieli do Niemiec. - Jesteśmy szczęśliwi, że się tu znaleźliśmy. A teraz poczekajmy, zobaczymy co się wydarzy - tonował nastroje trener kielczan Tałąnt Dujszebajew. Następny zjawił się zespół z Kilonii, który wyczarterował samolot, a na końcu dotarli Węgrzy z Telekomu Veszprem. Tym razem to oni mieli przygody w podróży, a nie kielczanie, którzy kiedyś przylecieli bez bagaży. - Wspaniale jest wrócić do Kolonii, bo zagrałem już tu wiele spotkań. Teraz jestem w nowej roli, szkoleniowca. Nikt nie wie, co się tutaj zdarzy, w Kolonii wszystko jest możliwe - powiedział trener Telekomu Momir Ilić.

Siódmy raz Telekomu, piąty - Łomży Vive

Turniej Final4 w wielu edycjach charakteryzował się tym, że często przegrywali tu faworyci. Telekom już po raz siódmy jest w tym gronie, trzy razy grał w wielkim finale, a wciąż nie podniósł pucharu. Kielczanie trzy razy przegrywali starcia w półfinałach, ale gdy już raz awansowali do ścisłego finału, to w niesamowity sposób go wygrali - właśnie z Veszprem. Kolejne emocje - w sobotę od godz. 15.15. Wtedy Łomża Vive zacznie mecz z Veszprem. O godz. 18 starcie Barcelony z THW Kiel.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL