Reklama

Reklama

Anna Wysokińska: Nie ustrzegłam się głupich błędów

Znakomita postawa Anny Wysokińskiej przyczyniła się w dużej mierze do zwycięstwa 29-25 polskich piłkarek ręcznych w towarzyskim meczu z Brazylią w Elblągu. - Nie ustrzegłam się jednak głupich błędów - krytycznie oceniła swoją grę bramkarka "Biało-czerwonych".

- Starałam się, podobnie jak koleżanki, dać z siebie wszystko, niemniej nie ustrzegłam się głupich błędów. Często znajdowałam się bowiem w innym rogu niż piłka. Po tym spotkaniu na pewno nie wpadłam samouwielbienie, bo wiem, że mam nad czym pracować - dodała Wysokińska.

Pracować musi także cała polska drużyna. Zwłaszcza nad odpowiednim wejściem w mecz, bo ponownie Polki pozwoliły w pierwszych minutach wypracować rywalkom wyraźną przewagę.

- To jest nasz główny mankament. Z reguły na początku spotkania spisujemy się słabo, ale wynika to z tego, że nie jesteśmy odpowiednio zgrane. Nie trenujemy ze sobą na co dzień i zbieramy się dopiero na kilka dni przed ważnym meczem. Staramy się ten czas jak najefektywniej wykorzystać, niemniej to za mało, żeby dobrze się poznać i wiedzieć, gdzie można w ciemno posłać piłkę - oceniła.

Reklama

Zawodniczka niemieckiego SG BBM Bietigheim uważa, że dwie wygrane z piątą drużyną ostatnich mistrzostw świata i szóstym zespołem igrzysk olimpijskich w Londynie jest dobrym prognostykiem przez rozpoczynającymi się 6 grudnia w Serbii mistrzostwami świata.

- Brazylia to przecież znakomita ekipa. Te zwycięstwa dodały nam wiary i potwierdziło, że systematycznie zbliżamy się do światowej czołówki. Jak widać nasze wcześniejsze wygrane ze Szwecją i Rosją nie były dziełem przypadku. Dzięki temu mamy świadomość, że wygrać można z każdym. Najważniejsze, żebyśmy utrzymały niezłą dyspozycję zaprezentowaną w konfrontacji z "Canarinhos". Nasza grupa jest niezwykle silna i w każdym spotkaniu musimy wspiąć się na wyżyny, bo przecież nikt się przed nami nie położy i nie odda za darmo dwóch punktów - stwierdziła.

Dla 26-letniej bramkarki mistrzostwa świata w Serbii będą pierwszą poważną imprezą. - To jest fantastyczna przygoda. Dla większości z nas będzie to debiut w mistrzostwach i dlatego chcemy pokazać się z jak najlepszej strony - zapewniła.

Po świetnym występie w drugim meczu z Brazylią Wysokińska z pewnością przybliżyła się do miana bramkarki numer jeden w polskim zespole. - Zawsze powtarzam, że najważniejszy jest interes drużyny i jeśli będziemy wygrywać, nie ma większego znaczenia, która z nas znajdzie się wtedy między słupkami - przyznała.

Po piątkowym meczu z Brazylią "Biało-czerwone" dostały trzy dni wolnego. 3 grudnia kadrowiczki zbiorą się na ostatnim przed wyjazdem do Serbii zgrupowaniu w Pruszkowie.

- Krótki odpoczynek i pobyt z rodziną bardzo się nam przyda. Teraz złapiemy trochę świeżości, bo podczas obozu we Władysławowie dostałyśmy solidnie po tyłku. Jestem jednak pewna, że ta praca zaprocentuje na mistrzostwach - podsumowała Anna Wysokińska.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne