41-letni bohater. Koniec serii w meczu Industrii. Będą emocje w Kielcach
Industria Kielce wygrała sześć ostatnich meczów w Lidze Mistrzów, OTP Bank-Pick Segedyn nie triumfował w żadnym z pięciu. I choć to w całym dwumeczu akcje Kielczan na awans do ćwierćfinału stały nieco wyżej, to jednak w pierwszym starciu na Węgrzech można się było spodziewać inicjatywy gospodarzy. I tak było, od początku do końca. Tyle że przewaga Picku ani razu nie była większa niż dwa trafienia. Aż do ostatniej minuty. A to oznacza, że w rewanżu (w środę 8 kwietnia o godz. 18.45) w Hali Legionów Industria będzie musiała odrobić trzy bramki straty.

Po pierwszej rundzie fazy grupowej nikt chyba nie zakładał, że Industria Kielce będzie walczyła o ćwierćfinał Ligi Mistrzów, mając atut rozegrania rewanżu w Hali Legionów. Kielczanie po siedmiu kolejkach mieli pięć punktów, zmagali się z plagą kontuzji - tu celem był sam awans do fazy pucharowej.
A na końcu zmagań przyszło sześć zwycięstw z rzędu - one wywindowały drużynę z Kielc na trzecie miejsce w grupie A. I spowodowały, że Industria wpadła w grze o ćwierćfinał na OTP Bank-Pick Segedyn - wicemistrza Węgier, który zwykle mniej więcej na tym etapie kończy swoją przygodę z Ligą Mistrzów. Albo rundę dalej.
Kielczanie pojechali na Węgry jeszcze bez Alexa Dujszebajewa, za to już z Szymonem Sićko, Arkadiuszem Moryto i Danielem Dujszebajewem. Byli faworytem dwumeczu, delikatnym, ale niekoniecznie tego pierwszego starcia. Bo choć Pick przegrał cztery z pięciu ostatnich spotkań w LM, a jedno zremisował w Płocku, to Tałant Dujszebajew przestrzegał: - Tabela nie oddaje ich siły. Tak mówił przed wyjazdem do Segedynu.
Liga Mistrzów. Industria Kielce grała w Segedynie. Pick był kiedyś jej "ulubionym" rywalem
Pierwsza minuta była wręcz wymarzona dla gości - Klemen Ferlin obronił sytuację sam na sam z Lazarem Kukiciem, po drugiej stronie z dystansu trafił zaś Daniel Dujszebajew. To była pierwsza ważna wiadomość, bo gdy Słoweniec świetnie spisywał się w poprzednich spotkaniach, Industria była w stanie wygrywać w Berlinie, Nantes czy Trondheim.
Tyle że później lepiej spisywał się drugi z bramkarzy - 41-letni Roland Mikler, niemal legenda Segedynu. I to dzięki niemu gospodarze odskoczyli na dwie bramki.

Trudno było mieć jakieś zastrzeżenia do gry defensywnej Industrii. Wicemistrzowie Polski bronili wysoko, Dylan Nahi często przeszkadzał graczom z Segedynu na 12. albo 13. metrze, to dawało efekty. Tyle że Węgrzy też świetnie bronili, zwłaszcza na środku, a swoje dodawał jeszcze Mikler. Niemniej OTP Bank-Pick nie był w stanie odskoczyć, a w 14. minucie Jorge Maqueda trafił na 6:6. A jeszcze przy okazji "wyrzucił" z karą Marina Jelinicia, który pchał go w powietrzu.
I taki to był w pierwszej połowie mecz: z coraz lepiej spisującą się kielecką defensywą, ale i Miklerem broniącym na poziomie 50 procent. Wynik był bliski remisu, a to nie była zła informacja dla KIelczan. Oni mieli rewanż na swoim terenie, być może już z Alexem Dujszebajewem.
KIedyś Pick był wymarzonym rywalem Industrii, która wciąż ma z tą węgierską drużyną dodatni bilans spotkań - 10 zwycięstw i 5 porażek w 16 starciach. Od 2023 roku to jednak zespół z Segedynu wygrał trzy z czterech spotkań, raz był remis.

I długo też w drugiej połowie sytuacja na boisku była taka sama. Kielczanie dobrze bronili, ale mieli problemy w ofensywie. I znów swoje robił Mikler, który do dziewięciu interwencji z pierwszej połowy dołożył w kwadrans trzy kolejne. Owszem, były chwile, gdy Pick odskakiwał na dwa trafienia, ale już za chwilę Kielczanie doskakiwali na remis.
Aż w końcu, w 48. minucie, objęli prowadzenie (18:17), gdy z karnego po raz piąty bramkarzy Picku pokonał Piotr Jarosiewicz. Tym razem rzucił między nogami Tobiasa Thulina. A za minutę już na prowadzeniu znalazł się wicemistrz Węgier.
I to Pick prowadził 1-2 bramkami w samej końcówce, dalej świetnie bronił Mikler. Ale i on nie dawał rady, gdy do karnych podchodził Jarosiewicz. W samej końcówce ofensywna niemoc Kielczan była jednak trochę większa, a i defensywa już tyle nie dawała. Na 20 sekund przed końcem Lazar Kukić rzucił w dalszy róg - na 26:23. To było najwyższe prowadzenie wicemistrza Węgier w tym spotkaniu.
Gościom została jeszcze jedna akcja, po czasie dla ich trenera. Industria też zagrała siedmiu na sześciu, ale z próby nic nie wyszło.
Rewanż w przyszłą środę w Kielcach. Lepszy zespół w dwumeczu zmierzy się z Magdeburgiem o miejsce w czerwcowym Final 4 w Kolonii.
Dokładny zapis relacji na żywo z meczu OTP Bank-Pick Segedyn - Industria Kielce można znaleźć tutaj.
OTP Bank-Pick Segedyn - Industria Kielce 26:23 (11:11)
OTP Bank-Pick: Mikler (16/37 - 43 proc.), Thulin (0/2 - 0 proc.) - Kukić 6, Šoštarić 4 (2/2 z karnych), Smarason 3, Toto 3, Garciandia 3, Rød 3, Jelinić 2, Bodó 1, Banhidi 1, Fazekas, Karalasz, Nikolić, Mačkovšek, Szilagyi.
Kary: 8 minut. Rzuty karne: 2/2.
Industria: Ferlin (11/35 - 31 proc.), Morawski (0/2 - 0 proc.) - Jarosiewicz 6 (6/6 z karnych), D. Dujszebajew 4, Vlah 4, Maqueda 3, Monar 3, Sićko 1, Moryto 1, Nahi 1, Karaliok, Olejniczak, Kounkoud, Rogulski, Jędraszczyk, Latosiński.
Kary: 6 minut. Rzuty karne: 6/6.











