Demolka w starciu mistrzyń olimpijskich. Holandia czekała na ten mecz. Oto drugi finalista
Gdy cztery dni temu w Ahoy Arenie w Rotterdamie Polska kończyła swój mecz z Austrią, w potężnym obiekcie kibice nie okazywali emocji, mecz ich średnio interesował, czekali na starcie swojej Holandii z Francją. Do dziś "Pomarańczowe" błyszczały, szły przez turniej w imponującym stylu. Aż w końcu trafiły na największą potęgę - Norwegię. I Ahoy Arena została uciszona. To był pokaz mocy. Dość szybko okazało się, z kim Niemki zagrają o złoto.

W mistrzostwach świata w Niemczech i Holandii Norwegia była do dziś niepokonana - i to żadna sensacja nie jest. Nie jest to nawet niespodzianka, bo podobnej sytuacji można było po prostu oczekiwać. Ale że taki sam status miała do piątku Holandia - już trochę może zaskakiwać. Zwłaszcza że wygrała już z Francją, broniącą mistrzowskiego tytułu, a w ćwierćfinale - dość pewnie - z coraz lepszym zespołem Węgier.
Prawdziwy sprawdzian, czy ten zespół stać na złoty medal, miał jednak nastąpić dziś. W starciu z dream teamem, który w przeciwieństwie do Francji, występuje na mundialu w niemal najmocniejszym składzie.
I przez kwadrans takie to spotkanie było: dziewięć tysięcy kibiców w Ahoy Arenie niosło Holenderki.
A później mistrzynie pokazały wielką klasę.
Mistrzostwa świata w piłce ręcznej. Niemcy w finale. Dołączyć miał lepszy z pary Holandia - Norwegia
W 14. minucie drugiego półfinału Estavana Polman trafiła na 7:7 - i to był ważny moment w tym spotkaniu. Oba ćwierćfinały w Rotterdamie, ale też wcześniejszy mecz Niemek z Francuzkami w półfinale wyglądały podobnie. Równy kwadrans, a później ucieczka jednej z drużyn na kilka bramek. I przewaga ta wystarczała do samego końca.
Za całą ofensywną grę odpowiedzialny był duet Nora Mørk - Henny Reistad. Ta pierwsza wykonywała też karne, ta druga posyłała bomby z drugiej linii. Zdobyły pierwszych osiem bramek dla Norwegii, dopiero w 16. minucie ich serię przerwała Thale Rushfeldt Deila - na 9:7. Wtedy jeszcze w bramce włączyła się Katrine Lunde. Bramkarka legendarna, której pewnie cała szafa w domu nie wystarcza na schowanie wszystkich medali. Ma 45 lat i wygrane wszystko co tylko możliwe.

Norweżki prezentowały galaktyczną piłkę ręczną. Momentalnie przechodziły do kontr, a w ataku pozycyjnym szalała Reistad. W pierwszej połowie oddała siedem rzutów, wszystkie wpadły do bramki. A w 28. minucie jej zespół prowadził 17:12.
Holenderki nie grały może źle, tworzyły sobie sytuacje. Tyle że to było za mało, bo jeszcze musiały pokonać Lunde. Choć i Yara Ten Holde błysnęła w końcu przy rzucie karnym Mørk.
Jeśli ktoś myślał, że Norweżki zaczną się choć trochę oszczędzać, był w błędzie. Już w pierwszej akcji Lunde obroniła rzut Holenderki i natychmiast zagrała piłkę przez całe boisko, Anniken Wollik pokonała Ten Holte. W 34. minucie mistrzynie olimpijskie prowadziły już 21:15, emocje na trybunach Ahoy Areny zaczęły gasnąć. A bynajmniej nie był to koniec.

Norweżki uciekły na siedem trafień, Dione Housheer pierwszy raz zmarnowała rzut karny. Szwedzki trener Holenderek Henrik Signell jeszcze próbował coś zmienić, zachęcał swoje podopieczne do gry na zwodzie, do indywidualnych wejść. To co działało przez cały turniej, dziś nie mogło doprowadzić do sukcesu. Gdy Norwegia uciekła na 24:15, było po meczu. Tak się przynajmniej wydawało.
W grę Norweżek wdało się jednak rozprężenie, jakby były zbyt pewne. W 46. minucie mistrzynie olimpijskie prowadziły tylko 25:21, przegrały ostatni fragment 1:6. I ich trener Ole Gjekstad poprosił o czas.
To wystarczyło, za moment kibice w hali w Rotterdamie znów byli zrezygnowani. Gdy w 56. minucie Reistad trafiła z karnego, jej zespół prowadził 32:23. Skończyło się na 35:25.
Norwegia dołączyła więc do Niemiec. Te zespoły zmierzą się w niedzielnym finale mistrzostw świata. W starciu o brąz dojdzie do rewanżu Francji i Holandii.
Holandia - Norwegia 25:35 (14:18)
Holandia: Ten Holte (3/21 - 14 proc.), Duijndam (4/21 - 19 proc.) - Housheer 6 (3/4 z karnych), Polman 6, Malestein 3, Nusser 2, Freriks 2, Abbingh 1, van Vetering 1, Sprengers 1, Maarschalkerweerd 1, Vollebregt 1, van der Vliet 1, van Maurik, van der Helm, Dulfer.
Kary: 4 minuty. Rzuty karne: 3/4.
Norwegia: Lunde (9/30 - 30 proc.), Raasok (2/5 - 40 proc.) - Reistad 10 (2/2 z karnych), Mork 5 (3/5), Kristiansen 3, Aardahl 3, Ingstad 3, T.R. Delia 3, Wollik 3, Skogrand 1, Aune 1, Breistol 1, Bakkerud 1, Hovden 1, L.R. Delia, Henriksen.
Kary: 8 minut. Rzuty karne: 57.











