2007-2016 to był złoty okres w historii polskiej piłki ręcznej. Może nie do końca złoty, bo na najwyższym stopniu podium reprezentacja nie stanęła, ale za to zdobyła trzy medale mistrzostw świata (srebrny w 2007 roku i dwa brązowe - 2009 i 2015). A do tego otarła o olimpijskie podium (czwarte miejsce w 2016 roku) i mistrzostw Europy (czwarte miejsce w 2010 roku).
Reprezentacja Polski - europejski średniak
I nagle wszystko się ucięło. Czołowi piłkarze ręczni zaczęli kończyć reprezentacyjne kariery, a następców nie było widać. I błyskawicznie kadra stała się europejskim średniakiem. Po brązowym medalu mistrzostw świata w 2015 roku na kolejnym turnieju (2017) zajęła dopiero 17. miejsce, a na następny (2019) w ogóle się nie zakwalifikowała, podobnie jak na mistrzostwa Europy w 2018 roku.
Kolejne wyniki na wielkich turniejach też były rozczarowujące. Na mistrzostwach świata Polacy zajmowali kolejno 13., 15., a w tym roku dopiero 25. miejsce, co oznaczało, że nawet nie wyszli z grupy, choć do drugiej fazy awansowały trzy z czterech zespołów. Mistrzostwa Europy? 21., 12. i 16. lokata dwa lata temu - też bez wyjścia z grupy.
Kolejni selekcjonerzy nie byli w stanie podnieść reprezentacji. Nawet Marcin Lijewski, czyli jeden z twórców sukcesów na boisku, poległ jako trener. Niemal rok temu Związek Piłki Ręcznej w Polsce postawił na Hiszpana Jotę Gonzaleza. Jednak jak na razie także on nie odmienił kadry, która z trudem zakwalifikowała się na mistrzostwa Europy. Biało-Czerwoni nie potrafili wygrać nawet z Izraelem (remis i porażka), a awans zawdzięczają temu, że w ostatniej kolejce Portugalia pokonała Izraelczyków.
Rywale reprezentacji Polski - zgrani Węgrzy, mocni Islandczycy i zaskakująco dobrzy Włosi
W mistrzostwach Europy Polacy trafili do trudnej grupy. Jej faworytem są Węgrzy, ćwierćfinaliści trzech ostatnich mistrzostw świata, uczestnicy igrzysk w Paryżu i piąta drużyna Europy. Także Islandczycy na papierze to drużyna poza zasięgiem. Zagrali w ośmiu mistrzostwach świata z rzędu, a w 2025 roku zajęli dziewiąte miejsce. Z kolei w mistrzostwach Europy byli ostatnio na szóstym i na dziesiątym miejscu. Wreszcie Włosi - przez lata nie odgrywali żadnej roli w piłce ręcznej. W ubiegłym roku zagrali dopiero drugi raz w mistrzostwach świata i zajęli wyższe miejsce nie Polacy - 16. Występ w mistrzostwach Europy będzie pierwszym od 1998 roku i nie powinno się ich lekceważyć.
Tak trener Gonzalez charakteryzuje rywali. -Węgrzy to jeden z najlepszych zespołów mistrzostw. Mają dobrych graczy na każdej pozycji, a do tego długo pracują w podobnym składzie z tym samym trenerem - podkreśla. - Islandczycy mają znakomitych zawodników w grze jeden na jeden i bardzo trudno przeciwko nim bronić. Do tego dobrze rozumieją się z obrotowymi i mocno rzucają z dystansu. Mają jeden z najlepszych ataków w stawce. Włosi w przeszłości byli słabsi, ale to się zmieniło. Prezentują ciekawe rozwiązania taktyczne, do których będziemy musieli się dostosować.
Sukcesem będą dobre wyniki i awans do rundy głównej.
Polacy zaczną od najtrudniejszego meczu - z Węgrami. By myśleć o awansie, ważniejsze będą spotkania z Islandczykami i Włochami. Zwycięstwa nad tymi rywalami pozwoliłyby zrealizować cel. - Sukcesem będą dobre wyniki i awans do rundy głównej. Chcemy pokazać, że robimy postępy i możemy rywalizować z najlepszymi. Drugi cel to sprawić, by polscy kibice byli dumni z naszej gry i zawodników - dodaje trener Gonzalez.
Kadra przygotowywała się do mistrzostw Europy w ośrodku w Cetniewie. Tam w zamkniętych sparingach dwukrotnie zmierzyła się z Serbią, która też zagra w mistrzostwach Europy. Biało-Czerwoni minimalnie wygrali (33:32) i zremisowali (32:32). - Trener przekazał nam dużo niuansów taktycznych. Sparingi pokazały dobre i złe rzeczy w naszej grze. Zwłaszcza w drugim meczu było więcej błędów z naszej strony. To sygnał, że wciąż trzeba jeszcze coś zmieniać i szukać najlepszych ustawień. Przećwiczyliśmy niemal wszystkie zagrywki, które przez ponad tydzień trenowaliśmy - mówi na oficjalnej stronie związku skrzydłowy Arkadiusz Moryto.
Reprezentacja Polski bez Kamila Syprzaka
W 18-osobowej kadrze powołanej przez trenera Gonzaleza połowa to zawodnicy, którzy grali w ostatnich mistrzostwach świata (Przytuła, Jędraszczyk, Olejniczak, Paterek, Pietrasik, Moryto, Marciniak, Gębala i Czapliński). Hiszpan postawił na innych bramkarzy (Skrzyniarz, Wałach), a największym osłabieniem jest brak Kamila Syprzaka, który w trakcie wspomnianego turnieju opuścił kadrę - według związku samowolnie, a zdaniem zawodnika wszystko było ustalone.
- Trafiliśmy do trudnej grupy. Naszą siłą jest drużyna i pomaganie sobie nawzajem. Piłka ręczna to sport zespołowy i wierzę, że umiejętności indywidualne będziemy w stanie przekuć na jak najlepszą grę. Kibice mogą być pewni, że nie zabraknie nam odwagi i zaangażowania - obiecuje Michał Olejniczak. -Zdajemy sobie sprawę, że ostatnie lata są dla naszej piłki ręcznej trudne, że sukcesów nie ma, ale pracujemy ciężko, mamy nowego trenera i założenia, które będziemy chcieli wykorzystać jak najlepiej.
Rozgrywający Industrii Kielce charakteryzuje też pierwszego rywala. - Ze względu na warunki fizyczne Węgrzy będą bardzo trudnym przeciwnikiem. Trzeba będzie wykonać bardzo dużo pracy, by zatrzymać obrotowych Bence Banhidiego czy Miklosa Rosta. Do tego rywale dysponują dużym zagrożeniem z drugiej linii, więc musimy być bardzo dobrze przygotowani taktycznie i pamiętać o każdym detalu, który trenowaliśmy - zaznacza Olejniczak.



















