Ruszyli z Polski, wpadli na Hiszpanię. Emocje na starcie mistrzostw Europy
Na ten moment kibice piłki ręcznej czekali od tygodni - w Oslo i Herning oficjalnie rozpoczęły się mistrzostwa Europy mężczyzn. Francja - Czechy oraz Hiszpania - Serbia, to pierwsze pojedynki turnieju. W Danii próbowali się przechytrzyć dwaj znakomici hiszpańscy szkoleniowcy: Jordi Ribera prowadzi Hiszpanię, Raul Gonzalez zaś Serbię. A w obu ekipach są zawodnicy, którzy byli, są lub będą związani z polskimi klubami. Kluczowy okazał się pierwszy fragment tego spotkania, z dużym udziałem gwiazdy mistrza Polski.

Jeszcze niedawno Hiszpanów rozpatrywano tylko w jednej kategorii: głównego kandydata do medalu w każdym mistrzowskim turnieju. Od 2014 do 2022 roku medale w każdych mistrzostwach Europy, w tym dwa złote, cztery krążki w mistrzostwach świata po 2010 roku, do tego medale olimpijskie. Tylko ta starsza generacja zawodników już odeszła z kadry, a młodzież nie zdążyła wymienić jej na czas.
Potwierdziły to poprzednie mistrzostwa Europy (13. miejsce) i mistrzostwa świata (18. pozycja). Będące klęską Hiszpanów, którzy wygrali w nich trzy z dziewięciu spotkań. Pomiędzy były jeszcze igrzyska olimpijskie z brązowym medalem, ale tamten turniej jest zupełnie inny. Trzeba wyjść z grupy i całe siły rzucić na ćwierćfinał. O czym w przeszłości w Pekinie czy Rio de Janeiro przekonał się nasz zespół.
Hiszpanie nie byli losowani z pierwszego koszyka, w ich grupie A za faworyta uważano Niemcy. Stąd tak ważne było spotkanie przebudowanej ekipy Jordiego Ribery z nieobliczalną Serbią, prowadzoną od niedawna przez Raula Gonzaleza, w ostatnich latach związanego z PSG. Mierzyli się w grupie eliminacyjnej do tego turnieju, raz o dwie bramki była lepsza Hiszpania, raz o dwie bramki zaś Serbia. I takiego starcia spodziewano się w Herning - bardzo zaciętego.
Mistrzostwa Europy w piłce ręcznej. Hiszpania kontra Serbia, emocje w Herning
Kluczowe w tym meczu okazały się pierwsze minuty, w 11., gdy trafił z koła obrotowy Orlenu Wisły Płock Abel Serdio, Hiszpanie prowadzili 7:3. Początek meczu - można jeszcze machnąć ręką. Trener Serbów nie zamierzał, poprosił o przerwę, w końcu coś się ruszyło w jego zespole w grze ofensywnej. Już do końca spotkania jedno się jednak nie zmieniło - Serbia nie zdołała zmniejszyć strat do mniej niż dwóch bramek. Jakoś postraszyć faworyta, bo tym jednak była Hiszpania.
Niewiele przed przerwą wnosili po obu stronach bramkarze, gwiazdy dwóch najlepszych klubów Europy: Dejan Milosavljev z Fuchse Berlin i Sergey Hernandez z Magdeburga. Po prostu Hiszpanie nieco lepiej bronili i mniej pudłowali w czystych sytuacjach. Pod koniec pierwszej połowy ich przewaga wynosiła cztery-pięć bramek.

I na dobrą sprawę niewiele zmieniło się po przerwie, choć Serbowie zagrali nieco lepiej. Dobre wejście zaliczył bramkarz Hiszpanów Ignacio Biosca, niegdyś broniący w ekipie z Płocka - obronił karnego Darko Dukicia. Trochę poprawił skuteczność po drugiej stronie Milosavljev, który latem przejdzie do Industrii Kielce, ale niewiele.
Gdy zaczynało się ostatnie 10 minut spotkania, Hiszpania prowadziła 26:23. To dużo, patrząc na to spotkanie, ale i mało, jeśli spojrzymy na piłkę ręczną. A w 53. minucie obie ekipy dzieliły już tylko dwie bramki, Serbowie mieli piłkę. I grali siedmiu na sześciu w polu, co ćwiczyli w niedawnym dwumeczu z Polską. Szansę zmarnowali, Sergey Hernandez łatwo rzut obronił. A Alex Dujszebajew znów dał Hiszpanom względny spokój.

Za moment Hernandez zaliczył kolejną obronę, a rozgrywający Industrii stworzył pozycję rzutową Ianowi Tarrafetowi. I było właściwie po emocjach. Jeszcze w ostatniej minucie Uros Borzas mógł trafić na 28:29, ale nawiązanie tak bliskiego kontaktu nie było jednak tego dnia dane Serbom.
Hiszpania wygrała więc 29:27, zaliczyła udany start. I pewnie podobnego sukcesu będzie jeszcze potrzebować w spotkaniu z Austrią, już w sobotę. A wtedy główna faza turnieju stanie się już niemal pewna.
W drugim spotkaniu EURO, w Oslo, Francja rozbiła Czechy 42:28 (20:14).











