Doba do meczu Polaków, a tu euforia w Niemczech. Za sprawą Andreasa Wolffa
W piątek w Kristianstad reprezentacja Polski rozegra swoje pierwsze spotkanie w mistrzostwach Europy - rywalem będą Węgry. A już w czwartek turniej oficjalnie wystartował: w Oslo i Herning. W tym drugim mieście, w Danii, oba mecze były wyśmienite, najpierw starcie Hiszpanii z Serbią, później Niemiec z Austrią. A nad Łabą i Renem aspiracje są olbrzymie, sięgają finału turnieju. Jak w igrzyskach w Paryżu. I na razie niemieccy kibice mogą być pewni jednego: Andreas Wolff jest w formie.

Owszem, od września do czerwca trwają rozgrywki Ligi Mistrzów - piłkę ręczną w najlepszym wydaniu można więc śledzić przez większą część roku. Między połową grudnia a połową lutego wstrzymane są jednak te klubowe zmagania. A w styczniu zawsze przychodzi czas na najważniejsze, nie licząc igrzysk olimpijskich, zmagania reprezentacyjne. W latach parzystych są to mistrzostwa Europy, w nieparzystych - mistrzostwa świata.
Trudniejsze, i to wie każdy, są te kontynentalne. Bo drużyn słabych tu nie ma, są co najwyżej średniacy, którzy potrafią czasem mocno się odgryźć. Jak Austria dwa lata temu, gdy była w stanie wyrzucić z fazy grupowej Hiszpanię, ale też m.in. zremisować z Chorwacją czy Niemcami. Teraz wznów trafili do jednej grupy, z Serbią i Hiszpanią. Bardzo w sumie wyrównanej, choć jednak z faworytem. Czyli z Niemcami.
A to aktualny wicemistrz olimpijski z Paryża, który jednak tej pozycji nie potwierdził rok temu na mundialu. Tam był pasjonujący ćwierćfinał z Portugalią, nową siłą w handballu, przegrany po dogrywce. Teraz cel jest jeden: medal mistrzostw Europy. A najlepiej finał, bo o złocie chyba nikt poważnie nie myśli. Dania wydaje się być poza zasięgiem wszystkich ekip.
Mistrzostwa Europy. Niemcy kontra Austria w Herning. Koncert byłego bramkarza Industrii
Niemcy swoje ostatnie złoto w mistrzostwach Europy zdobyli 10 lat temu - w Polsce. To wtedy pojawiła się nowa bramkarska gwiazda, czyli Andreas Wolff. Do dziś jeden z najlepszych na świecie, a przez kilka lat czarował przecież w bramce Industrii Kielce. Jeśli Wolff jest w formie, Niemcy mogą śnić o sukcesach. A dziś, w potyczce z Austrią w Herning, dość szybko pokazał, że w niej jest. Zatrzymywał rywali, głównie ze skrzydeł. I dostał wsparcie w polu - ze strony Johannesa Golli. Ten duet zburzył cały plan Austriaków.

Austria z kolei, prowadzona przez Ikera Romero, żadną potęgą nie jest, choć poprzednie mistrzostwa Europy pokazały, że może sprawiać niespodzianki. I wykreowały gwiazdy drużyny, głównie bramkarza Constantina Möstla, który szybko trafił do Bundesligi i dziś jest w niej wyróżniającym się graczem.
Przy czym z boku Austriaków źle się ogląda, nie grają widowiskowo. Zwalniają tempo, szukają szansy w grze siedmiu na sześciu, bardzo agresywnie bronią. Stąd i kary już na samym początku, sędziowie z Czarnogóry musieli nimi powstrzymać zapędy Eliasa Kofflera.
Przez kwadrans Austriacy zdobyli tylko trzy bramki, Wolff miał 50 procent skuteczności, choć i Möstl dobrze bronił. Chwila słabości wicemistrzów olimpijskich sprawiła jednak, że już w 18. minucie był remis - 6:6. Austriacy zaczęli jednak popełniać błędy, nie łapali piłek, to kończyło się kontrami. Faworyci szybko uciekli na cztery trafienia (11:7), spokojnie wygrali pierwszą połowę. A Wolff miał w niej ponad 38 procent skuteczności, odbił pięć piłek z 13. Co znaczy, jak źle rywale kończyli swoje akcje.
Ten mecz nie był jednak jeszcze rozstrzygnięty, Austria odrobiła po przerwie połowę strat. I nagle znów popełniła kilka błędów, w 39. minucie zrobiło się 17:12.
Czyżby koniec emocji? Oj nie, Niemcy sami stworzyli sobie problemy. Za szybko kończąc akcje, oddając czasem nieprzemyślane rzuty z połowie boiska do pustej bramki. W 54. minucie Austriacy trafili na 24:26, a jeszcze Golla dostał karę dwóch minut.

Do dramatu w końcówce nie dopuścił jednak Wolff - broniąc w końcówce karnego Sebastiana Frimmela. Były bramkarz Industrii zaliczył 12 udanych interwencji - miał ponad 36 procent skuteczności.
Niemcy - Austria 30:27 (12:8)
Niemcy: Wolff (12/33 - 36 proc.), Späth (0/5 - 0 proc.) - Golla 7, Zerbe 6 (3/4 z karnych), Schluroff 4, Ušcins 4, Knorr 3, Köster 3, Mertens 2, Grgic 1 (0/1), Langhoff, Häseler, Kiesler, Semper, Fischer, Kohlbacher.
Kary: 6 minut. Rzuty karne: 3/5.
Austria: Möstl (6/27 - 22 proc.), Bergmann 2/9 - 22 proc.) - Frimmel 9 (4/5 z karnych), Nigg 7, Hutecek 6, Wagner 2, Božovic 1, Bilyk 1, Kofler 1, Mahr, Petrusic, Moser, Beloš, Herburger, Živkovic, Damböck.
Kary: 10 minut. Rzuty karne: 4/5.
W drugim meczu tej grupy Hiszpania wygrała z Serbią 29:27 (19:15).
W grupie C (Oslo) Francja rozbiła Czechy 42:28 (20:14), a Norwegia - Ukrainę 39:22 (22:11).













