Demolka tuż przed meczem Polaków. Ostrzeżenie dla Biało-Czerwonych
Meczem z Węgrami polscy piłkarze ręczni rozpoczną Mistrzostwa Europy - najważniejszą imprezę w 2026 roku. Zanim jednak sami wyszli na parkiet Kristianstad Areny, pojedynek w niej stoczyli grupowi rywale: Islandczycy i Włosi. Bardzo ważny dla nas, pokazujący siłę obu drużyn na starcie turnieju. Przez kwadrans było to równe starcie, a później Biało-Czerwoni zobaczyli, co się może stać, gdy się pozwoli zawodnikom z Wyspy rozpędzić. Po pół godzinie spotkanie było już rozstrzygnięte.

Węgry i Islandia zagrają we wtorek w Kristianstad na południu Szwecji o pierwsze miejsce, a Polska z Włochami - o trzecie. Naprawdę ciężko jest znaleźć we wskazaniach ekspertów jakąś inną opinię, trzeba się naprawdę o taką postarać. I tylko w Polsce, co oddaje w sumie postrzeganie naszej reprezentacji w obecnych czasach.
Gdy kilkanaście lat temu Polacy ruszali na Mistrzostwa Europy, w których i tak radziliśmy sobie gorzej niż na mundialach, to celem były medale. Raz udało się za czasów Bogadana Wenty wskoczyć do półfinału - i tyle. Bo EURO to najtrudniejsza impreza, tu nie ma łatwych spotkań z ekipami z Azji, Ameryki Północnej czy Oceanii.
A drużyny Węgier czy Islandii po prostu są wyżej notowane niż nasza, na dodatek pozbawiona Szymona Sićki czy Kamila Syprzaka. Aby awansować do zasadniczej fazy turnieju, musimy jedną z nich pokonać, bo Włochy to jednak zespół na naszym poziomie. Albo w piątek Węgrów, albo w niedzielę Islandczyków.
Na dzień dobry mogliśmy przekonać się, co na tę chwilę prezentują ci ostatni. I trochę można się tej niedzielnej potyczki obawiać.
Mistrzostwa Europy. Pierwszy mecz w "polskiej" grupie F. Islandia grała z Włochami
Trudno zrozumieć, jakim cudem od kilkunastu lat Islandczycy nie są w stanie zdobyć medalu na wielkiej imprezie. Mało tego, w ostatnich 10 turniejach mistrzowskich tylko raz znaleźli się w najlepszej ósemce.

A przecież to zespół mający mocne punkty na każdej pozycji: z gwiazdami Magdeburga na rozegraniu (Gisli Kristjansson i Omar Ingi Magnusson), z bramkarzem Barcelony Viktorem Hallgrimssonem, z innymi gwiazdami z Bundesligi czy węgierskich klubów z Segedynu i Veszpremu.
Pierwszym sprawdzianem dyspozycji drużyny z północy Europy było starcie z Włochami. Niby "Kopciuszkiem" na salonach, dla których to dopiero drugi mistrzowski turniej po 30 latach przerwy, a łącznie trzeci w historii. Zespołem grającym bardzo nieprzyjemnie dla rywala, bez zagrożenia z drugiej linii, za to "kombinującym" na potęgę. Tak w obronie, gdzie wychodzą nawet do systemu 3-3, jak i w ataku.
Po kwadransie Islandia prowadziła tylko 8:7, a wcześniej nawet przez chwilę przegrywała. Za moment Marco Mengon miał okazją sam na sam z doskonale znanym w naszym kraju Viktorem Hallgrimssonem - i ten pojedynek z rosłym Islanczykiem przegrał. "Wikingowie" nieznacznie uciekli, Hallgrimsson zatrzymał też przy rzucie karnym Mikaela Helmerssona. I szybko Włochów dopadł zauważalny kryzys, Islandia znakomicie broniła. A jeszcze miała w ataku swój eksportowy duet: Magnusson/Kristjansson.
Efekt? 12:7 w 20. minucie, Włosi byli kompletnie bezradni. Tę niemoc przerwał dopiero Leo Prantner, rezerwowy skrzydłowy w Füchse Berlin. Tyle że losów tego starcia nie można już było odwrócić. I Włosi mieli tego świadomość.
Pierwszą połowę Islandia wygrała dziewięcioma bramkami (21:12), w drugiej Islandia już nie podkręcała tempa. Nie było potrzeby ryzykować, a i tak momentami obie ekipy dzieliło 11 trafień.

Jakby było mało, Christian Manojlovic, w ataku, zdzielił łokciem w twarz Kristjanssona - i po obejrzeniu powtórek hiszpańscy sędziowie pokazali włoskiemu rozgrywającemu czerwoną kartkę. Włoski zespół w końcówce rozpadł się całkowicie. Skończyło się na wyniku 39:26, to on trafi do tabel.
A o godz. 20.30 rozpocznie się drugie spotkanie w tej grupie: Węgry - Polska.
Islandia - Włochy 39:26 (21:12)
Islandia: Hallgrimsson (5/24 - 21 proc.), Gustavsson (0/5 - 0 proc.) - Smarason 8, G. Kristjansson 7, Magnusson 6, Elisson 5, Thorkelsson 4, Rikhardsson 2, V. Kristjansson 2, Jonsson 1, Arnarsson 1, Einarsson 1, Thrastarson 1, Runarsson 1, Gislason 1, Vidarsson.
Kary: 8 minut. Rzuty karne: 5/6.
Włochy: Ebner (8/37 - 22 proc.), Panitti (4/12 - 33 proc.) - Prantner 7, S. Mengon 4, Manojlovic 3, Savini 2, M. Mengon 2, Bortoli 2, Helmersson 2, Dapiran 1, Bulzamini 1, D'Antino 1, Sirot 1, Sontacchi, Pirani, Romei.
Kary: 6 minut. Rzuty karne: 3/6.





![Polskie derby dla Resovii. Zawiercie zatrzymane w Lidze Mistrzów [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MBZXMYWMF92JI-C401.webp)
![Niespodzianka w LM była blisko! Projekt uratował się w tie-breaku [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MBZXG5I446KE7-C401.webp)





