Zieliński uciszył trybuny. Nie do wiary, co Polak zrobił w meczu Serie A
W ostatnim czasie Piotr Zieliński stał się jednym z fundamentów Interu Mediolan. Polski pomocnik notuje kolejne świetne występy, a jego wyczyny znajdują poklask w całej słonecznej Italii. Swoją dobrą formę Zieliński udowodnił podczas sobotniego ligowego starcia z Udinese. Po jego nietuzinkowym zagraniu, w szeregach kibiców gospodarzy zapanowała głucha cisza.

W ostatnich miesiącach Piotr Zieliński stał się synonimem piłkarskiej niezawodności. Od czasu przejęcia sterów Interu Mediolan przez Cristiana Chivu, reprezentant Polski otrzymuje szanse regularnych występów w wyjściowej jedenastce. Za możliwość tą odpłaca się rumuńskiemu szkoleniowcowi z nawiązką.
Włoskie media niemalże cały czas zachwycają się świetną dyspozycją piłkarza z kraju nad Wisłą. Być może nie wpisuje się on zbyt często na listę strzelców i asystentów, lecz na boisku wykonuje wiele pracy, która umożliwia jego kolegom odwracanie losów rywalizacji. Tak też było w sobotnim starciu ligowym z Udinese. To właśnie podczas tego spotkania Zieliński sprawił, że na krótki moment kibice gospodarzy tego pojedynku całkowicie zamilkli.
Kosmiczne zagranie Zielińskiego. Polak z kluczowym podaniem w meczu Serie A
Obecnie Inter Mediolan zajmuje pozycję lidera tabeli Serie A. Każdy mecz jest więc dla "Nerazzurrich" małą wojną o tytuł mistrzowski. Starcie z Udinese nie było tutaj wyjątkiem.
W okolicy 20. minuty Piotr Zieliński dostał piłkę w środkowej strefie boiska. Polak miał sporo miejsca, bowiem defensywa gospodarzy była mocno cofnięta. Jeden z rywali zaczął biec w kierunku Polaka, będąc zapewne przekonanym, że ten rozpocznie rajd w stronę pola karnego. 31-latek z kraju nad Wisłą zauważył jednak, że jego przeciwnik utworzył w ten sposób ogromną lukę. Postanowił wykorzystać ją, aby zrobić coś magicznego.
W kierunku pola karnego wybiegał właśnie klubowy kolega Zielińskiego, Pio Esposito. Widzący to Polak posłał w jego stronę bardzo ryzykowne podanie. Żaden z rywali nie spodziewał się takiego zagrania, dlatego też futbolówka ostatecznie trafiła pod nogi młodego Włocha. Ten wyparzył natomiast nadbiegającego Lautaro Martineza. Piłka momentalnie trafiła do Argentyńczyka. Martinez zrobił z nią to, co potrafi robić najlepiej - strzelił bramkę, która w ostatecznym rozrachunku dała "Nerazzurrim" upragnione zwycięstwo. Gol był jednak w głównej mierze zasługą Piotra Zielińskiego, który swoim nieoczywistym zagraniem wykreował kolegą z drużyny niepowtarzalną okazję bramkową.












