Zieliński na ustach Włochów po tym, co zrobił. Głośno po meczu, nie wahali się
Inter Mediolan awansował do finału Pucharu Włoch, chociaż w rewanżowym starciu z Como nie brakowało dramaturgii. "Nerazzurri" wygrali ostatecznie 3:2, a Piotr Zieliński rozpoczął mecz w pierwszym składzie, jednak nie będzie dobrze wspominał tego występu. Opuścił boisko już po godzinie gry, a druga bramka dla rywali, którzy prowadzili już nawet 0:2, padła po jego indywidualnym błędzie. Wybawicielem ekipy z Miediolanu okazał się zmiennik Polaka, Petar Susić.

Wszystko zaczęło się od pięknej szarży Piotra Zielińskiego w 6. minucie, kiedy to jeden z liderów reprezentacji Polski zabawił się na lewym skrzydle i prawie zaliczył asystę. Zawiódł tu niestety kolega z drużyny. - ZIELIŃSKI SHOW! "Zielu" slalomem zjeżdża w lewo, mija dwójkę rywali i wpada na środek pola karnego, gdzie Bonny lekko dotknął piłki i mógł umieścić ją w bramce - zachywali się dziennikarze "La Gazzetta dello Sport" w relacji na żywo.
Kłopoty gospodarzy - i Zielińskiego - po nieco ponad trzydzistu minutach, zaczęły się od zbytniej brawury przy próbie wyprowadzenia piłki od własnej bramki. Ostatecznie naciskani "Nerazzurri" stracili futbolówkę, która wyszła na aut. Od tego momentu goście zaczęli budować swój atak pozycyjny, którego zwieńczeniem była szarża Ignace Van der Brempta prawym skrzydłem i wycofanie piłki do Martina Baturiny. Młody Chirwat od razu uderzył na bramkę, pokonując bramkarza rywali, odbijając jeszcze piłkę od dalszego słupka.
Po zmianie stron po przerwie wcale nie było lepiej dla ekipy Polaka. Goście znad Como wykorzystali fatalne podanie Zielińskiego, które trafiło w rywala i wyszli z błyskawiczną kontrą. Nasz pomocnik wracał jeszcze do obrony, ale nie dogonił Lucasa Da Cunhi, który miał mnóstwo czasu, aby ułożyć sobie piłkę, przycelować i pokonać bramkarza płaskim strzałem na długi słupek z ostrego kąta.
- Zielinski źle rozegrał, podając piłkę Nico Pazowi, a ten następnie perfekcyjnie podał do Da Cunhy, który wbiegł w pole karne i uderzył na dalszy słupek, myląc Martineza - grzmiało po błędzie Polaka "Corriere dello Sport".
Polak chciał się szybko zrehabilitować, dochodząc w 56. minucie do sytuacji strzeleckiej sprzed pola karnego, ale piłka uderzona wewnętrzną częścią buta poszybowała wysoko nad bramką.
Zanim na zegarze wybiła 60. minuta spotkania, Piotra Zielińskiego na murawie już nie było. Cristian Chivu zdjął zarówno Polaka, jak i Federico Dimarco. W miejsce "Ziela" zameldował się Petar Susić.
Chorwat okazał się zbawieniem dla "Nerazzurrich", notując dwie asysty przy golach Hakana Calhanoglu w 69. i 86. minucie, a na koniec strzelając bramkę na 3:2 - na wagę awansu do finału Pucharu Włoch.
- Powrót z Sučićem! Sensacyjny powrót Interu na San Siro! Prowadzenie zapewnił niezwykły Sučić, który po dwóch asystach dla Calhanoglu, otrzymał piłkę od samego Turka, a następnie pokonał Buteza strzałem z wślizgu. Stadion zamienił się w kocioł, a wszyscy Nerazzurri świętują - czytamy w relacji "Corriere dello Sport".
Dla Polaka nie był to najlepszy występ, jednak wygrana "Nerazzurrich" sprawiła, że uśmiech nie schodził mu z twarzy. Po ostatnim gwizdku, razem z innymi zawodnikami, pojawił się on na boisku, aby cieszyć się z Calhanoglu i Susiciem.













