Zalewski wyjawił kulisy hitowego transferu. O dawnej sprzeczce nikt już nie pamięta
Nicola Zalewski mógł marzyć o takim debiucie. Reprezentant Polski w ostatnich dniach okienka zmienił AS Romę na Inter Mediolan, a jego pierwszy występ przypadł na jeden z najważniejszych spotkań w sezonie. "Derby della Madonnina" nie szły po myśli jego zespołu, ale 23-latek w samej końcówce zapewnił "Nerazzurrim" punkt, asystując przy trafieniu Stefana de Vrija. Po ostatnim gwizdku piłkarz wyjawił kulisy swojego transferu, ujawnił też rolę Piotra Zielińskiego w tym procesie.

Nicola Zalewski zapewnił sobie idealny start w barwach Interu, bo swoją asystą zapewnił drużynie punkt w derbowym starciu z AC Milan (1:1). Po spotkaniu Polak przyznał, że w jego transferze swoją rolę odegrał Piotr Zieliński.
Zalewski nie ukrywa. "Ostatnie dni były dla mnie jak przejażdżka rollercoasterem"
Nicola Zalewski nie mógł być zadowolony z rundy jesiennej w swoim wykonaniu. Już sam początek sezonu był dla niego bardzo skomplikowany. Daniele De Rossi nie dawał mu tylu szans, co Jose Mourinho, a do tego AS Roma naciskała latem na jego transfer. Reprezentantowi Polski pozostało wówczas tylko kilkanaście miesięcy kontraktu i rzymianie nie chcieli dopuścić do odejścia piłkarza za darmo.
Gdy w końcówce okienka 23-latek odrzucił ofertę z Galatasaray, jego pracodawca się wściekł. Wahadłowy został nawet odsunięty od składu, ale gdy przekazał "Giallorossim" chęć wszczęcia rozprawy sądowej w tej sprawie, przywrócono go do drużyny. Chociaż odszedł De Rossi, ani u Ivana Juricia, ani u Claudio Ranieriego nie mógł liczyć na regularną grę. Mimo tego w styczniu długo zwlekał ze zmianą barw. Czekał na wyjątkową okazję i ta cierpliwość się opłaciła. W ostatnich dniach okienka po Zalewskiego zgłosił się bowiem wielki Inter Mediolan.
Piłkarz błyskawicznie przedłużył umowę z Romą, ale swoją przyszłość wiąże zapewne ze stolicą Lombardii. Jeżeli sprawdzi się w czarno-niebieskich barwach, klub ma wykupić go za około 6-7 milionów euro. Choć do tego daleka droga, Polak zaliczył fenomenalny start. Trener Simone Inzaghi dał mu kwadrans w hitowych derbach Mediolanu. Wówczas AC Milan prowadził jednym golem. Zalewski w jednej z ostatnich akcji meczu zdołał asystować Stefanowi de Vrijowi i zapewnił swojej drużynie cenny punkt, a co może nawet ważniejsze - brak porażki z odwiecznym rywalem.
"Rzecz jasna, dwa ostatnie dni były dla mnie niczym przejażdżka rollercoasterem. Ostatniej nocy robiliśmy wszystko, co w naszej nocy, bym mógł dziś zagrać. Myślę, że mieliśmy w meczu trochę pecha, ale wierzyliśmy w siebie, co pozwoliło nam strzelić bramkę w końcówce" - wyznał Zalewski klubowym mediom po swoim debiucie.
Zieliński wcielił się w rolę agenta? "Rozmawiamy niemal codziennie"
Ostatni czas z pewnością jest wyjątkowy dla fanów nad Wisłą. Trudno przypomnieć sobie bowiem sytuację, by Polacy mieli po dwóch reprezentantów w dwóch czołowych klubach świata. Tymczasem w niedzielę Wojciech Szczęsny i Robert Lewandowski poprowadzili FC Barcelonę do zwycięstwa nad Deportivo Alaves (1:0), a w końcówce derbów Mediolanu na boisku biegali Zalewski i Piotr Zieliński. Jak wyznał bohater "Nerazzurrich", w transferze do stolicy Lombardii wydatnie pomógł mu rodak.
Znowu gram razem z Piotrem, rozmawiamy niemal codziennie. Myślę, że pomógł mi tu trafić, wszyscy okazali mi mnóstwo miłości
A przecież przed dwoma latami polskie media skupiały się na sprzeczce, do jakiej doszło w trakcie meczu Serie A. SSC Napoli Zielińskiego podejmowało Romę Zalewskiego, a między rodakami zawrzało w przerwie. Padły nieparlamentarne słowa, a fani reprezentacji Polski mieli nadzieję, iż nie przełoży się to negatywnie na atmosferę w szatni kadry. Obaj panowie w wywiadach bagatelizowali to zdarzenie i podkreślali, że łączą ich dobre relacje. Teraz otrzymaliśmy dobitny dowód tych słów. Czas pokaże, czy dwaj kadrowicze Michała Probierza będą mieli okazję wspólnie reprezentować barwy Interu dłużej, niż przez rundę wiosenną tego sezonu.
Zobacz również:













