Zalewski dwoił się i troił, finalnie wielki zawód. "Polski" hit rozstrzygnięty
W sobotę wieczorem na New Balance Arena Atalanta Bergamo podjęła w hicie 32. kolejki Serie A Juventus. Spotkanie to było niezwykle ważne w kontekście walki o miejsce gwarantujące grę w Lidze Mistrzów. Niecałą godzinę na murawie przebywał Nicola Zalewski i był stosunkowo aktywny. Mimo to rywalizacja zakończyła się na korzyść gości, którzy wygrali 1:0. Minut w barwach "Starej Damy" nie otrzymał Arkadiusz Milik.

Po marcowej przerwie na rozgrywki reprezentacyjne już jakiś czas temu do gry wróciła piłka klubowa. Rozgrywki we wszystkich najważniejszych ligach Europy wchodzą w decydującą fazę. Wśród nich jest włoska Serie A, gdzie bardzo ciekawie wygląda walka o TOP4, czyli miejsca gwarantujące grę w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie. O nie rywalizuje m.in. Atalanta Bergamo czy Juventus.
W sobotę doszło do spotkania tych ekip na obiekcie w Bergamo. Było ono niezwykle ważne - właśnie ze względu na układ tabeli. W barwach "La Dea" od pierwszej minuty spotkanie zaczął Nicola Zalewski. Do tego na ławce rezerwowych siedziało dwóch innych polskich piłkarzy - Piotr Pardel (Atalanta) oraz Arkadiusz Milik (Juventus).
Rywalizacja od pierwszych była bardzo intensywna. Lepiej zaczęli gospodarze. Swoją okazję miał właśnie nasz wahadłowy, lecz jego strzał przeleciał minimalnie obok bramki strzeżonej przez Michele Di Gregorio. Po chwili, w 9. minucie z rzutu rożnego dośrodkowywał Polak. Doskonale w polu karnym odnalazł się Giorgio Scalvini, jednakże piłka po uderzeniu głową trafiła w słupek.
Zawodnicy Raffaele Palladino po utracie piłki starali się ją szybko odzyskiwać i stosowali wysoki pressing. Szczególnie aktywny był Davide Zappacosta, który po prawej stronie był zarówno w ofensywie, jak i defensywie. Juventus nie był w stanie właściwie jakkolwiek zaskoczyć linii obrony rywali.
Gra głównie toczyła się w środku pola. Minimalnie lepsza była Atalanta, która w pierwszej części meczu oddała aż 10 strzałów. "Juve" tylko trzy. Do otwarcia wyniku mogło dojść w 45. minucie. Z rzutu rożnego kolejny raz wrzucał Zalewski, a najlepiej w całym zamieszaniu odnalazł się Nikola Krstović. Napastnik próbował umieścić piłkę w siatce strzałem przewrotką. Ta przeleciała tuż obok słupka. Po pierwszej części meczu było 0:0.
Juventus wykorzystał zamieszanie. Jedno trafienie zdecydowało
Drugie 45 minut rozpoczęło się "z wysokiego c". Odważniej ruszyli goście. Z prawej strony piłkę w "szesnastkę" posłał Emil Holm, a z nią minął się golkiper Atalanty. W tym chaosie najlepiej odnalazł się Jeremy Boga. W ten sposób "Stara Dama" od 48. minuty prowadził 1:0. W 55. minucie Zalewski opuścił boisko.
Tuż po tej zmianie Atalanta miała znakomitą okazję. Tym razem z okolic piątego metra strzelał Djimsiti. Kapitalnie na linii bramkowej pokazał się Di Gregorio i sparował futbolówkę do boku. Tablica wyników dalej wskazywała 1:0 dla gości. Po tym wydarzeniu gra zrobiła się ostrzejsza.
W 68. minucie Holm kolejny raz poradził sobie na prawej stronie z rywalem i dokładnie podał do wbiegającego Kheprena Thurama. Francuz uderzył bardzo mocno, lecz niecelnie. Była to jedna z najlepszych okazji Juventusu w tym meczu.
Po tej akcji zespół Luciano Spalletiiego przeszli do defensywy. Atalanta szukała remisu, lecz nie potrafiła zaskoczyć dobrze ustawionych piłkarzy "Starej Damy". Próby ataku były wolne i monotonne - głównie wrzutki z prawej strony. Ostatecznie rywalizacja zakończyła się wygraną Juventusu 1:0.
Trzy punkty pozwoliły tej ekipie awansować na 4. miejsce w tabeli Serie A z dorobkiem 60 punktów. Jedno spotkanie mniej ma rozegrane Como. W przypadku niedzielnej (mecz z Interem) wygranej zawodników Cesca Fabregasa "Stara Dama" spadnie na 5. lokatę.















