Włosi wprost po kolejnym występie Zalewskiego. Ten komunikat musi trafić do Urbana
Początek roku prezentuje się dla Nicoli Zalewskiego pozytywnie. Jego Atalanta notuje kolejne zwycięstwo w lidze, a sam reprezentant Polski na dłużej zagościł w wyjściowym składzie. Tak było również w spotkaniu z Torino, gdy 23-latek ponownie wystąpił na nietypowej dla siebie pozycji. Po zwycięstwie 2:0 włoskie media nie miały wątpliwości i jednoznacznie oceniły postawę Zalewskiego. Werdykt z pewnością skłoni selekcjonera reprezentacji Polski Jana Urbana do przemyśleń.

Od momentu zmiany selekcjonera i zatrudnienia na tym stanowisku Jana Urbana Nicola Zalewski pozostawał jedną z głównych broni reprezentacji Polski. Skrzydłowy Atalanty co prawda nie notował liczb, lecz w każdym kolejnym spotkaniu był motorem napędowym kolejnych akcji "biało-czerwonych". Tym bardziej boli żółta kartka w meczu z Maltą, która wyklucza go z gry w półfinale baraży o MŚ z Albania.
Jesień nie była łatwa dla Zalewskiego jeżeli chodzi o jego sytuację w klubie. Skrzydłowy reprezentacji Polski do Atalanty trafił krótko po tym, jak Inter wykupił go z AS Roma. Wicemistrz Włoch po zakończeniu wypożyczenia skorzystał z opcji wykupu Polaka, lecz szybko puścił go dalej w świat.
Po przyzwoitym początku Zalewski stopniowo zaczął tracić miejsce w wyjściowym składzie. Polak nie zbierał dobrych not we włoskich mediach, które wskazywały na słabszą dyspozycję Polaka. Przełom zaczął następować pod koniec roku. Zalewski zebrał dobre recenzje w przegranym meczu z Interem. Od spotkania z AS Romą Polak jest wystawiany nie na "wahadle", lecz jako jeden z ofensywnych pomocników.
Włosi chwalą Zalewskiego po kolejnym udanym występie. "Poruszał się jak kot"
Notująca zwyżkę formy Atalanta w sobotni wieczór mierzyła się na swoim terenie z Torino FC. Miejscowi z Zalewskim grającym od pierwszej minuty szybko wyszli na prowadzenie. W 13. minucie Charles De Ketelaere precyzyjnym uderzeniem głową wykończył wrzutkę z rzutu rożnego. Wygraną 2:0 i zdobycie pełnej puli punktów w doliczonym czasie gry zagwarantował Mario Pasalić.
Zanim reprezentant Chorwacji strzelił decydującego gola, to w 79. minucie zastąpił na murawie Zalewskiego. Polak znów zagrał od pierwszej minuty i po raz kolejny może być zadowolony ze swojego występu. 23-latek pozostawał aktywny w ofensywie, a w pierwszej połowie miał swoją szansę na strzelenie gola. "W 35. minucie Polak stanął oko w oko z golkiperem przyjezdnych z Turynu, ale jego strzał był rachityczny i nie znalazł drogi do siatki. Wyłączając tę sytuację nasz reprezentant praktycznie wszystko robił dobrze, co kibice zdecydowanie doceniali" - relacjonował Rafał Sierhej ze sportowej redakcji Interii.
Włoskie media bardzo przyzwoicie oceniły postawę Zalewskiego w starciu z Torino. Zdaniem redakcji "Tuttomercatoweb" Polak zasłużył na "7" w 10-stopniowej skali. "Był wszędzie. Poruszał się jak kot, nie dając żadnego punktu odniesienia obronie rywali. Dobrze współpracował z Krstoviciem i wymusił dwie żółte kartki dla przeciwników" - opisali występ Polaka dziennikarze tego portalu.
Zalewski dobrze wyglądał w oczach dziennikarzy innych włoskich redakcji. Na notę "6,5" reprezentanta Polski wycenili m.in dziennikarze włoskiego Eurosportu, "Calciomercato", włoskiej odsłony portalu "goal.com" czy witryny "sport.virgilio.it". W kolejnych opisach przewijają się pochwały dla Zalewskiego. Dziennikarze jasno wskazują na fakt, że Zalewski występuje na innej pozycji niż dotychczas i radzi sobie na niej bardzo dobrze.
W kolejny weekend Atalanta w meczu ligowym zmierzy się z Pisą. W styczniu Zalewskiego i spółkę czekają jeszcze dwa spotkania w ramach fazy ligowej Ligi Mistrzów. Włosi 21 stycznia podejmą u siebie Athletic Bilbao, a tydzień później na wyjeździe zmierzą się z belgijskim Royale Union Saint-Gilloise.
Zobacz również:












